Jeszcze do niedawna każda fala upałów oznaczała dla mnie kilka nieprzespanych nocy. Wieczorem wietrzyłam mieszkanie, zasłaniałam rolety w ciągu dnia, ale kiedy temperatura w sypialni przekraczała 25 stopni, trudno było mówić o dobrym śnie. Wszystko zmieniło się po rozmowie z koleżanką, która pokazała mi bardzo prosty trik. Wystarczy wentylator, może być najzwyklejszy „wiatraczek”, a resztę niemal na bank masz w domu.
Taki sposób na schładzanie sypialni niemal nic nie kosztuje. Wystarczy wentylator i trochę kostek lodu
Na początku podeszłam do tego pomysłu z dużym dystansem. Wydawało mi się, że trochę kostek lodu nie może zrobić większej różnicy. Okazało się jednak, że odpowiednie ustawienie miski przed wentylatorem daje zaskakująco przyjemny efekt.
Zobacz także:
Przygotowuję dużą metalową lub szklaną miskę, wsypuję do niej sporą ilość kostek lodu i ustawiam ją bezpośrednio przed strumieniem powietrza z wentylatora. Dzięki temu urządzenie nie rozprowadza wyłącznie ciepłego powietrza, ale przepuszcza je przez zimną „kurtynę” tworzoną przez kostki lodu. W efekcie do pomieszczenia trafia wyraźnie chłodniejszy podmuch, a rachunki za prąd nie są ani trochę wyższe niż przy użyciu samego wentylatora.
Największą zaletą jest prostota tego rozwiązania. Nie trzeba kupować dodatkowych urządzeń ani wykonywać żadnych przeróbek. Wszystko przygotowuję dosłownie w kilka minut przed snem.
Tu też fajny sposób na lato: W domu jest chłodniutko nawet latem, a salon pachnie jak Prowansja. Już nie kupuję gotowych odświeżaczy
Schładzanie sypialni działa najlepiej, gdy pamiętam o kilku zasadach. Dzięki nim efekt jest znacznie bardziej odczuwalny
Szybko zauważyłam, że sam lód to nie wszystko. Najlepsze rezultaty osiągam wtedy, gdy wcześniej zamykam okna i zasłaniam rolety lub zasłony przez cały dzień. Dzięki temu wnętrze nie nagrzewa się tak mocno jeszcze przed wieczorem.
Wentylator ustawiam na średnią lub niską prędkość. Zbyt mocny nawiew powoduje jedynie szybkie stopienie lodu, natomiast umiarkowany przepływ powietrza pozwala dłużej utrzymać przyjemny chłód. Jeśli noc zapowiada się wyjątkowo gorąco, przygotowuję wcześniej dodatkową porcję kostek lodu w zamrażarce. No i zawsze zamykam drzwi sypialni, żeby chłodniejsze powietrze w niej zostało.
Warto pamiętać, że ten sposób nie obniży temperatury całego mieszkania tak jak klimatyzacja. Potrafi jednak znacząco poprawić komfort w bezpośrednim otoczeniu łóżka, co dla mnie okazało się w zupełności wystarczające.
Jak zobaczysz na poniższym filmiku, ten patent można zastosować też na balkonie czy tarasie:
Wieczorne schładzanie sypialni stało się moim letnim rytuałem. To prosty patent, który naprawdę ułatwia zasypianie
Teraz każdego upalnego wieczoru przygotowuję miskę z lodem dosłownie odruchowo. Wentylator ustawiam tak, aby chłodniejsze powietrze nie było skierowane bezpośrednio na łóżko, lecz delikatnie krążyło po całym pomieszczeniu. Dzięki temu nie budzę się z bólem gardła ani uczuciem przeciągu.
Dodatkowo staram się przed snem przewietrzyć mieszkanie dopiero wtedy, gdy temperatura na zewnątrz zaczyna spadać. Łączę to z lekką bawełnianą pościelą i unikam korzystania z urządzeń, które niepotrzebnie oddają ciepło do pokoju (żadnych laptopów, tabletów itp!)
Nie twierdzę, że ten sposób zastąpi klimatyzację podczas rekordowych upałów. Dla mnie okazał się jednak jednym z najprostszych i najtańszych patentów na nocna spiekotę. Od kiedy stosuję ten trik, zasypiam znacznie szybciej, śpię spokojniej i rano nie czuję się wymęczona. Jeśli ktoś szuka prostego sposobu na schładzanie sypialni bez dużych wydatków, uważam, że zdecydowanie warto ten sposób wypróbować.
Obserwuj nas na Google







