Chorwację odwiedzałam już wcześniej i długo wydawało mi się, że trudno znaleźć równie piękny fragment wybrzeża Adriatyku. Zmieniłam zdanie, gdy zobaczyłam Zatokę Kotorską w Czarnogórze. Spokojna, błękitna woda wciska się tutaj pomiędzy strome zbocza gór, a niewielkie miejscowości wyglądają tak, jakby zatrzymał się w nich czas. Są kamienne domy, wąskie uliczki, zabytkowe kościoły, palmy i tarasy restauracji stojące niemal na brzegu zatoki. Krajobraz bywa porównywany do fiordów, choć Boka Kotorska w rzeczywistości jest zatopioną doliną rzeczną. Największe wrażenie zrobiło na mnie to, że podczas jednego wyjazdu mogłam połączyć plażowanie, rejsy, zwiedzanie średniowiecznych miast i spacery po górskich trasach. Jednocześnie za noclegi, posiłki oraz lokalne atrakcje płaciłam zazwyczaj mniej, niż spodziewałabym się w najbardziej obleganych kurortach Chorwacji.

Trzeba oczywiście pamiętać, że Kotor w środku lata potrafi zapełnić się pasażerami statków wycieczkowych, a luksusowe części Tivatu nie są budżetowe. Mimo to wystarczy zatrzymać się kilka kilometrów od najpopularniejszego starego miasta albo przyjechać w czerwcu czy we wrześniu, aby odkryć znacznie spokojniejsze oblicze zatoki. Boka Kotorska okazała się dla mnie miejscem, które oferuje podobny śródziemnomorski klimat jak Chorwacja, ale nadal pozwala zorganizować urlop bez tak dużego obciążenia dla portfela.

Zobacz także:

Kotor wygląda jak gotowa scenografia do filmu. Za murami kryją się place, świątynie i uliczki, w których łatwo zgubić poczucie czasu

Zwiedzanie zatoki zaczęłam od Kotoru, bo to jej najbardziej rozpoznawalne miasto i najlepszy punkt, by zrozumieć charakter całego regionu. Otoczone murami stare miasto znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i zachowało średniowieczny układ wąskich uliczek, placów oraz kamiennych budynków. Zamiast iść najkrótszą trasą między zabytkami, warto pozwolić sobie na błądzenie: zajrzeć na niewielkie dziedzińce, usiąść przy kawie i podnieść wzrok na stare balkony oraz fasady.

Kotor robi szczególne wrażenie rano, zanim przypłyną duże statki wycieczkowe, oraz wieczorem, kiedy kamienne mury są oświetlone, a jednodniowi turyści wracają na pokłady. Osoby lubiące aktywne zwiedzanie mogą wejść na fortyfikacje górujące nad miastem. Trasa wymaga wysiłku, zwłaszcza podczas upału, ale widok na dachy Kotoru, port i wodę otoczoną górami należy do tych, które zostają w pamięci na długo. Sama zatoka nie jest miejscem wyłącznie do oglądania z lądu. Jedną z jej najciekawszych atrakcji są rejsy, dzięki którym można zobaczyć niedostępne z drogi fragmenty wybrzeża, odwiedzić wyspy, a w dłuższych wariantach dopłynąć także w okolice Błękitnej Groty. To właśnie z pokładu łodzi najlepiej widać, jak blisko siebie leżą zabytkowe miasteczka, niewielkie plaże, porty i surowe górskie zbocza.

fot. Adobe Stock | Leonid Tit

Perast jest niewielki, ale trudno przejść obok niego obojętnie. Z nabrzeża można popłynąć na jedną z najbardziej niezwykłych wysp zatoki

Jeszcze mocniej niż zatłoczony Kotor urzekł mnie Perast. To małe, barokowe miasteczko położone bezpośrednio nad wodą, pełne dawnych pałaców, kościołów i kamiennych domów przypominających o bogatej historii żeglarskiej regionu. Nie potrzeba całego dnia, aby przejść jego główną ulicą, ale pośpiech zupełnie tu nie pasuje. Najprzyjemniej usiąść przy nabrzeżu, obserwować łodzie i patrzeć na dwie wyspy leżące naprzeciwko miasta. Na jedną z nich, Matkę Boską na Skale, można dopłynąć niewielką łodzią. Jest to sztucznie utworzona wyspa z zabytkowym kościołem, będąca jednym z symboli Zatoki Kotorskiej. Obok znajduje się wyspa św. Jerzego, która wraz z Perastem tworzy jeden z najbardziej charakterystycznych widoków całej Czarnogóry.

Jeżeli szukasz inspiracji podróżniczych, to też może wpaść ci w oko: Odwiedziłam „polskie Phuket” i jestem zachwycona. Kusi turkusową wodą, „bukowymi” klifami i cenami jak sprzed lat

Na spokojniejsze plażowanie wybrałabym natomiast okolice Dobroty, Prčanja, Muo albo półwyspu Luštica. Plaże nad samą zatoką są często małe, kamieniste lub mają formę betonowych pomostów, ale woda jest spokojna, a górska sceneria rekompensuje brak szerokich pasów piasku. Po zachodniej stronie Boki warto odwiedzić także Herceg Novi, miasto tarasowo opadające ku morzu, znane z fortec, schodów i nadmorskiej promenady. Innym obliczem zatoki jest Tivat z luksusową mariną Porto Montenegro. To miejsce bardziej eleganckie i nowoczesne, dlatego dobrze pokazuje, jak różnorodny może być urlop na niewielkim obszarze.

Czarnogóra nadal pozwala wydać mniej niż popularne chorwackie kurorty. Najwięcej oszczędza się na noclegach, jedzeniu i codziennych drobiazgach

Dlaczego pobyt nad Zatoką Kotorską może okazać się tańszy niż wakacje w Chorwacji? Przede wszystkim Czarnogóra ma mniejszy i wciąż mniej masowy rynek turystyczny, a poza najbardziej prestiżowymi punktami oferuje szeroki wybór prywatnych apartamentów, pensjonatów oraz rodzinnych restauracji. Noclegi, posiłki, napoje i część atrakcji bywają w Czarnogórze o około 30–40 proc. tańsze niż w Chorwacji, choć dokładna różnica zależy od terminu, standardu i konkretnej miejscowości. Najdrożej jest w ścisłym centrum Kotoru, w Perastcie przy nabrzeżu oraz w luksusowych częściach Tivatu.

Znacznie korzystniejsze ceny można znaleźć w Dobrocie, Risan, Prčanju, Muo lub Herceg Novi, szczególnie gdy rezerwuje się pobyt z wyprzedzeniem i wybiera termin poza lipcem oraz sierpniem. Oszczędność zauważyłam także przy codziennych wydatkach: kawie, pieczywie, prostych daniach w lokalnych restauracjach czy zakupach spożywczych. Nie oznacza to, że cała Czarnogóra jest tania ani że każda oferta będzie korzystniejsza od chorwackiej. Popularność regionu rośnie, a ceny w najbardziej turystycznych miejscach systematycznie zbliżają się do poziomu znanego z innych kurortów nad Adriatykiem. Nadal jednak łatwiej znaleźć tu niedrogi apartament z widokiem na wodę, zjeść poza głównym deptakiem i podróżować pomiędzy miejscowościami bez planowania bardzo wysokiego budżetu. Dla mnie właśnie ta kombinacja była najważniejsza: krajobrazy równie widowiskowe jak w Chorwacji, dużo zabytków na małym obszarze i większa swoboda finansowa. Zatoka Kotorska nie jest już zupełnie nieodkryta, ale wciąż potrafi dać poczucie, że znalazło się własny fragment Adriatyku.