Kiedy podczas zakupów zobaczyłam te słuchawki redukujące hałas, pomyślałam, że za niecałe 13 zł mogę po prostu sprawdzić, czy rzeczywiście działają. Przyznam szczerze, że bardziej niż funkcjonalność przyciągnął mnie ich wygląd. Wyglądają raczej jak biżuteria niż klasyczne stopery do uszu. Delikatne złote wykończenie i ozdobne detale sprawiają, że prezentują się naprawdę estetycznie i dyskretnie. Nie spodziewałam się jednak, że tak mały gadżet zrobi aż tak dużą różnicę podczas wyjazdu.
Nie sądziłam, że tak szybko je docenię. Już pierwsza podróż pokazała mi, jak bardzo potrzebowałam słuchawek redukujących hałas
Pierwszy raz użyłam ich podczas kilkugodzinnej podróży pociągiem. Zwykle po takich trasach wysiadałam rozdrażniona i przebodźcowana. Tym razem postanowiłam od początku przetestować słuchawki wyciszające hałas i sprawdzić, czy rzeczywiście ograniczają dźwięki otoczenia.
Zobacz także:
Różnicę zauważyłam praktycznie od razu. Oczywiście nie chodzi o całkowite odcięcie od świata, ale o wyraźne wyciszenie najbardziej męczących odgłosów. Rozmowy innych pasażerów przestały być tak drażniące, stukot pociągu stał się mniej intensywny, a ja pierwszy raz od dawna mogłam spokojnie poczytać książkę bez ciągłego rozpraszania. Nawet udało mi się zdrzemnąć!
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że po kilku godzinach noszenia uszy w ogóle mnie nie bolały. Silikonowe końcówki są miękkie i dobrze dopasowują się do ucha. W zestawie znajdują się trzy rozmiary, więc bez problemu znalazłam odpowiedni dla siebie. To ważne, bo wcześniej wiele podobnych produktów po prostu mnie uwierało i lądowało na dnie torby już po kilkunastu minutach.
Od tamtej podróży zaczęłam nosić je praktycznie zawsze przy sobie. Wrzucam je do torebki albo plecaka i wiem, że w razie potrzeby mogę szybko po nie sięgnąć.
Te słuchawki redukujące hałas wyglądają bardziej jak ozdoba niż praktyczny gadżet. Właśnie dlatego tak bardzo przypadły mi do gustu
Muszę przyznać, że wygląd ma dla mnie znaczenie. Wiele produktów tego typu wygląda typowo technicznie albo po prostu mało estetycznie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Kiedy pierwszy raz wyjęłam słuchawki redukujące hałas z opakowania, pomyślałam, że przypominają eleganckie kolczyki.
Dzięki temu można nosić je naprawdę dyskretnie. Kilka razy używałam ich nawet podczas pracy w kawiarni i praktycznie nikt nie zwracał uwagi na to, że mam je w uszach. To duży plus, szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja, nie przepada za dużymi słuchawkami nausznymi albo klasycznymi piankowymi stoperami. Bardzo spodobało mi się również kompaktowe etui do przechowywania. Jest małe, lekkie i wygodne, więc bez problemu mieści się nawet w niewielkiej kosmetyczce.
Po kilku tygodniach zauważyłam też, że coraz częściej używam ich nie tylko w podróży. Zakładam je czasem wieczorem, kiedy chcę się wyciszyć albo skupić na pracy. Nawet częściowe ograniczenie hałasu potrafi bardzo poprawić komfort i pomóc odpocząć od nadmiaru bodźców.
screen action.com
Zabrałam słuchawki wyciszające hałas do samolotu i nie żałowałam. Wcześniej każda podróż kończyła się bólem głowy i zmęczeniem
Największy test przyszedł podczas lotu samolotem. Zawsze źle znosiłam szum silników i ogólny hałas na pokładzie. Nawet krótsze loty sprawiały, że po wylądowaniu miałam ochotę tylko położyć się spać. Tym razem od początku lotu korzystałam ze słuchawek redukujących hałas i naprawdę poczułam różnicę. Dźwięki były wyraźnie stłumione, dzięki czemu łatwiej było mi się odprężyć. Co ważne, nadal słyszałam komunikaty i mogłam normalnie rozmawiać z osobą obok, ale cały ten męczący szum przestał dominować.
Najbardziej lubię to, że są małe, wygodne i dyskretne. Nie zajmują miejsca, nie obciążają torby i można mieć je zawsze pod ręką. A kiedy przychodzi moment, w którym potrzebuję chwili ciszy albo chcę ograniczyć hałas wokół siebie, po prostu je zakładam i od razu czuję różnicę. Na plaży sprawdziły się też świetnie - hałas rozbrykanych dzieciaków przestał byc nie do zniesienia.
Za mniej niż 13 zł dostałam coś, co realnie poprawia komfort podróżowania, pomaga się wyciszyć i jeszcze dobrze wygląda. I właśnie dlatego wiem jedno: w kolejną podróż na pewno pojadą ze mną.








