Jesień to dla mnie czas wielkiego powrotu do ubierania się na cebulkę. Poranki potrafią być już naprawdę chłodne, a po południu temperatura czasem zaskakuje i gruba kurtka okazuje się przesadą. Właśnie dlatego najbardziej lubię ubrania, które mogę łatwo dołożyć jako kolejną warstwę albo szybko zdjąć. Wygoda zaczyna mieć wtedy większe znaczenie niż efektowne sezonowe nowinki. Lidl ostatnio zaskoczył mnie ciekawą perełką. 

Bluza polarowa z Lidla ma sporo praktycznych rozwiązań. Funkcja antipilling szczególnie mnie przekonała

Szukając w sklepie internetowym Lidla czegoś ciepłego na jesień, trafiłam na bluzę polarową Crivit. Dokładnie takiej rzeczy brakowało mi na chłodniejsze dni. Krój jest prosty i lekko dopasowany do sylwetki, a polar można zapiąć na całej długości. Dzięki temu nie muszę przeciągać go przez głowę i mogę szybko rozpiąć bluzę, gdy zrobi mi się za ciepło.

Zobacz także:

Spodobała mi się również stójka. Przy jesiennym wietrze dodatkowe osłonięcie szyi naprawdę się przydaje, szczególnie kiedy wychodzę tylko na szybki spacer i nie mam ochoty zakładać szalika. Dodatkowo po bokach znajdują się wpuszczane kieszenie, więc jest gdzie schować telefon albo ogrzać dłonie.

Najbardziej zainteresowała mnie jednak funkcja antipilling. Materiał ma specjalne wykończenie, które zapobiega mechaceniu się. Przy polarze uważam to za duży plus, bo właśnie drobne kuleczki pojawiające się na powierzchni potrafią szybko sprawić, że ubranie zaczyna wyglądać na mocno znoszone. Bluza została wykonana w 100% z poliestru, ale w zupełności mi to nie przeszkadza, ponieważ kosztuje grosze.

Nie ukrywam, że to właśnie cena mocno skusiła mnie do zakupu. Bluza polarowa z Lidla kosztuje aktualnie 34,99 zł, podczas gdy jej regularna cena wynosi 39,99 zł. Jak na ciepły polar z takimi rozwiązaniami to naprawdę niewiele, dlatego nie skończyło się u mnie na jednym egzemplarzu, a na dwóch.

Polar z Lidla występuje w dwóch zupełnie różnych kolorach. Nie potrafiłam wybrać, więc zamówiłam oba

Polar z Lidla dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych. Początkowo miałam zamówić tylko jeden, ale przy cenie 34,99 zł stwierdziłam, że wezmę oba kolory. Pierwsza wersja jest wiśniowa i właśnie ona początkowo najbardziej wpadła mi w oko. Kolor jest mocny, ale nadal bardzo jesienny. Dodatkowo pojawiają się na niej różowe akcenty, między innymi przy zamku i kieszeni na rękawie. Dzięki temu całość jest trochę ciekawsza niż klasyczny jednokolorowy polar.

fot. lidl.pl

Wiśniową bluzę zamierzam nosić przede wszystkim z czarnymi spodniami i legginsami. Do tego cięższe sznurowane buty i właściwie mam gotowy zestaw na spacer, działkę czy weekendowy wyjazd. Ten kolor sam przyciąga uwagę, dlatego reszta stroju może pozostać bardzo prosta.

Druga wersja jest czarna, czyli zdecydowanie bardziej uniwersalna. Taką bluzę mogę połączyć praktycznie ze wszystkim. Będę zakładać ją do jeansów, sportowych spodni oraz legginsów, a gdy zrobi się naprawdę zimno, wykorzystam ją również jako dodatkową warstwę pod kurtkę.

Na jesień upolowałam też boski zestaw w Pepco. Zobacz: 3-częściowy i z bawełną, a cena jak za 1 spodnie w sieciówce. W Pepco upatrzyłam kompelcik „dusty rose” na jesień. Co w Sinsay? 

Ciepła bluza polarowa zbiera świetne opinie klientek. Przed zamówieniem dokładnie je przejrzałam

Zawsze gdy kupuję ubrania online, staram się wcześniej przeczytać opinie innych klientek, oczywiście pod warunkiem, że sklep je udostępnia. W przypadku tej bluzy polarowej opinii jest już całkiem sporo. Na stronie Lidla widnieje ich obecnie 19, a średnia ocen wynosi aż 4,9/5. Produkt otrzymał również oznaczenie „Najwyżej oceniane”, a 100% klientów deklaruje, że go poleca.

W opiniach możemy przeczytać między innymi:

Jest ciepła i świetnie wygląda.

Dobrze leży, solidna jakość i w całkiem rozsądnej cenie. 

Materiał jest przyjemnie miękki i zapewnia ciepło.

Po przejrzeniu ocen jeszcze bardziej utwierdziłam się w swoim wyborze. Przy takiej cenie dwa kolory nie wydawały mi się przesadą, zwłaszcza że jesienią polar jest jedną z tych rzeczy, które naprawdę często wyciągam z szafy.