Domowa zieleń potrafi szybko rozrosnąć się z kilku doniczek do całkiem pokaźnej kolekcji. Sama przekonałam się, że wraz z liczbą roślin pojawiają się też nowe pomysły na ich pielęgnację i ciekawsze sposoby ekspozycji. Niektóre rozwiązania mogą przy okazji stać się częścią wystroju mieszkania, balkonu czy tarasu. Szczególnie interesują mnie te, które nie zajmują wiele miejsca i mają konkretne zastosowanie. Jedno z nich znalazłam ostatnio podczas przeglądania oferty popularnych sieciówek.

Sinsay kontra Ikea. Różnica w cenie robi wrażenie

Miniszklarnia ÅKERBÄR to jeden z tych produktów Ikea, które trudno pomylić z czymś innym. Biała konstrukcja przypomina klasyczną szklarnię ogrodową w pomniejszeniu, ma 45 cm szerokości, 22 cm głębokości i 35 cm wysokości. Kosztuje 99,99 zł, a dzięki stalowej ramie i przezroczystym panelom wygląda lekko, więc można ustawić ją nawet w niewielkim mieszkaniu. Producent przewidział użytkowanie zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Front otwiera się jedną ręką, a specjalny drążek pozwala pozostawić go uchylonym, gdy rośliny potrzebują świeżego powietrza.

Zobacz także:

fot: ikea.com

Na stronie Sinsay znalazłam znacznie tańszą alternatywę. Czarna szklarenka w kształcie domku kosztuje 39,99 zł i ma 19,5 × 15,5 × 18 cm. Jest więc wyraźnie mniejsza od produktu Ikea i właśnie dlatego nie traktowałabym jej jako zamiennika jeden do jednego. To raczej opcja dla kogoś, kto chce urządzić miniaturową uprawę albo wyeksponować kilka naprawdę niedużych roślin. Czarna rama nadaje jej bardziej nowoczesny charakter, a prosta forma dobrze wygląda nie tylko wśród doniczek, lecz także ustawiona na komodzie czy blacie.

fot: sinsay.com

Po co roślinom taka szklarnia? Nie chodzi wyłącznie o dekorację

Miniszklarnia ma sens przede wszystkim dlatego, że wewnątrz łatwiej stworzyć bardziej stabilne warunki niż na otwartej półce czy parapecie. Osłona pomaga ograniczyć szybkie wysychanie podłoża i utrzymać podwyższoną wilgotność powietrza, co przydaje się szczególnie podczas kiełkowania nasion oraz ukorzeniania niektórych sadzonek. Można wykorzystać ją chociażby do rozpoczęcia niewielkiej uprawy ziół albo przygotowania młodych roślin przed sezonem balkonowym.

Czytaj także: Ledwo przytaszczyłam ją do domu, bo taka wielgachna. Egzotyczna roślina z Lidla ma 120 cm, a kupiłam ją za psi grosz

Trzeba jednak pamiętać, że zamknięta szklarenka nie działa na zasadzie „im cieplej i wilgotniej, tym lepiej”. W moim przypadku przy roślinach znacznie lepiej sprawdza się regularna kontrola podłoża niż podlewanie według sztywnego kalendarza. Podobnie jest tutaj: nadmiar wilgoci i brak przewiewu mogą sprzyjać problemom, dlatego wnętrze trzeba wietrzyć. Ma to szczególne znaczenie przy sukulentach i kaktusach, które nie potrzebują stale wilgotnego środowiska. W słoneczny dzień warto również kontrolować temperaturę, ponieważ niewielka zamknięta przestrzeń ustawiona przy mocno nasłonecznionym oknie może szybko się nagrzać.

Mały domek porządkuje zielony kącik. Przy okazji łatwiej zadbać o rośliny

Taką szklarnię można potraktować również jako sposób na uporządkowanie roślinnej kolekcji. Zamiast rozstawiać niewielkie doniczki w kilku miejscach, da się zebrać je w jednej kompozycji. Szczególnie dobrze wygląda grupa roślin o różnej wysokości, ale podobnych wymaganiach. To ostatnie jest ważniejsze, niż mogłoby się wydawać – efektowna aranżacja nie powinna oznaczać zamykania razem gatunków potrzebujących zupełnie innych warunków.

Miejsce ustawienia też warto wybrać z głową. Jasne stanowisko może sprzyjać młodym roślinom, ale ostre, bezpośrednie słońce padające przez wiele godzin nie zawsze będzie dobrym rozwiązaniem. Na balkonie dochodzą jeszcze wiatr i duże dobowe różnice temperatur. Miniszklarnia daje roślinom pewną osłonę, jednak nie zwalnia z obserwowania pogody. Dzięki temu zarówno większa Ikea, jak i niewielka propozycja Sinsay mogą być czymś więcej niż dekoracyjnym domkiem – pod warunkiem że dopasujemy sposób użytkowania do tego, co rzeczywiście w nich rośnie.