Jesienne dekoracje mają swój moment właśnie wtedy, gdy wieczory zaczynają robić się wyraźnie krótsze. W tym roku szukałam czegoś, co nie zajmie dużo miejsca, a po zmroku stworzy przyjemną atmosferę. Podczas przeglądania oferty Lidla trafiłam na drobiazg, przy którym zatrzymałam się na dłużej. Od razu wyobraziłam go sobie w mieszkaniu podczas wrześniowych i październikowych wieczorów. Skończyło się na tym, że zamiast jednej sztuki do mojego koszyka powędrował cały komplet.

Lampion z Lidla od razu wpadł mi w oko. Jego funkcje robią wrażenie tak samo jak wygląd

Weszłam na stronę Lidla właściwie tylko po to, żeby przejrzeć nowości do domu na jesień. Przewijałam kolejne produkty bez większego zainteresowania, aż nagle zobaczyłam szklany lampion LIVARNO. Ciemne szkło połączone z miedziano-złotym motywem wyglądało tak efektownie, że niemal od razu wyobraziłam sobie tę dekorację zapaloną wieczorem w salonie. Nie analizowałam długo, czy rzeczywiście jej potrzebuję. Kliknęłam „dodaj do koszyka” praktycznie bez zastanowienia, bo po prostu bardzo mi się spodobała.

Zobacz także:

Dopiero później zaczęłam dokładniej czytać opis i okazało się, że wygląd nie jest jedyną rzeczą, która mnie przekonuje. Lampion kosztuje tylko 29,99 zł. Ma około 12 cm średnicy i 20 cm wysokości, dlatego nie potrzebuje dużo miejsca. W środku znajduje się 12 energooszczędnych diod LED, a całość działa na trzy baterie AA, które są już dołączone do zestawu. Nie trzeba więc kombinować z przewodem ani ustawiać dekoracji blisko gniazdka. Jest też 6-godzinny timer – wystarczy uruchomić go o wybranej porze, a później światło będzie automatycznie włączało się w tym samym czasie każdego dnia.

Jesienne dekoracje do domu z Lidla zaskakują wariantami. Do koszyka trafiły wszystkie trzy wersje

Szybko okazało się, że na jednej sztuce raczej się nie skończy. Do wyboru są trzy warianty i każdy nawiązuje do jesiennej natury, ale robi to w trochę inny sposób. Pierwszy zdobi jeden duży liść klonu, który mocno wyróżnia się na ciemnym szkle. Na drugim pojawia się kilka mniejszych liści buka, tworzących delikatniejszą kompozycję. Trzecia wersja przedstawia natomiast drzewa i jelonki, więc przypomina niewielki leśny pejzaż.

fot. lidl.pl

Każdy podobał mi się z innego powodu i właśnie dlatego porzuciłam pomysł wybierania jednego. Wzięłam po sztuce z każdego wariantu, żeby móc ustawiać je razem albo rozdzielać w różnych częściach mieszkania. Podoba mi się też to, że wzory zaczynają odgrywać jeszcze większą rolę po włączeniu światła. Ciepła poświata wydobywa dekoracyjne kontury i przebija przez zdobienia, dzięki czemu całość wygląda zupełnie inaczej niż za dnia. Trzy różne motywy ustawione obok siebie mogą przypominać małą jesienną instalację świetlną zamiast kompletu identycznych ozdób.

Warto zerknąć również na te świecę z Sinsay. Pachnie obłędnie. Zobacz: Teściowa myślała, że przed jej przyjściem gotowałam czekoladę. Obeszła się smakiem, bo to świeca z Sinsay. Zapach petarda

Lampiony z Lidla nie będą stały w jednym miejscu. Jesienią przeniosę je również na balkon

Od początku wiedziałam, że nie chcę ustawiać całej trójki na jednej półce i zostawiać jej tam aż do zimy. Te lampiony mają wędrować po mieszkaniu zależnie od tego, gdzie akurat spędzam wieczór. W salonie widzę je przede wszystkim na stoliku albo komodzie, gdzie ich ciepła poświata będzie uzupełniała główne oświetlenie. Przy zgaszonej lampie sufitowej mogą stworzyć znacznie spokojniejszy klimat, idealny na wieczór z książką, serialem czy kubkiem herbaty.

Dopóki temperatury pozwolą korzystać z balkonu, zamierzam zabierać je również tam. Zasilanie bateryjne bardzo ułatwia takie przenoszenie, ponieważ nie trzeba szukać gniazdka ani ciągnąć przewodu z mieszkania. Mogę rozstawić trzy sztuki na stoliku, parapecie czy wśród donic i za każdym razem stworzyć trochę inną kompozycję. Motywy liści, drzew i jeleni szczególnie dobrze pasują mi właśnie do późnego lata oraz jesieni, kiedy wieczory robią się coraz dłuższe. Zamiast kupować osobne ozdoby do salonu i na balkon, wolę wykorzystywać ten sam zestaw na kilka sposobów.