Makijaż oczu to dla mnie najważniejszy element codziennej rutyny. Mogę zrezygnować z mocniejszego podkładu czy konturowania, ale bez dobrze wytuszowanych rzęs nie wyobrażam sobie wyjścia z domu. Przez około pięć lat używałam tej samej maskary z Rossmanna, która dawała piękny efekt wachlarza i nigdy mnie nie zawodziła. Nie planowałam żadnych zmian, dopóki nie trafiłam na promocję w Hebe. Ten tusz od razu przyciągnął moją uwagę, a ciekawość zwyciężyła. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że znalazłam nowego ulubieńca. Rzęsy były wyraźnie dłuższe, rozdzielone i wyglądały tak, jakbym dopiero wróciła z profesjonalnego liftingu.
Przez 5 lat używałam jednej maskary z Rossmanna. Dopiero nowość z Hebe sprawiła, że całkowicie zmieniłam swojego ulubieńca
Nie należę do osób, które często eksperymentują z kosmetykami do makijażu. Jeśli jakiś produkt dobrze się u mnie sprawdza, potrafię kupować go przez lata. Tak właśnie było z moją ulubioną maskarą z Rossmanna, która przez około pięć lat nie miała konkurencji. Dawała piękne podkreślenie rzęs, nie osypywała się i zawsze mogłam na nią liczyć.
Zobacz także:
O tubingowych tuszach słyszałam jednak coraz częściej. Wiele kobiet zachwalało ich trwałość oraz sposób zmywania, dlatego kiedy zobaczyłam w Hebe promocję 1+1 -80%, postanowiłam w końcu sprawdzić, o co tyle zamieszania.
Już po pierwszym pomalowaniu rzęs zauważyłam ogromną różnicę. Efekt był bardziej wyrazisty niż w przypadku mojego dotychczasowego tuszu, a rzęsy wyglądały na znacznie dłuższe i perfekcyjnie rozdzielone. Co ważne, przez cały dzień nic się nie osypywało ani nie odbijało pod oczami. Od tamtej pory to właśnie tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational Sky Tubes najczęściej ląduje w mojej kosmetyczce.
Tubingowy tusz Maybelline Lash Sensational Sky Tubes spektakularnie wydłuża rzęsy. Zmywa się samą ciepłą wodą i nie rozmazuje przez cały dzień
Maybelline Lash Sensational Sky Tubes to maskara wykorzystująca nowoczesną technologię tubing. Oznacza to, że formuła nie pokrywa rzęs klasyczną warstwą tuszu, lecz otula każdą z nich elastycznymi mikrotubkami. Dzięki temu efekt wydłużenia jest bardzo wyraźny, a rzęsy pozostają dobrze rozdzielone i lekkie.
Ogromnym plusem jest również trwałość. Producent deklaruje nawet 24 godziny utrzymywania się makijażu bez rozmazywania, kruszenia czy odbijania na powiekach. Tusz jest odporny na pot, dlatego świetnie sprawdza się także podczas upalnych dni.
fot. Maria Kowalczyk
Bardzo spodobało mi się również jego zmywanie. Nie potrzebuję już mocnych płynów dwufazowych ani intensywnego pocierania oczu. Wystarczy ciepła woda, a mikrotubki delikatnie zsuwają się z rzęs, co jest znacznie bardziej komfortowe i pomaga ograniczyć ich wyrywanie podczas demakijażu.
Na uwagę zasługuje także skład. Wegańska formuła została wzbogacona o masło shea oraz olej rycynowy, dzięki czemu podczas codziennego makijażu rzęsy pozostają miękkie, elastyczne i wyglądają zdrowo. Produkt został przebadany okulistycznie i alergologicznie, dlatego mogą po niego sięgać również osoby z wrażliwymi oczami.
Nawet najlepszy tusz nie pokaże pełni swoich możliwości. Tak maluję rzęsy, żeby wyglądały jeszcze dłużej i gęściej
Odkąd używam tubingowej maskary, zauważyłam, że ogromne znaczenie ma również sposób aplikacji. Zawsze zaczynam od nasady rzęs i delikatnie poruszam szczoteczką na boki. Dzięki temu produkt dokładnie pokrywa włoski już u samej podstawy i optycznie zwiększa ich objętość.
Następnie powoli przeciągam szczoteczkę aż po same końce, lekko unosząc rzęsy ku górze. Jeśli zależy mi na jeszcze mocniejszym efekcie, dokładam drugą cienką warstwę, zanim pierwsza całkowicie wyschnie. Pozwala to jeszcze bardziej wydłużyć rzęsy, jednocześnie unikając nieestetycznych grudek.
Ten hit z Lidla również może cię zainteresować: 100% bawełny i ażurowy wzór za 14,99 zł w Lidlu. Ta bluzeczka doda stylu 60-latkom. Mama wzięła 2 kolory
Na dolnych rzęsach używam znacznie mniejszej ilości produktu. Wystarczy delikatnie musnąć je końcówką szczoteczki, aby podkreślić oko, ale nie obciążyć makijażu. Przekonałam się również, że warto wcześniej podkręcić rzęsy zalotką. W połączeniu z tubingową formułą efekt naprawdę przypomina profesjonalny lifting. To właśnie dlatego Maybelline Lash Sensational Sky Tubes tak szybko wyparł mojego wieloletniego ulubieńca i dziś trudno mi wyobrazić sobie codzienny makijaż bez tej maskary.

Obserwuj nas na Google






