Nie każdy ma salon, w którym zmieści się wielka kanapa, stolik kawowy, komoda i jeszcze wygodny fotel. U mnie każdy nowy mebel musi mieć swoje uzasadnienie. Nie lubię zagraconych wnętrz, ale nie zamierzam też rezygnować z wygody tylko dlatego, że mam niewiele miejsca. Chcę móc spokojnie wypić kawę, odłożyć książkę i odpocząć przed telewizorem, bez ciągłego przesuwania rzeczy. Z czasem przekonałam się, że w niewielkim mieszkaniu najważniejszy jest nie rozmiar wyposażenia, ale jego sprytne dopasowanie do codziennych potrzeb.

Mały salon potrafi dać się we znaki podczas urządzania. Największy problem zaczyna się wtedy, gdy brakuje miejsca przy kanapie

Najbardziej denerwuje mnie to, że w niewielkim pokoju nawet zwykły stolik kawowy potrafi przeszkadzać. W sklepie wygląda zgrabnie, a po ustawieniu w domu okazuje się, że trzeba go omijać bokiem. Nagle między sofą a szafką RTV robi się ciasno, a przejście przez salon przypomina mały tor przeszkód.

Zobacz także:

Przerabiałam już ustawianie mebli na kilka sposobów. Raz stolik stał przed kanapą, innym razem przesuwałam go pod okno. Zawsze jednak miałam wrażenie, że zabiera więcej miejsca, niż powinien. A przecież potrzebowałam tylko niewielkiego blatu, na którym postawię filiżankę, okulary albo telefon.

W małym salonie szczególnie ważne jest zachowanie swobodnego przejścia. Kiedy podłogę zajmuje zbyt wiele przedmiotów, całe pomieszczenie wydaje się jeszcze mniejsze. Nawet ładne meble zaczynają wtedy przytłaczać. Właśnie dlatego coraz częściej rozglądam się za rozwiązaniami, które można przysunąć bezpośrednio do kanapy. Nie potrzebuję wielkiego stolika na środku pokoju, skoro większość czasu spędzam w jednym miejscu. Wolę mieć wszystko pod ręką, ale bez zajmowania cennej przestrzeni.

Zwracam też uwagę na konstrukcję mebli. Ciężkie, zabudowane podstawy nie zawsze sprawdzają się w małych pomieszczeniach. Znacznie bardziej podobają mi się lekkie wizualnie formy, przez które widać podłogę. Dzięki temu salon wygląda na mniej zastawiony. I właśnie podczas takich poszukiwań trafiłam na stolik, który od razu wydał mi się odpowiedni do mojego mieszkania. Nie musiałam nawet zastanawiać się, gdzie go postawię.

Stolik z Sinsay za 49,99 zł idealnie pasuje do mojego małego salonu. Ma złotą ramę i blat przypominający marmur

W Sinsay znalazłam stolik przystawny do kanapy za 49,99 zł. Przyznam, że najpierw zwróciłam uwagę na jego wygląd. Biały blat w połączeniu ze złotą, metalową podstawą prezentuje się bardzo elegancko. Przypomina mi meble, które często widuję w inspiracjach wnętrzarskich, choć zwykle kojarzą mi się one ze znacznie wyższymi cenami.

Najbardziej spodobała mi się jednak jego konstrukcja. Podstawa ma taki kształt, że można wsunąć jej dolną część pod kanapę, a blat przysunąć nad siedzisko. Dzięki temu nie muszę pochylać się do niskiego stolika stojącego przed sofą. Filiżankę czy książkę mogę mieć niemal na wyciągnięcie ręki.

fot. sinsay.com

To rozwiązanie wydaje mi się szczególnie wygodne podczas wieczornego odpoczynku. Kiedy siadam z herbatą i włączam ulubiony serial, nie potrzebuję dużej powierzchni. Wystarczy miejsce na kubek i kilka drobiazgów. A kiedy chcę wstać, mogę odsunąć stolik na bok.

Model z Sinsay ma 39,5 cm długości, 28 cm szerokości i 59,5 cm wysokości. Takie proporcje sprawiają, że nie zajmuje wiele miejsca przy kanapie. Przed zakupem warto jednak sprawdzić wysokość siedziska i prześwit pod sofą. Nie każdy mebel pozwoli wsunąć pod siebie podstawę stolika. Blat wykonano z MDF, a stelaż z metalu, a mebel przeznaczony jest do samodzielnego montażu. Zwróciłam również uwagę na maksymalne obciążenie, które wynosi 3 kg.

Złoty stolik z Sinsay może optycznie odciążyć niewielki salon. Wystarczy dobrze dobrać kolory i kilka dodatków

Gdybym miała urządzać swój salon od początku, zaczęłabym od jasnej kanapy. Beż, krem albo ciepła szarość świetnie komponują się ze złotą ramą stolika. Takie połączenie wygląda elegancko i nie wymaga wielu ozdób.

Przy jasnej sofie postawiłabym na poduszki w odcieniach karmelu i oliwkowej zieleni. Dzięki nim wnętrze nie byłoby zbyt jednolite. Na oparciu położyłabym miękki pled, a obok kanapy ustawiła niewielką lampę. Sam stolik zostawiłabym niemal pusty. Wystarczyłby ceramiczny kubek albo mały wazonik.

Złota rama stolika daje też możliwość wprowadzenia podobnych akcentów w innych częściach pokoju. Nie chodzi o to, żeby wszystko błyszczało. Wystarczy cienka złota oprawa lustra, niewielka ramka na zdjęcie albo detal lampy. Takie powtórzenie koloru sprawia, że wyposażenie wygląda na bardziej przemyślane. Bardzo podoba mi się również połączenie złota z drewnem. Jasna podłoga, drewniana komoda i biały blat tworzą przyjemny zestaw. Nie trzeba wymieniać wszystkich mebli, żeby nowy stolik do nich pasował.

To również może cię zainteresować: Wygląda jak z luksusowego sklepu z oświetleniem, a kupiłam ją za bezcen w Sinsay. Ma złotą podstawę i prążkowany klosz

W wąskim salonie ustawiłabym go przy bocznej części kanapy, a nie na środku przejścia. Dzięki temu nie blokowałby drogi do okna czy balkonu. Warto też zostawić trochę miejsca na swobodne przesuwanie mebla i uważać, żeby metalowa podstawa nie ocierała się o podłogę.