Od pewnego czasu coraz bardziej ciągnie mnie do wnętrz, w których pojawiają się wyraziste wzory i kolory. Nadal lubię spokojną bazę, ale zauważyłam, że czasem wystarczy jeden mocniejszy element, żeby całe pomieszczenie nabrało charakteru. Szczególnie dobrze widać to w salonie, gdzie duże tekstylia potrafią zmienić odbiór całej aranżacji. Nie trzeba przy tym wymieniać kanapy, mebli ani przemalowywać ścian. U mnie takim elementem okazał się dywan, choć niewiele brakowało, żebym wydała na niego naprawdę sporą kwotę.

Najpierw zakochałam się w wełnianym modelu za 1419 zł. Bawełniany dywan z Sinsay znalazłam tuż przed zakupem

Zmiana dywanu chodziła za mną już od dłuższego czasu. W salonie miałam klasyczny, jednokolorowy model w beżowym odcieniu, który nadal był w dobrym stanie, ale zaczął wydawać mi się zwyczajnie nudny. Podczas poszukiwań czegoś bardziej oryginalnego natknęłam się na wełniany dywan Studio Clarice i właściwie od razu przepadłam. Duże, abstrakcyjne pola w odcieniach terakoty, czerwieni, pomarańczu, brązu i jasnego beżu tworzą efektowną geometryczną kompozycję, która wygląda trochę jak obraz przeniesiony na podłogę.

Zobacz także:

Model ma 160 x 230 cm, jest ręcznie tuftowany i wykonany w 100% z wełny. Kosztuje 1419 zł, więc długo zastanawiałam się, czy naprawdę chcę przeznaczyć na dywan taką kwotę. Z drugiej strony wełna jest ceniona za trwałość, sprężystość i dobre właściwości izolacyjne, a odpowiednio pielęgnowany dywan może przez długi czas zachować atrakcyjny wygląd.

fot. volero.pl

Przekonywałam więc samą siebie, że będzie to zakup na lata i cena w pewnym sensie się obroni. Byłam już niemal zdecydowana, ale przed złożeniem zamówienia zaczęłam jeszcze przeglądać nowości w Sinsay. Wtedy zobaczyłam model, który natychmiast skojarzył mi się z moim drogim faworytem.

Ten dywan do salonu kosztował mnie tylko 129,99 zł. Podobieństwo do droższego modelu od razu rzuciło mi się w oczy

Nowość z Sinsay ma nieco inną kompozycję, ale bazuje na bardzo podobnym pomyśle. Tutaj również pojawiają się duże, nieregularne i falujące pola, a spokojne kremy oraz beże przełamano ciepłym brązem i mocniejszym, ceglasto-terakotowym akcentem. Właśnie połączenie tej kolorystyki z abstrakcyjnym wzorem sprawiło, że od razu przypomniał mi się dywan, za który miałam zapłacić ponad 1400 zł.

Różnica w cenie jest ogromna. Dywan z Sinsay kosztuje 129,99 zł, czyli o 1289,01 zł mniej. Jest wprawdzie mniejszy, bo ma 120 x 180 cm, ale do mojego salonu taki rozmiar spokojnie wystarczy. Nie jest też wełniany, jednak tutaj czekało na mnie kolejne miłe zaskoczenie. Wykonano go w 100% z bawełny, więc za niewielkie pieniądze dostaję naturalne włókno zamiast całkowicie syntetycznego materiału.

fot. sinsay.com

W dywanie za ponad 1400 zł od początku najbardziej urzekł mnie jego wygląd, a nie to, że został wykonany z wełny. Gdy więc zobaczyłam w Sinsay model o bardzo podobnej kolorystyce i równie efektownym wzorze, wybór stał się dla mnie prosty. Mogłam osiągnąć w salonie zbliżony efekt, a jednocześnie wydać na nowy dywan ponad 1200 zł mniej. Tym bardziej że tańszy model również wykonano z naturalnego materiału.

Z kolorami zaszalałam również na balkonie. Dorwałam boski stolik w Jysk. Zobacz: Burgundowy stolik z Jysk pasuje jak ta lala do mojego jesiennego balkonu. Za 25 zł szkoda było nie wziąć

Dywan z bawełny ma sporo zalet, ale wełny nie przebije. Przy odpowiedniej pielęgnacji może jednak zostać ze mną długo

Bawełna jest bardzo przyjemnym materiałem na domowe tekstylia i zdecydowanie nie traktowałabym jej tutaj jako kiepskiego zamiennika. Włókna są miękkie i przyjemne w dotyku, a wykonany z nich dywan nie daje ciężkiego efektu. To dobry wybór szczególnie wtedy, gdy zależy nam na naturalnym materiale, ale nie chcemy wydawać kwoty charakterystycznej dla modeli wełnianych.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że pod względem trwałości wełna ma przewagę. Jest bardziej sprężysta i dobrze radzi sobie z intensywnym użytkowaniem, podczas gdy bawełniane włókna mogą z czasem mocniej pokazywać ślady eksploatacji. Dużo zależy jednak od tego, gdzie położymy dywan i jak będziemy o niego dbać. Regularne odkurzanie, szybkie usuwanie plam i unikanie ciągłego tarcia w jednym miejscu mogą wyraźnie przedłużyć jego dobry wygląd.

Nie zakładam więc, że bawełniany model będzie niezniszczalny, ale przy cenie 129,99 zł zupełnie mi to nie przeszkadza. Po ułożeniu go w salonie uzyskałam przede wszystkim zmianę, na której najbardziej mi zależało: wnętrze wreszcie przestało wyglądać zachowawczo.