Jesienią zawsze mam największą ochotę zmieniać coś w domu. Wystarczy kilka dodatków w głębokich, ciepłych kolorach, żeby wnętrze od razu stało się przytulniejsze. W tym roku postanowiłam jednak pójść o krok dalej i ozdobić również wejście. W IKEA znalazłam kilka jesiennych wieńców, ale jeden zdecydowanie skradł moje serce. Bordowa dekoracja za 39,99 zł wygląda na moich antracytowych drzwiach dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam.
Jesień to moja ulubiona pora roku na dekorowanie domu. W tym sezonie zabrałam się również za drzwi wejściowe
Nie będę ukrywać, że pod względem dekoracji jesień jest dla mnie najprzyjemniejszą porą roku. Lubię moment, kiedy można schować typowo letnie ozdoby, a na ich miejscu postawić świece, lampiony, miękkie tekstylia i dodatki w kolorach inspirowanych naturą. Bordo, rudości, karmel, brąz czy przygaszona zieleń sprawiają, że nawet niewielka zmiana zaczyna być mocno widoczna.
Zobacz także:
Do tej pory skupiałam się przede wszystkim na wnętrzu. Zmieniałam poszewki na poduszkach, stawiałam na stole sezonową dekorację, wyciągałam grubszy koc i dodawałam kilka drobiazgów na komodzie. Tym razem uznałam jednak, że jesienny klimat powinien zaczynać się jeszcze przed przekroczeniem progu.
Najprostszym rozwiązaniem wydał mi się wieniec na drzwi. Nie zajmuje miejsca, nie wymaga ustawiania kolejnych dekoracji na podłodze, a jest widoczny od razu. Szczególnie zależało mi na czymś, co będzie dobrze wyglądało na antracytowym tle. Nie chciałam jednak klasycznej kompozycji z szyszek i sztucznych dyń. Szukałam czegoś prostszego, bardziej eleganckiego i utrzymanego w jednym dominującym kolorze.
Po jesienny wieniec pojechałam do IKEA. Znalazłam tam kilka zupełnie różnych propozycji
Poszukiwania zaczęłam w IKEA, bo liczyłam na dekorację, którą będę mogła wykorzystywać przez kilka kolejnych sezonów. Na miejscu okazało się, że wybór jest ciekawszy, niż zakładałam. Moją uwagę zwróciły przede wszystkim trzy wieńce, a każdy z nich dawał zupełnie inny efekt.
Pierwszy utrzymany był w pomarańczowych i rudych odcieniach. Miał sporo liści i od razu kojarzył się z październikowym spacerem po parku. Kosztował 29,99 zł, więc był też najtańszą z propozycji, które brałam pod uwagę. To dobry wybór dla osób, które chcą uzyskać klasyczny, kolorowy efekt.
Drugi był znacznie większy, miał około 75 cm średnicy i kosztował 79,99 zł. Dominował w nim ciepły, pomarańczowy kolor, a gęsto ułożone liście sprawiały, że prezentował się naprawdę okazale. Na dużych drzwiach albo nad kominkiem mógłby być główną dekoracją całej aranżacji.
Ja szukałam jednak czegoś nieco spokojniejszego. Zależało mi na ozdobie, która nadal będzie jednoznacznie jesienna, ale nie zdominuje całego wejścia. I właśnie wtedy zobaczyłam trzecią propozycję.
Bordowy jesienny wieniec z IKEA kosztuje 39,99 zł. Z antracytowymi drzwiami tworzy świetny duet
To właśnie bordowy wieniec zachwycił mnie najbardziej. Kosztuje 39,99 zł, ma około 65 cm średnicy i składa się z dużej liczby dekoracyjnych liści w głębokim, czerwono-bordowym odcieniu. Jest gęsty, dlatego po zawieszeniu nie wygląda skromnie, mimo że sama konstrukcja jest bardzo prosta.
Największą zaletą okazał się jednak kolor. Początkowo rozważałam klasyczny pomarańcz, ale przy moich antracytowych drzwiach bordo wygląda zdecydowanie bardziej elegancko. Ciemne tło dodatkowo wydobywa głęboki odcień liści, dzięki czemu dekoracja jest widoczna z daleka. Nie potrzebowałam już kokardy, dodatkowych gałązek ani żadnych zawieszek.
To również może cię zainteresować: Gdy zobaczyłam szklany lampion z Lidla, kliknęłam „dodaj do koszyka” w sekundę. Ażurowe liście magicznie rozpraszają światło
Podoba mi się również to, że nie jest to dekoracja, którą trzeba schować w grudniu. Bordo pasuje do całej jesienno-zimowej palety, więc taki wieniec spokojnie może wisieć przez wrzesień, październik, listopad, a nawet grudzień. Po sezonie wystarczy przechować go w suchym miejscu, żeby wrócić do niego za rok.

Obserwuj nas na Google







