Przed ważnymi świętami zawsze poświęcam więcej czasu na uporządkowanie grobów bliskich. Zbieram liście, myję płytę, poprawiam kwiaty i wymieniam znicze. Najwięcej pracy przysparzają mi ślady, które na pierwszy rzut oka wyglądają niewinnie. Rozlana parafina szybko zastyga, a po jej zdjęciu na kamieniu potrafi zostać ciemniejsza, tłusta plama. Wtedy łatwo chwycić za szczotkę albo domowy środek używany podczas sprzątania kuchni. Przy nagrobku wolę jednak zacząć spokojniej, bo nie każdy materiał dobrze znosi takie eksperymenty.
Jak usunąć plamy po zniczach? Najpierw zdejmuję zastygnięty wosk, ale nie chwytam za nóż
Jesień to czas nie tylko porządków w domu, ale również na cmentarzach. Jak usunąć plamy po zniczach? Zaczynam od sprawdzenia, czy parafina całkowicie zastygła. Twardą warstwę można ostrożnie podważać plastikową szpatułką, skrobakiem wykonanym z tworzywa albo starą kartą płatniczą. Narzędzie prowadzę możliwie płasko względem powierzchni i zdejmuję wosk stopniowo. Nie używam noża, żyletki ani metalowej szpachelki. Ostra krawędź może pozostawić rysy, a wtedy niewielka plama po zniczu zamienia się w znacznie większy problem. Nie próbuję też za wszelką cenę zdrapać najcieńszej warstwy parafiny. Pozostałości łatwiej potraktować później podczas mycia.
Zobacz także:
To ważne rozróżnienie, bo po zniczu mogą zostać właściwie dwa problemy. Pierwszy to widoczna warstwa zastygniętego wosku. Drugi pojawia się dopiero po jej usunięciu. Jest nim ciemniejszy, tłusty ślad na płycie. Każdy wymaga trochę innego podejścia. Mocne tarcie nie jest więc moim pierwszym wyborem. Zamiast próbować usunąć wszystko jednym ruchem, najpierw pozbywam się tego, co można delikatnie podważyć, a później przechodzę do mycia.
fot. Adobe Stock | shake_pl
Na tłusty ślad po zniczu biorę ciepłą wodę i zwykły płyn do naczyń. Jedna łyżeczka na litr to cały domowy sposób
Tutaj pojawia się najprostsza część całego sposobu. Do 1 litra ciepłej wody dodaję 1 łyżeczkę płynu do naczyń i mieszam. W przygotowanym roztworze moczę miękką ściereczkę, a następnie przykładam ją na chwilę do zabrudzonego miejsca. Później delikatnie przecieram ślad. Płyn pomaga poradzić sobie z tłustą pozostałością po parafinie. Nie szoruję płyty twardą szczotką. Daję ciepłej wodzie i detergentowi chwilę na działanie. Na koniec przemywam miejsce czystą wodą, żeby usunąć resztki płynu, i dokładnie wycieram powierzchnię do sucha. Dopiero wtedy oceniam rezultat.
Szukasz sprawdzonych, domowych sposobów sprzątania? To także warto sprawdzić: Przed sezonem grzewczym weź stare rajstopy i zrób z nimi 1 rzecz. Kurz z grzejnika przykleja się do nich jak magnes
Ten ostatni krok łatwo pominąć. Mokry kamień wygląda inaczej i trudniej stwierdzić, czy przebarwienie rzeczywiście zniknęło. Czekam więc, aż powierzchnia będzie sucha. Dopiero wtedy dobrze widzę, czy kolor w miejscu po zniczu nadal różni się od pozostałej części płyty. Przy mocniejszym śladzie nie zwiększam automatycznie ilości płynu i nie zaczynam intensywnie szorować. Uporczywa tłusta plama może wymagać preparatu przeznaczonego do konkretnego rodzaju kamienia oraz do usuwania tłuszczu, oleju lub wosku.
Ocet zostawiam tym razem w domu, szczególnie gdy mam do czynienia z marmurem. Popularny kuchenny sposób nie pasuje do każdej płyty
Ocet ma u mnie stałe miejsce w szafce ze środkami do sprzątania. Używam go w wielu sytuacjach, ale czyszczenie nagrobka octem to zupełnie inna sprawa. Rodzaj kamienia ma tutaj ogromne znaczenie. Szczególnej ostrożności wymaga marmur. Nie powinno się polewać marmurowej płyty octem ani roztworem kwasku cytrynowego. Kwasy mogą wejść w reakcję z węglanem wapnia znajdującym się w kamieniu, czego skutkiem może być zmatowienie oraz uszkodzenie powierzchni. Gdy nie wiem, z jakiego materiału wykonano nagrobek, nie eksperymentuję z kwaśnymi domowymi mieszankami.
Przy granicie świeży ślad można zacząć usuwać opisanym wcześniej roztworem ciepłej wody z płynem do naczyń. Lastryko także wymaga ostrożności, szczególnie gdy płyta jest stara, ma ubytki albo jej powierzchnia jest już zużyta. Właśnie dlatego nie traktuję jednego domowego sposobu jako rozwiązania odpowiedniego do każdego pomnika. Najpierw sprawdzam materiał. Łagodna metoda jest początkiem, a nie pretekstem do dalszego eksperymentowania z kolejnymi środkami z kuchennej szafki.
Stara plama po zniczu wymaga więcej cierpliwości niż świeża parafina. Kolejne detergenty i mocniejsze szorowanie mogą tylko pogorszyć sytuację
Największą pokusę mam wtedy, gdy po pierwszym czyszczeniu nadal widzę ciemniejszy ślad. Łatwo pomyśleć, że wystarczy mocniej potrzeć albo nalać czegoś silniejszego. Tego właśnie unikam. Kiedy plama pozostaje widoczna po wyschnięciu, sięgam po środek przeznaczony do konkretnego materiału. Na opakowaniu szukam informacji, czy preparat nadaje się do granitu, marmuru albo innego kamienia, z którego wykonano nagrobek. Przed zastosowaniem w widocznym miejscu robię próbę na małym, mniej eksponowanym fragmencie.
Jeszcze ostrożniej podchodzę do starych płyt oraz nagrobków, które wcześniej były odnawiane. Głęboki, rozległy ślad, który nie reaguje na właściwie dobrany preparat, to dla mnie sygnał, żeby nie urządzać na cmentarzu laboratorium z kolejnych domowych mieszanek. Przy trudnych zabrudzeniach bezpieczniejszym rozwiązaniem jest pomoc osoby zajmującej się renowacją nagrobków. Ostatecznie mój sposób na plamy po zniczach na pomniku jest prosty. Zastygniętą parafinę zdejmuję delikatnie plastikowym narzędziem. Tłusty ślad traktuję ciepłą wodą z niewielką ilością płynu do naczyń. Później spłukuję, osuszam i sprawdzam efekt. Bez agresywnego szorowania i bez automatycznego sięgania po ocet. Czasami właśnie łagodniejsza metoda jest rozsądniejszym początkiem.

Obserwuj nas na Google







