Deszczowa pogoda potrafi dać się we znaki nie tylko nam, ale również roślinom w ogrodzie. Jeśli przez kilka dni intensywnie pada, warto przy najbliższej okazji wyjść do warzywnika i dokładniej przyjrzeć się swoim uprawom. Szczególnej uwagi wymagają teraz pomidory, na których mogą pojawić się charakterystyczne uszkodzenia. Nie zawsze oznaczają one, że zbiory są stracone, jednak zwlekanie z reakcją może skończyć się wyrzucaniem owoców. Właśnie dlatego po większych opadach dobrze zrobić szybki przegląd krzaków.

Pomidory pękają po ulewach. Przyczyna tkwi w nadmiarze wody

fot: archiwum prywatne/Story.pl

Zobacz także:

Pęknięcia na skórce pomidorów często pojawiają się po intensywnych opadach, zwłaszcza jeśli wcześniej przez pewien czas było sucho. Powód jest związany z nagłą zmianą ilości wody dostępnej dla rośliny. Korzenie zaczynają pobierać jej znacznie więcej, a następnie trafia ona do owoców. Te zwiększają swoją objętość szybciej, niż skórka jest w stanie się rozciągnąć, dlatego w pewnym momencie po prostu pęka. Na powierzchni mogą powstać zarówno drobne rysy, jak i znacznie głębsze rozdarcia.

Ryzyko jest więc większe przy gwałtownych zmianach wilgotności gleby niż wtedy, gdy roślina przez cały czas ma zapewnione w miarę stabilne warunki. Z tego powodu problem może być szczególnie widoczny właśnie po ulewach następujących po cieplejszym i suchym okresie. Znaczenie ma również odmiana, ponieważ niektóre pomidory są bardziej podatne na pękanie od innych. W czasie długotrwałych opadów trudno oczywiście kontrolować ilość wody trafiającej do gruntu. Możemy za to regularnie sprawdzać owoce i reagować, zanim niewielkie uszkodzenie stanie się większym problemem.

Pęknięcia wyglądają niegroźnie. Problem zaczyna się później

Sam fakt, że pomidor pękł, nie oznacza jeszcze, że trzeba natychmiast wyrzucić go do kosza. Duże znaczenie ma to, jak świeże jest uszkodzenie i w jakim stanie znajduje się cały owoc. Pęknięta skórka przestaje jednak pełnić swoją funkcję ochronną, a odsłonięty miąższ jest bardziej narażony na kontakt z drobnoustrojami. W wilgotnych warunkach proces psucia może postępować szybko. Uszkodzone miejsce może również zainteresować owady, dlatego pozostawianie dojrzałych, mocno popękanych owoców na krzakach nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Właśnie tutaj liczy się czas. Po kilku dniach deszczu dobrze obejrzeć zbiory i oddzielić zdrowe owoce od tych, na których skórka została przerwana. Jeżeli wokół pęknięcia pojawia się pleśń, miękka lub gnijąca tkanka, wyciek albo nieprzyjemny zapach, takiego pomidora nie warto ratować. Nie należy też zakładać, że odkrojenie widocznie zepsutej części zawsze rozwiąże problem. Inaczej można potraktować świeżo pęknięty, jędrny owoc, który poza mechanicznym uszkodzeniem nie wykazuje oznak psucia. Zamiast czekać, aż jego stan się pogorszy, najlepiej szybko go zebrać i wykorzystać.

Czytaj także: Ślimaki obłaziły moją sałatę po deszczu, aż odkryłam ten domowy trik. Wystarczyły 2 rzeczy: stara doniczka i resztki ze śniadania

Nie wyrzucaj ich od razu. Tak uratujesz część zbiorów

Pęknięte pomidory najlepiej więc potraktować jako pierwsze w kolejce do kuchni. Jeśli owoc jest świeży, jędrny i nie ma oznak pleśni czy gnicia, można dokładnie go umyć, usunąć uszkodzony fragment i wykorzystać od razu. To prosty sposób na ograniczenie strat, szczególnie gdy po ulewach na kilku krzakach jednocześnie pojawiło się sporo popękanych sztuk. Nie muszą wyglądać idealnie, żeby nadal przydały się podczas gotowania.

Dobrym rozwiązaniem będzie przygotowanie z nich sosu do makaronu, zupy pomidorowej, przecieru albo innego dania poddawanego obróbce cieplnej. Przy większych zbiorach można w ten sposób zagospodarować jednorazowo sporą porcję i uniknąć sytuacji, w której owoce leżą przez kolejne dni i stopniowo się psują. W kontekście oszczędzania ma to szczególne znaczenie – własne zbiory wymagają przecież czasu, pracy i pieniędzy wydanych na sadzonki, nawożenie czy podlewanie.

Na przyszłość warto też zadbać o możliwie równomierną wilgotność podłoża. W okresach bez deszczu lepiej podlewać regularnie, zamiast doprowadzać do mocnego przesuszenia ziemi, a później dostarczać roślinom jednorazowo dużą ilość wody. Pomocne może być również ściółkowanie, które ogranicza szybkie wysychanie gleby. Pogody nie da się kontrolować, ale odpowiednia pielęgnacja i szybki przegląd krzaków po ulewie mogą sprawić, że znacznie mniej własnych zbiorów ostatecznie trafi do kosza.