Jesienne dekoracje mam już w kilku pudełkach i co roku obiecuję sobie, że tym razem nie będę kupować kolejnych. Wystarczy jednak, że pod koniec sierpnia w sklepach pojawią się nowe kolekcje i szybko zmieniam zdanie. Staram się przynajmniej wybierać takie dodatki, które nie będą pasowały do mieszkania wyłącznie przez dwa miesiące. Najbardziej lubię dekoracje w ciepłych kolorach, z ciekawą fakturą albo metalicznym wykończeniem, bo niewielkim kosztem potrafią dodać wnętrzu elegancji. W tym roku właśnie taki drobiazg znalazłam w Pepco.

Jesienią zmieniam kilka detali, zamiast urządzać salon od nowa. Najbardziej lubię ozdoby, które zostają ze mną na dłużej

Początek jesieni zawsze wywołuje u mnie ochotę na małe przemeblowanie w salonie. Nie mam jednak na myśli kupowania nowego stolika, fotela czy wymiany zasłon. Zdecydowanie bardziej opłaca mi się wykorzystać to, co już mam, a klimat nowej pory roku wprowadzić za pomocą kilku niedrogich dodatków. Na stoliku pojawia się świeca, na sofie grubszy koc, a na komodzie ustawiam ozdoby w cieplejszych odcieniach.

Zobacz także:

Przy takich zakupach coraz częściej zwracam uwagę na jedną rzecz. Dekoracja nie powinna być aż tak sezonowa, żebym w listopadzie musiała schować ją na kolejny rok. Dynia z napisem „autumn” może wyglądać uroczo we wrześniu, ale zimą niekoniecznie znajdę dla niej miejsce. Złote, brązowe czy kremowe dodatki są pod tym względem znacznie bardziej uniwersalne.

Szczególnie dobrze sprawdzają się u mnie metaliczne akcenty. Złoto potrafi dodać aranżacji odrobiny luksusu, nawet jeśli pojawia się wyłącznie na małym przedmiocie. Ważny jest jednak umiar. Zamiast całej półki błyszczących ozdób wolę jeden albo dwa mocniejsze detale. I przede wszystkim nie chcę za nie przepłacać, skoro podobny efekt można osiągnąć za kilkanaście złotych.

Wyglądają jak dwa małe granaty odlane ze złota. W Pepco komplet kosztuje 20 zł

Podczas ostatniej wizyty w Pepco zwróciłam uwagę na dekoracyjne złote owoce. To dwa granaty o różnych rozmiarach, wykończone intensywnie metaliczną powierzchnią. Są sprzedawane razem i kosztują 20 zł za zestaw, czyli w przeliczeniu wychodzi zaledwie 10 zł za jedną dekorację.

Najbardziej podoba mi się ich nieregularna, lekko postarzana powierzchnia. Nie przypominają idealnie gładkich plastikowych bombek. Światło odbija się od nich w różnych miejscach, dzięki czemu złota powłoka nabiera głębi i wygląda znacznie ciekawiej. Producent podaje, że dekoracje wykonano w 100 proc. z polirezyny.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Forma granatu również jest moim zdaniem świetnym wyborem na jesień. Kojarzy się z dojrzewającymi owocami i ciepłą paletą tej pory roku, ale jednocześnie nie jest typowo jesiennym symbolem. Dzięki temu po październiku wcale nie muszę chować ozdób do pudełka.

Zimą widzę je obok świec i świątecznych gałązek, a później mogą po prostu zostać na komodzie jako złoty akcent. Ja postawiłam oba granaty obok siebie, ale ciekawie wygląda również rozdzielenie zestawu. Większy może trafić na komodę, a mniejszy na stolik kawowy albo tacę ze świecami.

Nie tylko złote granaty wpadły mi w oko. Jesienna kolekcja Pepco jest pełna ciepłych kolorów i ciekawych faktur

Nowa kolekcja Pepco zdecydowanie nie kończy się na złotych owocach. Na półkach znalazłam sporo dekoracji nawiązujących bezpośrednio do jesieni. Są przede wszystkim dynie w różnych odsłonach, od niewielkich ozdób po większe, szklane dekoracje w bursztynowych odcieniach. Obok nich pojawiają się także świeczki i niewielkie dodatki, którymi można uzupełnić aranżację stołu czy komody.

Moją uwagę zwróciły również tekstylia. W kolekcji są ściereczki i ręczniki kuchenne ozdobione dyniami, liśćmi oraz roślinnymi wzorami, a także poduszki utrzymane w ciepłej palecie. Szczególnie ciekawie prezentują się modele o nietypowych kształtach, bo same mogą stać się główną dekoracją sofy czy fotela.

Pepco postawiło też na zastawę i dodatki do stołu. Na półkach można znaleźć między innymi talerze i misy w kształcie liści, szklanki oraz kubki w jesiennych kolorach. Sporo jest złota, brązu, bursztynowego szkła, bieli i pomarańczu, więc łatwo połączyć kilka produktów bez tworzenia przypadkowej mieszanki.

To również może cię zainteresować: Weszłam do Jysk i zapakowałam cały koszyk. Przecenili moje ulubione ręczniki z królewskiej kolekcji na 4,50 zł. „Super chłonne i mięciutkie”

Ja staram się jednak trzymać zasady, że wybieram maksymalnie kilka nowych rzeczy. W tym sezonie złote granaty wygrały właśnie dlatego, że nie muszę żegnać się z nimi wraz z końcem jesieni. Teraz pięknie odbijają ciepłe światło lamp i świec, a za kilka miesięcy bez problemu dopasuję je do zupełnie innej aranżacji.