Storczyk potrafi przez długie tygodnie wyglądać zupełnie zdrowo, a mimo to ani myśli ponownie zakwitnąć. W takiej sytuacji łatwo dojść do wniosku, że potrzebuje dodatkowego zasilania i zacząć rozglądać się za kolejnymi preparatami. Sama przez długi czas właśnie tak podchodziłam do jego pielęgnacji. Dopiero niedawno przekonałam się, że przed zakupami warto przyjrzeć się warunkom, jakie ma roślina. Niekiedy niewielka zmiana może przynieść więcej korzyści niż następna butelka odżywki.

Storczyki nie zawsze potrzebują kolejnej odżywki. Najpierw sprawdzam jedną rzecz

Przez długi czas moje storczyki stały na komodzie oddalonej od okna. Miejsce wydawało mi się odpowiednie, ponieważ rośliny miały zielone liście i nie wyglądały na osłabione. Problem w tym, że od dawna nie pojawiały się na nich nowe pędy kwiatowe. Zamiast od razu sięgać po specjalistyczny nawóz, postanowiłam najpierw zmienić ich stanowisko. Przysunęłam doniczki bliżej okna, aby rośliny miały dostęp do większej ilości naturalnego światła.

Zobacz także:

Po pewnym czasie zauważyłam, że jeden ze storczyków zaczął wypuszczać nowy pęd. Oczywiście nie oznacza to, że taki efekt pojawi się u każdej rośliny, ponieważ na kwitnienie wpływa kilka czynników. Światło jest jednak jednym z podstawowych elementów potrzebnych storczykom do prawidłowego wzrostu. Jeśli jest go za mało, roślina może przez długi czas pozostawać w zastoju. Dlatego zanim wydam pieniądze na kolejną odżywkę, teraz w pierwszej kolejności przyglądam się temu, gdzie stoi doniczka. Taka zmiana nic nie kosztuje, a w moim przypadku okazała się skuteczniejsza, niż się spodziewałam.

Przysunęłam doniczkę bliżej okna. Jest jednak jeden haczyk

fot: pavlobaliukh/AdobeStock

Więcej światła nie oznacza, że storczyk powinien przez wiele godzin stać w ostrym słońcu. Najlepsze będzie dla niego jasne stanowisko, do którego dociera dużo rozproszonego światła. Trzeba więc wziąć pod uwagę również kierunek, na który wychodzi okno, i to, jak intensywnie operuje przy nim słońce.

Przy bardzo nasłonecznionym parapecie bezpośrednie promienie mogą być zbyt mocne i prowadzić do uszkodzenia liści. Dlatego zamiast kierować się zasadą „im więcej słońca, tym lepiej”, warto po prostu zapewnić roślinie jasne, ale bezpieczne miejsce. Ma to szczególne znaczenie, gdy dni zaczynają robić się krótsze. Doniczka, która wiosną i latem miała wystarczająco dużo światła nawet w pewnej odległości od szyby, pod koniec lata i jesienią może potrzebować niewielkiej przeprowadzki. W moim przypadku wystarczyło wykorzystać to, co już miałam, czyli wolne miejsce bliżej okna. Po przestawieniu rośliny obserwuję przede wszystkim jej liście i rozwój. Jeśli pojawia się nowy pęd, nie zmieniam co chwilę stanowiska i daję storczykowi spokojnie rosnąć.

Samo światło nie naprawi każdego błędu. Te warunki też mają znaczenie

Przestawienie doniczki nie jest magicznym sposobem, który sprawi, że każdy storczyk natychmiast obsypie się kwiatami. Jeśli roślina ma problemy z korzeniami, jest regularnie przelewana albo stoi w nieodpowiednim podłożu, samo zwiększenie ilości światła nie rozwiąże wszystkich problemów.

Czytaj także: Mieszam w proporcji 1:2, dodaję wodę i kostka brukowa jest jak nowa. Sierpień to ostatni dzwonek

Dlatego traktuję ten patent jako pierwszy i przede wszystkim darmowy krok. Jeżeli storczyk wygląda zdrowo, ale od dawna nie wypuszcza pędów, warto najpierw sprawdzić jego stanowisko, zamiast automatycznie kupować nawóz. Pilnuję również, żeby korzenie nie stały długo w wodzie, a podłoże mogło przeschnąć pomiędzy podlewaniami. Nie próbuję też przyspieszać kwitnienia dużą ilością nawozu, ponieważ więcej preparatu wcale nie musi oznaczać lepszego efektu. Storczyki najlepiej obserwować i reagować na to, czego rzeczywiście im brakuje. Czasem okazuje się, że rozwiązanie mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki. U mnie wystarczyło przesunąć doniczkę w jaśniejsze miejsce, a zamiast kolejnego wydatku pojawił się nowy pęd. Teraz właśnie od takiej drobnej zmiany zaczynam, gdy roślina przez dłuższy czas stoi w miejscu.