W naszym domu przygotowania do Bożego Narodzenia zawsze zaczynały się dużo wcześniej niż 24 grudnia. Najpierw lista zakupów, później pierogi, kapusta, ciasta i zastanawianie się, czy na pewno wszystkiego wystarczy. Mama przez lata była w centrum tego zamieszania. Ostatnio coraz częściej powtarzała jednak, że chciałaby choć raz usiąść przy gotowym stole i naprawdę odpocząć. W tym roku postanowiła wreszcie dotrzymać słowa.
„W tym roku nie stoję przy garach”, oznajmiła mama przy niedzielnej kawie. Zamiast gotowania wybrała Boże Narodzenie nad morzem
Najpierw myślałam, że żartuje. W końcu to właśnie mama zawsze pilnowała, czy pierogi są gotowe, barszcz odpowiednio doprawiony, a na stole niczego nie brakuje. Tym razem była jednak zdecydowana. Chce spędzić Boże Narodzenie inaczej i znalazła ofertę w Juracie. Turnus świąteczny w Ośrodku Wypoczynkowym Kaper zaplanowano od 23 do 27 grudnia 2026 roku. To pięć dni i cztery noclegi. Ośrodek znajduje się w Juracie nad Zatoką Pucką, około 300 metrów od plaży.
Zobacz także:
Sam pomysł wyjazdu nad Bałtyk w grudniu bardzo mi się podoba. Jurata poza sezonem ma przecież zupełnie inny charakter niż w lipcu czy sierpniu. Nie jedziemy tam wtedy po opalanie i całodzienne siedzenie na plaży. Są za to spacery, morze, sosnowy las i przede wszystkim oderwanie się od codziennych obowiązków. Mamę przekonało coś jeszcze. Nie musi organizować świątecznych posiłków. Przyjeżdża dzień przed Wigilią i dostaje ciepłą obiadokolację. W Wigilię rano jest śniadanie, a później kolacja wigilijna. Część dań jest dostępna w bufecie, część jest serwowana do stołu. I właśnie na tym zależało jej najbardziej. W tym roku chce przy wigilijnym stole siedzieć, a nie co kilka minut wstawać do kuchni.
fot. Adobe Stock | Sebastian
W Wigilię mama nie będzie pilnować garnków ani podgrzewać kolejnych dań. Świąteczne posiłki są już uwzględnione w programie pobytu
Kiedy zaczęłyśmy czytać program dzień po dniu, mama tylko się uśmiechała. 25 grudnia przewidziano śniadanie w formie bufetu, a następnie obiad i kolację podawane do stołu. Dzień później jest śniadanie i obiadokolacja w bufecie. W ostatnim dniu pobytu goście dostają śniadanie. Dla kogoś, kto przez kilkadziesiąt lat organizował rodzinne święta, taki plan brzmi naprawdę kusząco. Nie trzeba kilka dni wcześniej lepić pierogów ani sprawdzać, czy makowiec dobrze wyrósł. Nie ma wielkiego przedświątecznego wyjazdu do supermarketu i szukania miejsca w lodówce na kolejne półmiski.
Szukasz inspiracji podróżniczych? Ta oferta też jest godna uwagi: Seniorze, daj spokój z sanatorium. Ten hotel nad morzem ma pakiet dla osób 60+. Tanio, z basenem i aż 2 zabiegi dziennie
Oczywiście to zupełnie inne święta niż te spędzane w domu z całą rodziną. I nie każdemu taki pomysł odpowiada. Dla jednych Wigilia bez własnej choinki i znajomego stołu traci część uroku. Inni właśnie w zmianie otoczenia widzą największą zaletę. Mama należy w tym roku do tej drugiej grupy. Powiedziała mi wprost, że nie chce kolejnego Bożego Narodzenia spędzić głównie w kuchni. Chce się ubrać, zejść na gotowy posiłek, a później wyjść na spacer. W pokoju ma przy tym wszystko, czego potrzebuje na kilkudniowy pobyt. Ośrodek oferuje pokoje jednoosobowe i dwuosobowe z łazienką, telewizorem, czajnikiem, ręcznikami i balkonem. W budynku znajduje się również winda.
Cztery noclegi w Juracie nie kosztują tyle, ile mama początkowo zakładała. Właśnie cena ostatecznie przekonała ją do świątecznego wyjazdu
Przyznam, że sama spodziewałam się znacznie wyższej kwoty. Świąteczne pobyty potrafią być drogie, szczególnie kiedy w pakiecie pojawia się wyżywienie i uroczysta kolacja. Tutaj turnus świąteczny kosztuje 1295 zł od osoby w pokoju dwuosobowym. Pokój jednoosobowy jest droższy. Organizator zaznacza również, że podane informacje mają charakter informacyjny i mogą ulec zmianie. W podstawowej ofercie znajdują się cztery noclegi oraz wyżywienie zgodne z programem. W okresie świątecznym uczestnicy turnusu mają również bezpłatny parking.
Mama od razu zaczęła liczyć po swojemu. Zakupy spożywcze na kilka dni, przygotowanie potraw, dodatkowe słodkości, napoje, dekoracje i cała reszta również kosztują. Wyjazd oczywiście nadal jest osobnym wydatkiem i nie da się uczciwie powiedzieć, że każdemu wyjdzie taniej niż święta w domu. Dla niej liczy się jednak nie tylko rachunek. Największą wartością jest odpoczynek. Pierwszy raz od dawna nie będzie osobą odpowiedzialną za to, żeby wszystko pojawiło się na stole o odpowiedniej godzinie.
Zamiast spaceru między kuchnią a stołem będzie spacer nad Bałtykiem. Takich świąt mama jeszcze nie miała
Najbardziej ciekawi mnie poranek pierwszego dnia świąt. W domu zwykle zaczynał się od sprawdzania lodówki i ustalania, co trzeba podgrzać. W Juracie po śniadaniu mama po prostu zakłada kurtkę i wychodzi. Ośrodek leży blisko plaży, więc morze nie wymaga organizowania całej wyprawy. Grudniowy Bałtyk nie jest oczywiście miejscem na leżak i kąpiel, ale właśnie to ma swój urok. Ciepła kurtka, czapka, spacer i powrót na gotowy obiad brzmią dla niej w tym roku znacznie lepiej niż kolejne godziny przy kuchence. Podoba mi się też to, że mama nie próbuje już udowadniać, że święta muszą wyglądać zawsze identycznie. Przez lata to ona przygotowywała je dla innych. Teraz chce przeżyć je po swojemu.

Obserwuj nas na Google







