Styl skandynawski podobał mi się od dawna, ale nie chciałam od razu urządzać całego salonu od początku. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi stopniowe wprowadzanie pojedynczych elementów, które z czasem tworzą spójną całość. Na pierwszy ogień poszedł stolik kawowy, bo mój dotychczasowy już zupełnie nie pasował do pomysłu na wnętrze. W Sinsay znalazłam nowość za 79,99 zł, która łączy jasny blat imitujący kamień z ciepłym odcieniem drewna. Właśnie takie zestawienia najbardziej kojarzą mi się z przytulnym scandi.

Styl scandi przekonał mnie prostotą i naturalnymi kolorami. Takie wnętrza są jasne, nieco chłodne, ale wciąż bardzo przytulne

Przez długi czas podobały mi się różne wnętrzarskie trendy, ale to styl scandi okazał się tym, do którego najczęściej wracam. Jest prosty i funkcjonalny, a jednocześnie nie sprawia wrażenia surowego. W takich pomieszczeniach nie potrzeba dziesiątek dekoracji, żeby stworzyć przytulną atmosferę.

Zobacz także:

Scandi kojarzy mi się przede wszystkim z jasną paletą kolorystyczną. Biel przeplata się z kremem, beżem i delikatnymi szarościami, a całość ocieplają drewniane elementy. Ważne są też proste kształty, funkcjonalne meble oraz dodatki inspirowane naturalnymi materiałami. W salonie wystarczy miękki dywan, kilka poduszek, pled, prosta ceramika i rośliny, aby neutralna baza stała się znacznie przyjemniejsza.

Podoba mi się również to, że taki wystrój można łatwo zmieniać wraz z porami roku. Jesienią do jasnego wnętrza mogę dołożyć brązowy koc i kilka dekoracji w ciepłych barwach, a wiosną zamienić je na lżejsze tekstylia. Podstawowe meble nadal do wszystkiego pasują.

Właśnie dlatego zaczęłam coraz poważniej myśleć o przemyceniu tego klimatu do własnego salonu. Nie chciałam jednak kopiować gotowej aranżacji. Zależało mi raczej na wykorzystaniu kilku charakterystycznych elementów i dopasowaniu ich do rzeczy, które już mam.

Metamorfozę salonu zaczęłam od jednego niewielkiego mebla. Szukałam prostego stolika kawowego w stylu scandi

Nie planowałam generalnego remontu ani wymiany wszystkich mebli. Taka zmiana kosztowałaby zdecydowanie za dużo, a większość wyposażenia nadal jest w dobrym stanie. Uznałam więc, że najrozsądniej będzie wprowadzać nowy klimat etapami.

Dobrym początkiem wydał mi się stolik kawowy. Stoi właściwie w centrum części wypoczynkowej, więc nawet niewielka zmiana jego wyglądu potrafi wpłynąć na odbiór całego pomieszczenia. Poza tym jest to mebel, z którego korzystam codziennie. Odkładam na niego kubek, książkę czy pilot.

Od początku wiedziałam, że nie chcę bardzo masywnej konstrukcji ani ciemnego blatu. Szukałam czegoś niewielkiego, jasnego i wizualnie lekkiego. Podobało mi się połączenie beżu z drewnem, ale chciałam również, żeby blat miał jakiś ciekawy detal. Idealnym rozwiązaniem okazała się imitacja jasnego kamienia.

Przeglądając niedrogie propozycje, trafiłam na nowość z Sinsay. Stolik kosztował 79,99 zł i właściwie od razu zwrócił moją uwagę zestawieniem dwóch wykończeń. Nie jest przesadnie dekoracyjny, a mimo to zdecydowanie nie wygląda nudno.

Stolik z Sinsay kosztuje 79,99 zł. Marmurkowy efekt na blacie świetnie łączy się z ciepłym drewnem

Stolik kawowy z Sinsay ma owalny blat w jasnym, beżowym odcieniu z wzorem imitującym kamień. Nie jest to prawdziwy marmur. Mebel wykonano z MDF-u jednak jego powierzchnia nawiązuje do charakterystycznego rysunku naturalnego materiału.

Kontrast dla jasnej góry tworzy podstawa w ciepłym, drewnianym odcieniu. To właśnie to połączenie spodobało mi się najbardziej. Kamienny efekt dodaje całości elegancji, natomiast drewno sprawia, że stolik nie wygląda chłodno. Moim zdaniem bardzo dobrze wpisuje się to w estetykę scandi, w której prostota idzie w parze z przytulnością.

fot. sinsay.com

Mebel ma 60 cm długości, 40 cm szerokości i 40 cm wysokości. Nie jest więc ogromny, co akurat uważam za zaletę. Przy sofie zapewnia wystarczająco dużo miejsca na najpotrzebniejsze drobiazgi, ale nie dominuje nad całym salonem. Maksymalne obciążenie wynosi 10 kg.

To również może cię zainteresować: Zobaczyłam ją w Castoramie i od razu urządziłam wokół niej pół sypialni. Ta szałwiowa lampa za 25 zł to designerska perełka

Stolik jest przeznaczony do samodzielnego złożenia, a potrzebne mocowanie znajduje się w zestawie. Pasuje zarówno do salonu, jak i jadalni. Ja od początku widziałam go jednak obok sofy. Nie zamierzam też zasłaniać całego blatu dekoracjami. Wystarczy mi niewielki wazon albo świeca, żeby nadal było widać jasny wzór imitujący kamień.