Styl japandi od kilku sezonów nie znika z wnętrzarskich inspiracji i zupełnie mnie to nie dziwi. Ciepłe drewno, spokojne kolory, proste formy i naturalne kształty sprawiają, że wnętrze wygląda przytulnie, ale nie jest przeładowane. Sama od dawna chciałam przemycić trochę tego klimatu do salonu, jednak nie zamierzałam urządzać całego pomieszczenia od nowa. Uznałam, że wystarczy jeden charakterystyczny mebel, który zmieni wygląd strefy wypoczynkowej. Padło na stolik kawowy i właśnie wtedy zaczęły się moje poszukiwania.
Chciałam wprowadzić styl japandi do salonu bez wielkiego remontu. Zaczęłam od stolika kawowego
W salonie urządzonym w stylu japandi najbardziej podoba mi się to, że nie potrzeba wielu dekoracji, żeby uzyskać ciekawy efekt. Tutaj znaczenie mają przede wszystkim materiały, stonowana paleta i kształty mebli. Zamiast bogato zdobionych dodatków pojawiają się drewno, ceramika, miękkie tkaniny i proste przedmioty, które same w sobie mogą być dekoracją.
Zobacz także:
Pomyślałam więc, że w moim salonie największą zmianę zrobi nowy stolik kawowy. Szczególnie zainteresowały mnie modele o organicznych, nieregularnych blatach. Nie są idealnie okrągłe ani prostokątne, dzięki czemu przełamują geometryczne linie kanapy, szafek czy dywanu. W połączeniu z ciemnym odcieniem drewna wyglądają spokojnie i naturalnie, ale jednocześnie zdecydowanie bardziej oryginalnie od zwykłego stolika na czterech nogach.
Nie chciałam też wybierać mebla tylko dlatego, że pasuje do aktualnego trendu. Zależało mi na czymś, co za rok czy dwa nadal będzie wyglądało dobrze. Organiczne formy są charakterystyczne, ale na tyle proste, że łatwo zestawić je z neutralnym wyposażeniem. Zaczęłam więc przeglądać wnętrzarskie sklepy i szybko znalazłam model, który właściwie od razu trafił na moją listę marzeń.
Stolik na Westwing kosztuje 2249 zł. Podobnego klimatu zaczęłam szukać w tańszych sieciówkach
Na Westwing spodobał mi się stolik kawowy Didi. Ma ciemnobrązowe wykończenie, trzy masywne, walcowate nogi i przede wszystkim nieregularny blat o łagodnie poprowadzonej linii. Wygląda jak mebel stworzony właśnie do wnętrza inspirowanego japandi. Problem pojawił się, gdy spojrzałam na cenę. Stolik kosztuje 2249 zł.
To również może cię zainteresować: Kultowy produkt powrócił do Action. Kupiłam za 6,69 zł i stworzyłam najpiękniejszy wianek DIY na jesień 2026
To zdecydowanie więcej, niż chciałam przeznaczyć na jeden element wyposażenia salonu. Nie zamierzałam jednak rezygnować z pomysłu. Zamiast szukać identycznego mebla, zaczęłam przeglądać tańsze sieciówki w poszukiwaniu podobnych cech: brązowego wybarwienia, obłych linii oraz nieregularnego blatu.
fot. westwing.pl
Na szczęście chwilę później trafiłam do Pepco. Za 75 zł znalazłam tam stolik kawowy, który może nie jest kopią 1:1 droższego modelu, ale bardzo dobrze wpisuje się w ten sam wnętrzarski klimat. Różnica w cenie jest ogromna. Propozycja Westwing kosztuje niemal dokładnie 30 razy więcej. W moim przypadku wybór był więc prosty, zwłaszcza że model z Pepco oferuje dodatkową przestrzeń do przechowywania.
Stolik z Pepco kosztuje tylko 75 zł i ma dodatkową półkę. Organiczny kształt robi cały efekt
Stolik z Pepco najbardziej spodobał mi się właśnie ze względu na formę. Zarówno blat, jak i znajdująca się pod nim półka mają nieregularny, zaokrąglony kształt, przez co mebel nie wygląda ciężko. Całość uzupełniają smukłe, zaokrąglone nogi oraz ciemnobrązowe wykończenie imitujące drewno. To właśnie ten zestaw detali sprawia, że widzę w nim niedrogi sposób na przemycenie do salonu odrobiny japandi.
Dolna półka jest przy okazji bardzo praktyczna. Mogę odłożyć na nią książki, magazyny czy niewielkie przedmioty, które wcześniej zajmowały blat. Dzięki temu górna część pozostaje uporządkowana i wystarczy postawić na niej prostą ceramiczną misę albo wazon, żeby stworzyć spokojną aranżację.
fot. pepco.pl
Stolik wykonano w 80 proc. z płyty MDF i w 20 proc. z drewna sosnowego, więc materiałowo nie jest odpowiednikiem znacznie droższego modelu z Westwing, wykonanego z drewna dębowego. Dla mnie najważniejszy był jednak sam efekt aranżacyjny i możliwość uzyskania go bez wydawania ponad 2 tys. zł.
Za 75 zł dostałam niewielki mebel, który jednocześnie pełni funkcję użytkową i dekoracyjną. Organiczna forma przyciąga wzrok, ciemny odcień dodaje wnętrzu ciepła, a dodatkowa półka pomaga utrzymać porządek. I właśnie takie budżetowe zmiany lubię najbardziej. Nie wymagają remontu ani wymiany połowy wyposażenia, a salon od razu wygląda inaczej.

Obserwuj nas na Google






