Przy kompletowaniu kosmetyczki łatwo wpaść w przekonanie, że za dobry efekt trzeba sporo zapłacić. Sama ostatnio zaczęłam rozglądać się za czymś z wyższej półki i brałam pod uwagę zakupy w Sephorze albo Douglasie. Zanim jednak zdecydowałam się na większy wydatek, postanowiłam dać szansę znacznie tańszej opcji. Teraz wiem, że z zakupem droższego kosmetyku mogę spokojnie poczekać.
Puder Paese kosztuje 34,99 zł. Po tym efekcie odłożyłam zakupy w Sephorze
Mowa o Paese Long Cover, czyli sypkim pudrze utrwalającym w odcieniu Light Beige. Opakowanie o pojemności 6 g kosztuje w Hebe 34,99 zł, więc nie jest to kosmetyk, przy którym trzeba długo zastanawiać się nad wydatkiem. Mnie najbardziej zaskoczyło jednak to, jak prezentuje się na twarzy. Daje naturalne, matowe wykończenie, ale skóra nie wygląda przy tym na mocno przypudrowaną. Właśnie takiego efektu szukałam, rozważając wcześniej znacznie droższe produkty, między innymi pudry Laura Mercier. Nie chodzi oczywiście o to, że oba kosmetyki są identyczne, ale o samo wrażenie po wykonaniu makijażu: lekkość, zmatowienie i brak ciężkiej warstwy.
Zobacz także:
fot: archiwum prywatne/Story.pl
Producent deklaruje utrwalenie makijażu do 8 godzin. Formuła zawiera również skwalan i witaminę E, a więc składniki często spotykane w kosmetykach pielęgnacyjnych. To ciekawe rozwiązanie w przypadku produktu matującego, zwłaszcza jeśli nie lubimy uczucia przesuszonej, ściągniętej skóry. Do opakowania dołączony jest także miękki puszek, którym można precyzyjnie nakładać kosmetyk.
Sypki czy prasowany? Dobry puder warto dopasować do swoich przyzwyczajeń
Choć oba rodzaje pudru mają ograniczać błyszczenie skóry, w makijażu pełnią nieco inne role. Puder sypki najlepiej nadaje się do utrwalania makijażu tuż po jego wykonaniu. Drobno zmielona, luźna formuła pozwala rozprowadzić na twarzy bardzo cienką warstwę produktu, dzięki czemu łatwiej zachować naturalny efekt bez widocznej, pudrowej powłoki. Można nałożyć go na podkład i korektor, koncentrując się przede wszystkim na miejscach, w których makijaż najszybciej się ściera lub skóra zaczyna błyszczeć. Właśnie dlatego po sypki puder najczęściej sięga się podczas wykonywania pełnego makijażu.
fot: hebe.pl
Puder prasowany jest natomiast bardziej praktyczny do poprawek w ciągu dnia. Kompaktowe opakowanie można wrzucić do torebki, a kosmetyk nie rozsypuje się przy otwieraniu. Gdy po kilku godzinach zaczyna błyszczeć się nos, czoło czy broda, wystarczy nałożyć niewielką ilość produktu tylko w tych miejscach. Nie ma więc potrzeby wybierania jednego rozwiązania na każdą okazję. Sypki puder może odpowiadać za naturalne wykończenie i dobre utrwalenie porannego makijażu, natomiast prasowany przydaje się później do szybkich, punktowych poprawek.
Za dużo kosmetyku szybko popsuje rezultat. Tak nakładam puder bez efektu maski
Nawet lekka formuła może wyglądać ciężko, jeśli nałożymy jej zbyt dużo. Przekonałam się, że przy pudrowaniu znacznie lepiej zaczynać od naprawdę małej porcji i ewentualnie później dołożyć kolejną warstwę. Przy cerze suchej szczególnie ostrożnie warto traktować okolice pod oczami i miejsca, w których skóra ma tendencję do łuszczenia.
Czytaj także: Nowość z Eveline to godny zamiennik Double Wear od Estee Lauder? Wypróbowałam i już nie mam wątpliwości
Do utrwalania całej twarzy wygodny jest duży, miękki pędzel. Po nabraniu pudru dobrze delikatnie strzepnąć jego nadmiar, a dopiero później przejść do aplikacji. Jeśli zależy mi na mocniejszym zmatowieniu strefy T, wolę puszek. Zamiast przesuwać go po skórze, lekko dociskam produkt w wybranych miejscach.
Warto również pamiętać, że nie każda część twarzy potrzebuje identycznej ilości kosmetyku. Jeśli policzki pozostają suche i nie świecą się w ciągu dnia, można ograniczyć puder właśnie tam, a skupić się na czole, nosie i brodzie. Taka prosta zmiana sprawia, że makijaż zachowuje bardziej naturalne wykończenie i nie zamienia się po kilku godzinach w widoczną warstwę produktu.

Obserwuj nas na Google







