W moim przedpokoju każdy centymetr jest na wagę złota. Buty stoją pod ścianą, torebki nie mają swojego miejsca, a kiedy przychodzi założyć kozaki, zaczyna się balansowanie na jednej nodze. Od dawna chodzi mi więc po głowie niewielka ławeczka, ale nie chcę kolejnego mebla, który będzie tylko ładnie wyglądał. W Pepco wypatrzyłam prawdziwą ślicznotkę. Za 150 zł można kupić tapicerowaną ławkę z ukrytym schowkiem, która wygląda, jak z katalogu drogiego sklepu wnętrzarskiego. Ten ryflowany detal od razu skojarzył mi się z meblami w stylu Zara Home!

Ryflowana ławeczka z Pepco za 150 zł. Wygląda jak mały mebel z designerskiego butiku

Przeglądając inspiracje wnętrzarskie, coraz częściej zatrzymuję się przy meblach z pionowymi żłobieniami. Mają w sobie coś eleganckiego, ale nie są przesadnie ozdobne. Kojarzą mi się z przytulnymi apartamentami, w których nawet zwykła szafka czy konsola wygląda na starannie wybraną.

Zobacz także:

Ławeczka z Pepco świetnie wpisuje się w tę estetykę. Jej podstawa ma delikatnie zaokrąglony kształt i pionowe listewki, które przypominają modne ryflowane fronty komód. Do tego jasne, drewniane wykończenie i cztery smukłe nóżki. Nie ma tu ciężkiej, masywnej bryły, która przytłoczyłaby niewielki przedpokój.

Najładniej prezentuje się jednak połączenie tego drewnianego efektu z kremowym, tapicerowanym siedziskiem. Całość ma bardzo spokojną kolorystykę. Trochę skandynawską, trochę w duchu japandi, a przy tym na tyle uniwersalną, że pasowałaby również do klasycznie urządzonego mieszkania.

fot. pepco.pl

Podoba mi się też obły kształt ławki. Wśród prostokątnych szafek i kanciastych mebli taki detal może przyjemnie przełamać aranżację.

Zerknęłam również na materiały. W składzie podano 50% płyty MDF, 20% drewna sosnowego i 30% poliestru. Nie jest to więc mebel wykonany w całości z litego drewna, choć jego wygląd może przywodzić na myśl droższe drewniane modele.

I właśnie tu tkwi cały urok tego znaleziska. Za stosunkowo niewielkie pieniądze można wprowadzić do mieszkania modny, ryflowany akcent, bez konieczności wymieniania całego wyposażenia.

Pod miękkim siedziskiem kryje się niespodzianka. Taka ławeczka przyda się nie tylko w przedpokoju

Największy problem z przedpokojem? Nawet kiedy uda mi się wszystko ładnie poukładać, po kilku dniach na widoku znów pojawiają się rękawiczki, czapki, szczotka do butów i inne drobiazgi. Razem tworzą niezły bałagan.

Właśnie dlatego ukryty schowek pod siedziskiem wydaje mi się o niebo ciekawszym pomysłem niż zwykła pufa. Można usiąść, żeby wygodnie zmienić obuwie, a akcesoria, które zazwyczaj zalegają na szafce, schować do środka.

Ja trzymałabym tam przede wszystkim szaliki, rękawiczki i tekstylne torby na zakupy. Dzięki temu wszystko byłoby pod ręką, ale niekoniecznie na widoku. A przy małym metrażu takie rozwiązania potrafią naprawdę ułatwić organizację.

Mam już nawet pomysł na urządzenie kącika przy wejściu. Nad ławką zawiesiłabym duże, owalne lustro w drewnianej ramie, a obok postawiła wysoki ceramiczny wazon z gałązkami. Na ścianie kilka prostych haczyków na płaszcze i torebki. Bez przeładowania dodatkami, za to z miejscem na wszystkie codzienne rzeczy.

Co ciekawe, takiej ławki wcale nie trzeba ograniczać do przedpokoju. Równie dobrze można postawić ją u stóp łóżka w sypialni. Można by odłożyć na niej narzutę albo usiąść podczas ubierania się, a wewnątrz przechowywać drobne tekstylia. W salonie mogłaby natomiast zastąpić niewielką pufę.

Przy jasnym obiciu pamiętałabym tylko o jednej rzeczy: kremowa tapicerka może łatwiej pokazywać zabrudzenia niż ciemniejszy materiał. W przedpokoju, gdzie nietrudno o kontakt z mokrym płaszczem czy brudnymi butami, trzeba będzie trochę bardziej na nią uważać.

To również może ci się spodobać: W moim mikro salonie nawet stolik musi „wciągać brzuch”. Ten z Sinsay wsuwa się w sofę, ma złotą ramę i blat jak marmur, a za 5 dych

Mimo to trudno mi przejść obojętnie obok tego modelu. 150 zł za ławeczkę, która jednocześnie służy do siedzenia i pomaga ukryć domowe drobiazgi, brzmi całkiem rozsądnie. A ryflowana podstawa i jasne obicie sprawiają, że nie wygląda jak kolejny przypadkowy mebel kupiony tylko po to, żeby zapełnić pusty kąt. Ja już widzę ją pod lustrem w moim przedpokoju.