Przed jesienią zdecydowanie częściej mam ochotę coś zmieniać w mieszkaniu. Nie chodzi nawet o większy remont, bo czasami wystarczy kilka nowych tekstyliów, aby wnętrze nabrało zupełnie innego charakteru. Szczególnie dużo potrafi zmienić odpowiednia oprawa okna, która zajmuje sporą powierzchnię i od razu rzuca się w oczy. W tym sezonie zależało mi przede wszystkim na bardziej przytulnym, eleganckim efekcie. Ostatnio prawdziwą perełkę znalazłam w Sinsay.
Zasłony z Sinsay wyglądają wyjątkowo elegancko. Ta nowość urzekła mnie perłowym wykończeniem
Do Sinsay zaglądam regularnie po drobne dodatki do domu, ale tym razem moją uwagę przyciągnęły tekstylia. Wśród nowości wypatrzyłam zasłonę, która na pierwszy rzut oka zupełnie nie skojarzyła mi się z niedrogą sieciówką. Największą robotę robi tutaj aksamitne wykończenie i delikatny, perłowy efekt. Światło subtelnie odbija się od powierzchni materiału, dzięki czemu tkanina nie wygląda płasko, a jej struktura jest znacznie lepiej widoczna. Po zawieszeniu przy oknie zasłona układa się w miękkie fałdy, co dodatkowo podkreśla jej dekoracyjny charakter.
Zobacz także:
Sinsay oznaczył ją jako nowość, ale mam przeczucie, że długo nie pozostanie niezauważona. Jedna sztuka ma 140 cm szerokości i 260 cm długości, a producent określa ją jako zasłonę zaciemniającą, przeznaczoną zarówno do salonu, jak i sypialni. Jest zawieszana na taśmie, więc po zmarszczeniu materiał tworzy regularne fałdy.
Najbardziej zaskoczyła mnie jednak cena, bo zasłona kosztuje tylko 49,99 zł. Niedługo po tym, jak ją zawiesiłam, wpadła do mnie sąsiadka na kawę i właściwie od progu zwróciła uwagę na nowe zasłony. Zapytała, gdzie je znalazłam, bo była przekonana, że pochodzą z jednego z droższych sklepów z wyposażeniem wnętrz. Kiedy powiedziałam, że to Sinsay i za jedną sztukę zapłaciłam niecałe 50 zł, początkowo nie chciała mi uwierzyć. Przyznała, że aksamitne, lekko połyskujące wykończenie zupełnie nie kojarzy jej się z tak niską ceną.
fot. sinsay.com
Beżowa zasłona do salonu uspokoiła całą aranżację. Ten odcień świetnie łączy się z naturalnymi barwami
W przypadku tej zasłony sam materiał zwrócił moją uwagę jako pierwszy, ale kolor ostatecznie przesądził o tym, że chciałam ją mieć. Beż jest spokojny, neutralny i zdecydowanie łatwiejszy do wkomponowania we wnętrze niż mocne, sezonowe barwy. Mój salon urządziłam w ciepłym, naturalnym stylu. Mam w nim jasne ściany, drewniane elementy, kremowe tekstylia i kilka dodatków w bardziej zdecydowanych, ziemistych odcieniach. Beżowa zasłona do salonu połączyła te elementy w spójną całość, nie stając się przy tym kolejną mocną dominantą.
Szczególnie podoba mi się połączenie tego koloru z aksamitną powierzchnią. Na gładkiej tkaninie podobny beż mógłby wyglądać bardzo zwyczajnie, tutaj światło wydobywa z niego różne tony i podkreśla perłowe wykończenie. W ciągu dnia zasłona prezentuje się lekko i subtelnie, natomiast wieczorem przy ciepłym oświetleniu nabiera bardziej przytulnego charakteru.
Warto zajrzeć też do Homla: Chciałam kupić w Action, ale w Homla znalazłam taniej, bo na przecenie. Ten zakręcony wazon wygląda jak bursztyn
Aksamitna zasłona też potrzebuje regularnego odświeżania. O tym podczas sprzątania łatwo zapomnieć
Przyznam, że kiedyś zasłony prałam zdecydowanie za rzadko. Na pierwszy rzut oka długo wyglądają na czyste, więc łatwo zapomnieć, że z czasem zbierają kurz, pyłki i różne zapachy unoszące się w mieszkaniu. Teraz staram się wrzucać je do pralki kilka razy w roku, nie czekając, aż zabrudzenia staną się widoczne. Oczywiście przed każdym praniem sprawdzam metkę, bo przy takich dekoracyjnych tkaninach wolę trzymać się zaleceń producenta i nie ryzykować zniszczenia materiału.
Pomiędzy praniami też staram się regularnie odświeżać zasłony. Od czasu do czasu delikatnie je odkurzam, używając miękkiej końcówki i niewielkiej mocy odkurzacza, a przy okazji wietrzenia mieszkania zostawiam je przy szeroko otwartym oknie. Mam też specjalny sprej zapachowy do tkanin, którym co jakiś czas spryskuję zasłony. Dzięki temu nie muszę prać ich co chwilę, a materiał pomiędzy większymi porządkami pozostaje świeży. Przy tej aksamitnej zasłonie szczególnie zależy mi na delikatnej pielęgnacji, bo chciałabym, żeby jej perłowe wykończenie jak najdłużej prezentowało się tak efektownie.

Obserwuj nas na Google







