Mam w szafie kilka płaszczy, które noszę od lat. Są wygodne, dobrze leżą i nie widzę powodu, żeby wymieniać je tylko dlatego, że przyszła kolejna jesień. Czasem jednak mam ochotę założyć coś trochę innego niż zwykle. Wtedy najczęściej sięgam po dodatki. Nowa torebka, ciekawa broszka albo coś miękkiego do otulenia szyi potrafią zmienić wygląd całego stroju. Szczególnie podobają mi się stylizacje dojrzałych Francuzek. Nie wyglądają na przesadnie wystrojone, a mimo to mają w sobie mnóstwo klasy. Właśnie taki efekt chciałabym uzyskać bez kupowania połowy nowej garderoby.

Zamiast zwykłego szalika wybieram wełnianą chustę. Sinsay ma piękny model w eleganckim fiolecie

W Sinsay znalazłam wełnianą chustę w fioletowym kolorze. Od razu pomyślałam, że to ciekawa odmiana od czarnych i beżowych dodatków, które najczęściej widuję jesienią na ulicach. Fiolet nie musi być wcale trudny do noszenia. Bardzo ładnie komponuje się z szarością, kremem i czernią. Potrafi też ożywić brązowy płaszcz, szczególnie gdy reszta stroju jest spokojna i pozbawiona dużych wzorów. Najbardziej lubię w chustach to, że można je układać inaczej niż klasyczne, długie szaliki. Nie trzeba owijać szyi kilkoma warstwami materiału ani zostawiać zwisających końców, które przeszkadzają przy zapinaniu kurtki.

Zobacz także:

Chustę można złożyć i ułożyć przy dekolcie, a następnie związać tak, żeby osłaniała szyję przed chłodnym powietrzem. W ten sposób tworzy elegancki akcent tuż przy twarzy. Sinsay nazywa ten model wełnianą chustą. Podoba mi się sam pomysł na taki dodatek. Jest bardziej wyrazisty niż jednolity szalik, a jednocześnie nie wymaga specjalnej okazji. Można nosić go zarówno do codziennych ubrań, jak i wtedy, gdy wybieramy się do teatru czy na rodzinne spotkanie.

fot. sinsay.pl

Francuzki wiedzą, jak odmienić stary płaszcz jednym dodatkiem. Ja połączyłabym tę chustę z trzema rzeczami

Pierwszy zestaw, który przychodzi mi do głowy, to klasyczny beżowy płaszcz, czarne spodnie i botki na niewielkim obcasie. Fioletowa chusta byłaby jedynym mocniejszym akcentem kolorystycznym. Takie połączenie bardzo mi się podoba, bo nie trzeba do niego kupować nowych ubrań. Większość z nas ma przecież w szafie przynajmniej jedną spokojną, jesienną kurtkę lub płaszcz. Druga propozycja jest jeszcze prostsza. Czarny golf, ciemne jeansy i chusta ułożona luźno przy szyi. Do tego niewielka torebka i wygodne półbuty. To strój, w którym chętnie wybrałabym się na kawę z koleżanką.

Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Wygląda jak płaszcz z drogiego włoskiego butiku. Klasyka z idealnym odcięciem w talii i ciepełko. A cena śmiesznie niska

Fiolet świetnie wygląda również w towarzystwie jasnej dzianiny. Kremowy sweter, prosta spódnica i długi płaszcz mogą stworzyć elegancki zestaw na chłodniejszy dzień. Chustę można wtedy ułożyć nieco swobodniej, tak żeby było widać jej kolor. Warto tylko pamiętać o proporcjach. Przy bardzo wzorzystej bluzce dodatkowa ozdoba przy szyi może wyglądać zbyt ciężko. Dlatego ja najczęściej wybierałabym gładkie ubrania. Nie dokładałabym również dużych kolczyków i masywnego naszyjnika. Sama chusta wystarczy, żeby zwrócić uwagę na okolice twarzy. Lubię takie niewymuszone połączenia, bo nie trzeba długo zastanawiać się przed lustrem.

Wełniany dodatek może przyjemnie otulić szyję jesienią. W Sinsay nie trzeba za niego płacić fortuny

Za wełnianą chustę z Sinsay trzeba zapłacić 45,99 zł. To kwota, która może być rozsądną alternatywą dla kupowania kolejnego szalika, zwłaszcza gdy zależy nam na czymś bardziej dekoracyjnym. Na jesienne spacery albo drogę do sklepu może być za to wygodnym dodatkiem. Szczególnie kiedy rano jest chłodno, a po południu temperatura robi się znacznie przyjemniejsza. Przed pierwszym praniem sprawdziłabym zalecenia umieszczone na metce. Wełna i tkaniny z jej dodatkiem często wymagają delikatniejszego traktowania. Zbyt gorąca woda lub intensywne wirowanie mogą zaszkodzić niektórym wyrobom. Chustę najlepiej też przechowywać tak, żeby nie zaczepiała się o ostre elementy biżuterii czy zamki w torebce. Dzięki temu łatwiej zachować jej schludny wygląd.

Najbardziej cenię jednak możliwość wykorzystania jej na kilka sposobów. Raz może być dodatkiem do eleganckiego płaszcza, innym razem ożywi zwykły sweter. A kiedy znów znudzi mi się zawartość szafy, nie będę musiała od razu szukać nowych ubrań. Właśnie tak rozumiem oszczędne zakupy. Nie chodzi o to, żeby kupować wszystko, co tanie, lecz wybierać rzeczy, które naprawdę będziemy nosić. Fioletowa chusta z Sinsay wydaje mi się ciekawą propozycją dla kobiet, które lubią klasykę, ale czasem chcą dodać do niej odrobinę koloru.