Moda stale ulega zmianie i czasem ciężko za nią nadążyć. Jednak są takie elementy garderoby, które zakorzeniają się w trendach na dłużej niż jeden sezon. Ja zdecydowanie nie lubię kupować ubrań i dodatków, które są tylko chwilową fanaberią. Dlatego, gdy zaczął się szał na te konkretne buty, to nie popędziłam do sklepu od razu. Poczekałam i jak się okazało, to właśnie takie perełki, które są warte zakupu. Powracają na ulice już kolejnego lata, więc to dowód na to, że szybko z mody nie wyjdą. 

Siateczkowe baleriny z Sinsay biją na głowę model z CCC. Tańsze, a tak samo stylowe

Buty, o których mowa, to siateczkowe baleriny. Od dłuższego czasu widzę je u popularnych zagranicznych Influencerek na Instagramie. Stylizacje z nimi wyglądają oryginalnie, ale bez zbytniego przerysowania, szczególnie gdy są to czarne klasyki. Taki właśnie model upatrzyłam sobie z CCC. Są to siateczkowe baleriny marki Badura wykonane ze skóry naturalnej.

Zobacz także:

Skórzane baleriny z pewnością są mega wygodne i trwałe, jednak za tą jakością idzie wysoka cena. Model od Badury kosztuje aż 229,99 zł, co odrobinę zniechęcało mnie do zakupu. Nie wiedziałam, czy takie buty mi podpasują, bo jednak nie jest to zwyczajny model. Obawiałam się, że wydam sporo pieniędzy, a ostatecznie włożę je raz i wylądują na dnie szafy. Dlatego postanowiłam na początek poszukać tańszej alternatywy. 

fot. ccc.eu

Długo to nie trwało, bo niemal od razu natrafiłam na perełki z Sinsay. Wyglądem wcale nie odstają od modelu z CCC, a są prawie 6 razy tańsze. Oczywiście nie są wykonane ze skóry, ale przy tak tanich butach nawet tego nie oczekuję. Ile zatem kosztują? Zapłaciłam za nie tylko 39,99 zł. Nic dziwnego, że stały się bestsellerami sklepu, a pozytywnych opinii stale przybywa. To prawdziwy HIT.

fot. sinsay.com

Siateczkowe baleriny to najwygodniejsze buty na lato. Stopy się w nich nie pocą

Siateczkowe baleriny skradły moje serce swoim designem, ale nie wiedziałam, jak będzie z wygodą. Decydując się na model z Sinsay, nie musiałam martwić się stratą zbyt dużej ilości pieniędzy. Jednak to 40 zł okazało się najlepiej wydaną kwotą ostatnich miesięcy. Te buty to absolutne mistrzostwo na upały. Co prawda, na razie temperatury nie dobiły jeszcze do 30 stopni, ale było już dość gorąco, a ten model naprawdę zdał egzamin.

Choć wycięcia w cholewce zapewne mają pełnić funkcję dekoracyjną, to w praktyce mocno wpływają na komfort noszenia tych balerin. Zapewniają odpowiednią cyrkulację powietrza, dzięki czemu stopy mogą swobodnie oddychać i znacznie mniej się pocą. Bez problemu można przechodzić w nich cały dzień bez uczucia zmęczenia. 

Siateczkowe baleriny z Sinsay są również bardzo wygodne. Nie uciskają stóp ani nie uwierają w żadnym miejscu. Mają także świetny fason. Są smukłe i zgrabne, dzięki czemu pięknie prezentują się na nodze, nadając sylwetce lekkości. Zdaję sobie sprawę, że tak tani model może nie posłużyć mi przez więcej niż jeden sezon, więc po prostu za rok postawię już na porządniejszy model, tak jak chociażby ten z CCC. Choć kto wie, może bestseller z Sinsay mnie zaskoczy i zagości w mojej szafie na dłużej.

Lidl też ma boskie buty. Zobacz: Tak lekkich i oddychających sneakersów mama jeszcze nie miała. To skórzane hity z Lidla jak 1:1 Adidas Samba

Baleriny z Sinsay skradły nie tylko moje serce. Opinii na stronie cały czas przybywa

Baleriny z Sinsay szybko uzyskały status bestsellera sklepu. Cieszą się dość sporą popularnością, co można zaobserwować po znikających rozmiarach. Jeden z nich wyprzedał się już całkowicie. Na stronie przybywa również coraz więcej opinii. Na razie średnia ocen wynosi 5/5 gwiazdek, co jest znakomitym wynikiem.

Kobiety w opiniach wspominają m.in.:

Lekka, jak boso, piękna, wygodna. Jeśli wystarczą przynajmniej na jedno lato – będę zadowolona.

To już druga para tych balerinek. Są mega wygodne. Wpisują się w aktualne trendy.

Odpowiednie na szeroką stopę, wygodne.

Lekki, wygodny, nie czujesz go na nodze. Bardzo fajne, jak na taką cenę.

Nie ukrywam, że to właśnie pozytywne opinie skłoniły mnie do zakupu tych tanich balerin z Sinsay. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że to był strzał w dziesiątkę.