Jesienią coraz chętniej spędzam wieczory w domu. Kiedy za oknem szybko robi się ciemno, lubię zaparzyć herbatę, włączyć ulubiony serial i usiąść wygodnie na kanapie. Wtedy najbardziej doceniam miękkie tkaniny, klimatyczne kolory i dodatki, które sprawiają, że salon wygląda przytulniej, a ja mam ciepło bez podkręcania ogrzewanie. W tym roku w tej roli świetnie sprawdził się jeden pluszowy dodatek z Pepco.

Świąteczne kolekcje pojawiają się w sklepach coraz wcześniej. Niektóre dodatki przydają się przez całą zimę

Do Wigilii zostało jeszcze trochę czasu, ale wystarczy wejść do pierwszej lepszej sieciówki, żeby poczuć zbliżające się święta. Na półkach pojawiają się już ozdobne poduszki, kubki z zimowymi wzorami, lampki i dekoracje na stół. Przyznam, że bardzo lubię ten moment. Mogę spokojnie pooglądać nowości i zastanowić się, co rzeczywiście przyda mi się w mieszkaniu.

Zobacz także:

Nie wszystko jednak kupuję z myślą wyłącznie o Bożym Narodzeniu. Coraz częściej wybieram rzeczy, które zostaną ze mną również w styczniu i lutym. Świąteczne figurki po kilku tygodniach chowam do pudeł, ale miękkie tekstylia mogą służyć znacznie dłużej.

Szczególnie podobają mi się zimowe motywy, które nie są przesadnie bożonarodzeniowe. Ośnieżony las, jelenie, gałązki świerku czy spokojne odcienie zieleni wyglądają dobrze nawet wtedy, gdy choinka zniknie z salonu. Dzięki temu nie muszę zaraz po Nowym Roku wymieniać wszystkich dodatków.

Zauważyłam też, że z zakupami nie zawsze warto czekać do grudnia. Kiedy jakiś produkt zaczyna pojawiać się na zdjęciach i filmikach w mediach społecznościowych, zainteresowanie nim potrafi szybko wzrosnąć. Sama kilka razy przekonałam się, jak rozczarowujące bywa szukanie czegoś, co jeszcze niedawno leżało na półce.

Właśnie dlatego mam prostą zasadę. Gdy naprawdę spodoba mi się niedrogi, praktyczny dodatek, sprawdzam go wcześniej. Nie kupuję wszystkiego na zapas, ale też nie zakładam, że interesujący mnie wzór będzie czekał do ostatniej chwili. W tym roku szczególnie zależało mi na jednej rzeczy. Nie była to ani bombka, ani kolejna figurka na komodę, a koc z Pepco.

Koc z Pepco wypatrzyłam na Instagramie i długo nie mogłam go znaleźć. W końcu zostawiłam numer telefonu pani w sklepie i się udało

Wszystko zaczęło się od zdjęcia zimowego koca, które zobaczyłam podczas przeglądania Instagrama. Spodobał mi się tak bardzo, że przy najbliższej okazji zajrzałam do Pepco. Niestety, nie znalazłam go na półce. Pomyślałam, że może po prostu trafiłam na gorszy moment. Wróciłam więc po jakimś czasie, ale sytuacja się powtórzyła. Kiedy kolejna wizyta również skończyła się rozczarowaniem, postanowiłam zapytać kasjerkę, czy produkt może jeszcze wrócić do sklepu.

fot. materiały własne/Story.pl

Ostatecznie zostawiłam swój numer telefonu z prośbą o informację, gdy koc ponownie się pojawi. I udało się. Nie jest to oczywiście usługa gwarantowana przez wszystkie sklepy Pepco, ale w moim przypadku uprzejmość pracownicy bardzo mi pomogła.

Dlaczego tak mi na nim zależało? Przede wszystkim ze względu na wygląd. Koc ma zimowy wzór przedstawiający leśny krajobraz. Widać na nim ośnieżone choinki, delikatne drzewa, czerwone akcenty i zwierzęta przemierzające las. Całość przypomina ilustrację ze starej książki z zimowymi opowieściami.

Za koc zapłaciłam 30 zł. Ma 170 cm długości, więc można się nim wygodnie otulić podczas siedzenia na sofie. Miękka, pluszowa powierzchnia jest przyjemna w dotyku, a właśnie tego szukałam na chłodne wieczory. Doceniam też to, że wzór jest dekoracyjny sam w sobie. Nie potrzebuję już kilku dodatkowych poduszek z reniferami ani mnóstwa ozdób, żeby wprowadzić do salonu zimowy nastrój.

Zimowy koc może całkowicie odmienić wygląd kanapy. Kilka dodatków wystarczy, żeby stworzyć przytulny kącik

Kiedy przyniosłam koc do domu, od razu zaczęłam zastanawiać się, jak najlepiej go wyeksponować. Zależało mi na tym, żeby zimowy wzór był widoczny, ale całość nadal wyglądała naturalnie. Najbardziej podoba mi się ułożenie go na jednym z boków kanapy. Wystarczy luźno przewiesić materiał przez oparcie i siedzisko, tak aby fragment zwisał z przodu. Dzięki temu można zobaczyć leśną ilustrację, a jednocześnie łatwo sięgnąć po koc, kiedy zrobi się chłodniej.

Do takiej aranżacji dobrałabym dwie gładkie poduszki w kolorze kremowym lub ciemnozielonym. Nie wybierałabym kolejnych mocnych wzorów, bo na tkaninie i tak sporo się dzieje. Gładkie dodatki pozwalają lepiej wyeksponować zimowy krajobraz.

Przy beżowej sofie świetnie wyglądałaby też jedna poduszka w odcieniu przygaszonej czerwieni. Nawiązywałaby do drobnych czerwonych elementów na kocu, ale nie wprowadzałaby zbyt wielu kolorów.

To również może cię zainteresować: Drewniany, a dałam w Action tylko 33,95 zł. Ten stolik przytula się do kanapy i podsuwa blat pod sam nos

Obok kanapy postawiłabym niewielki stolik z drewnianą tacą. Na niej wystarczyłby kubek, mały wazon z gałązkami świerku i lampion ze świecą LED. Wolę takie światło od mocnej lampy sufitowej, szczególnie wieczorem. Jest łagodniejsze i pozwala stworzyć przyjemną atmosferę podczas odpoczynku.

Mam też pomysł na fotel do czytania. Koc można złożyć wzdłuż i przewiesić przez podłokietnik, a obok ustawić kosz na książki. W ten sposób nawet niewielki kąt salonu zamieni się w wygodne miejsce na chwilę spokoju.