Najbardziej lubię te domowe zmiany, które widać od razu. Nowe zasłony, przestawiony fotel czy kilka poduszek potrafią poprawić wygląd pokoju bez wielkiego zamieszania. Gorzej, kiedy znudzi nam się kolor ścian. Wtedy od razu myślimy o farbach, wałkach i zabezpieczaniu całego mieszkania. Przez lata wydawało mi się, że na większą metamorfozę trzeba przeznaczyć przynajmniej kilka dni. A przecież nie zawsze chodzi o przemalowanie całego salonu. Czasami wystarczy ozdobić jeden niewielki fragment, żeby pomieszczenie nabrało zupełnie innego charakteru. Szczególnie podobają mi się ostatnio kwiatowe wzory, które przypominają przytulne wnętrza angielskich domów.

Kwiatowa tapeta z Sinsay wygląda jak z romantycznego dworku. Nie trzeba kupować do niej osobnego kleju

W Sinsay znalazłam samoprzylepną tapetę z motywem kwiatowym. To właśnie jej dekoracyjny charakter zwrócił moją uwagę. Różowa kolorystyka i roślinny wzór kojarzą mi się z sypialniami urządzonymi w stylu angielskim, gdzie obok jasnych mebli stoją lampy z materiałowymi abażurami, a na łóżkach leżą miękkie narzuty. Takie wzory mają w sobie coś przytulnego. Nie wyglądają tak surowo jak jednolicie pomalowana ściana, a jednocześnie nie wymagają ustawiania kolejnych dekoracji na półkach. Same stają się ozdobą pokoju.

Zobacz także:

Największą zaletą tej propozycji jest jednak sposób montażu. Tapeta jest samoprzylepna, dlatego nie trzeba przygotowywać tradycyjnego kleju do tapet ani rozprowadzać go po ścianie. To spore ułatwienie dla osób, które nie mają doświadczenia w remontach. Można zacząć od niewielkiego fragmentu, na przykład wnęki albo ściany za komodą. W takim miejscu łatwiej nabrać wprawy i zobaczyć, czy wybrany wzór rzeczywiście pasuje do pozostałych mebli. Ja najchętniej połączyłabym kwiaty z jasnym drewnem, kremowymi zasłonami i dodatkami w kolorze przygaszonego różu. Przy takim zestawieniu pokój mógłby przypominać niewielki pensjonat gdzieś na angielskiej prowincji. Nie trzeba jednak urządzać całego mieszkania w romantycznym stylu. Kwiatowy motyw może być pojedynczym akcentem również we wnętrzu z prostymi, nowoczesnymi meblami.

fot. sinsay.pl

Metamorfoza ściany w jedno popołudnie jest możliwa. Najpierw trzeba jednak dobrze przygotować powierzchnię

Przy samoprzylepnych dekoracjach najłatwiej pomyśleć, że wystarczy odkleić zabezpieczenie i przyłożyć tapetę do ściany. W praktyce warto poświęcić trochę czasu na przygotowania, bo właśnie od nich zależy końcowy efekt. Zaczęłabym od dokładnego obejrzenia powierzchni. Powinna być gładka, czysta i sucha. Kurz, tłuste zabrudzenia czy łuszcząca się farba mogą sprawić, że dekoracja nie będzie dobrze przylegała. Ważne jest też sprawdzenie, czy tapeta nadaje się do konkretnego rodzaju podłoża.

Nie każda powierzchnia będzie odpowiednia, szczególnie gdy ściana jest mocno chropowata albo została niedawno pomalowana. Najbezpieczniej kierować się instrukcją producenta i najpierw wykonać próbę w mało widocznym miejscu. Przed przyklejaniem należy wymierzyć fragment, który chcemy ozdobić. Przy kwiatowym wzorze trzeba dodatkowo zwrócić uwagę na dopasowanie motywu na kolejnych pasach. Dzięki temu połączenia będą mniej widoczne.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Niby Pepco Christmas, a ja już rozłożyłam ją na komodzie. Girlanda za 12 zł ma aż 1,65 m, rubinowe jagódki i ciepłe światło

Samą dekorację najlepiej przyklejać stopniowo, odsłaniając niewielką część warstwy samoprzylepnej i delikatnie wygładzając powierzchnię. Pośpiech może skończyć się pęcherzykami powietrza albo krzywo ułożonym wzorem. Czy rzeczywiście można skończyć w jedno popołudnie? Przy niewielkiej, dobrze przygotowanej ścianie jest to realne. Duża powierzchnia, liczne narożniki czy konieczność naprawienia podłoża mogą jednak znacznie wydłużyć pracę. 

Nie trzeba odnawiać całego mieszkania, żeby zobaczyć różnicę. Kwiatowy wzór wykorzystałabym w trzech miejscach

Pierwszym pomysłem jest ściana za łóżkiem. W sypialni często stoi przy niej jedynie zagłówek, dlatego nawet nieduży fragment kwiatowej tapety może sprawić, że wnętrze stanie się bardziej przytulne. Wyobrażam sobie takie połączenie z białą pościelą, drewnianymi szafkami nocnymi i lampkami dającymi ciepłe światło. Nie dokładałabym już wzorzystej narzuty, bo kwiaty na ścianie powinny pozostać najważniejszą dekoracją. Drugie miejsce to przedpokój. W wielu mieszkaniach jest niewielki i pozbawiony okna, a przez to wydaje się mało przyjazny. Kwiatowy akcent za konsolą lub przy lustrze mógłby dodać mu charakteru. Trzeba tylko wybrać powierzchnię, która nie jest stale ocierana kurtkami czy torbami.

Trzeci pomysł spodoba się osobom, które mają w salonie kącik do czytania. Wystarczy ozdobić ścianę za fotelem, ustawić obok niewielką lampę i koszyk z czasopismami. Nie trzeba kupować nowych mebli, żeby takie miejsce wyglądało inaczej. Przy planowaniu wydatków pamiętałabym o jeszcze jednej rzeczy. Przed zamówieniem trzeba sprawdzić wymiary rolki i obliczyć, ile opakowań będzie potrzebnych. Niska cena pojedynczego produktu nie musi oznaczać równie niskiego kosztu pokrycia całej ściany.

Warto też zachować ostrożność przy ewentualnym usuwaniu dekoracji. Samoprzylepna tapeta nie daje gwarancji, że po odklejeniu każda farba pozostanie nienaruszona. Najbardziej podoba mi się w tym rozwiązaniu możliwość przeprowadzenia małej zmiany bez organizowania dużego remontu. Nie muszę od razu przenosić wszystkich mebli ani rezygnować z pokoju na kilka dni. Mogę zacząć od jednego miejsca i przekonać się, czy kwiatowa ściana rzeczywiście jest tym, czego brakowało mojemu mieszkaniu.