Są takie przedmioty, które od pierwszego spojrzenia budzą skojarzenia z konkretnymi osobami. Czasem wystarczy detal, kształt albo sposób wykonania, by wrócić myślami do dzieciństwa. Dokładnie takie uczucie towarzyszyło mi podczas ostatnich zakupów wyposażenia na taras. Nie szukałam niczego konkretnego, ale jeden mebel zatrzymał mnie na dłużej.

Tekowe krzesło z Jysk od razu przywołało wspomnienia. Prosta konstrukcja przypomniała mi meble wykonywane przez dziadka

Mój dziadek jest z zawodu stolarzem. Dziś jest już na emeryturze, ale kiedy byłam dzieckiem, całe dnie spędzał w swoim przydomowym warsztacie na wsi. Pamiętam zapach drewna, stosy desek opierające się o ściany i meble, które powstawały niemal od świtu do późnego wieczora. Właśnie dlatego, gdy zobaczyłam tekowe krzesło z Jysk, od razu pomyślałam o jego pracach. Nie było w nim nic przesadnie nowoczesnego ani wymuszonego. Miało prostą, uczciwą formę, która wyglądała tak, jakby powstała w warsztacie rzemieślnika, a nie na taśmie produkcyjnej.

Zobacz także:

Krzesło to ma 56 cm szerokości, 55 cm głębokości i 84 cm wysokości. Siedzisko znajduje się na wysokości 46 cm, a podłokietniki na poziomie 67 cm, dzięki czemu siedzi się wygodnie nawet podczas dłuższych spotkań przy stole. Waży około 6 kg, więc bez problemu można je przestawiać w zależności od potrzeb. Bardzo spodobała mi się także składana konstrukcja. Po złożeniu zajmuje niewiele miejsca, co ma ogromne znaczenie, gdy przychodzi czas jesiennego porządkowania tarasu.

Nie planowałam kupować od razu całego kompletu, ale kiedy zobaczyłam obniżkę o 99 zł na jednym krześle, szybko zmieniłam zdanie. Cena spadła z 449 do 350 zł za sztukę, a promocja obowiązuje do 7 czerwca. Do domu wróciłam z czterema egzemplarzami. Później policzyłam, że względem wcześniejszej ceny zaoszczędziłam w sumie 396 zł i pomyślałam, że rzadko zdarza mi się trafić na promocję, która faktycznie robi taką różnicę przy większych zakupach. Taka kwota wystarczy przecież na kilka nowych donic, poduszki albo oświetlenie, które dopełni aranżację.

fot. jysk.pl

Krzesło z drewna tekowego słynie z wyjątkowej trwałości. Właściwości materiału sprawiają, że dobrze radzi sobie na zewnątrz

Dopiero po zakupie zaczęłam dokładniej czytać o materiale, z którego wykonano ten model. Okazało się, że krzesło z drewna tekowego nie bez powodu jest tak często wybierane do ogrodów, na tarasy i balkony. Tek charakteryzuje się dużą twardością oraz wysoką odpornością na codzienne użytkowanie.

Największą zaletą są naturalne oleje obecne w strukturze drewna. To właśnie one pomagają ograniczać wchłanianie wilgoci i sprawiają, że materiał dobrze radzi sobie w zmiennych warunkach atmosferycznych. Letnie upały, poranna rosa czy nagłe opady nie stanowią dla niego tak dużego wyzwania jak dla wielu innych gatunków drewna. Producent podkreśla również, że z czasem tek może nabierać charakterystycznej srebrzystoszarej patyny, co jest naturalnym procesem starzenia materiału.

Dzięki swoim właściwościom materiał przez długi czas zachowuje dobry wygląd i nie wymaga skomplikowanej pielęgnacji. Producent zaleca jednak regularne olejowanie drewna oraz przechowywanie mebli zimą w zamkniętych pomieszczeniach, co pomaga utrzymać je w jak najlepszym stanie przez wiele sezonów.

Zerknij też na to cudo z Jysk: Projektantka wnętrz spojrzała na ten mebel z JYSK i spytała gdzie go dorwałam. Jej mina po usłyszeniu ceny - złoto

Tekowe krzesło świetnie odnajduje się w różnych aranżacjach. Na moim tarasie stworzyło przytulne miejsce do spotkań

Najbardziej lubię meble, które nie narzucają jednego konkretnego stylu. Właśnie dlatego tekowe krzesło tak łatwo dopasować do różnych aranżacji. Dobrze wygląda w ogrodach inspirowanych naturą, gdzie królują drewno, kamień i rośliny. Pasuje również do tarasów urządzonych w stylu skandynawskim, rustykalnym czy klasycznym. Bez problemu odnajdzie się także na nowoczesnym balkonie, jeśli zestawi się je z prostymi dodatkami i jasnymi tekstyliami.

U mnie od początku miało stanąć wokół dużego stołu na tarasie. Cztery krzesła pozwoliły stworzyć wygodną przestrzeń do wspólnych śniadań, rodzinnych obiadów i wieczornych rozmów przy herbacie. Nie chciałam przesadzać z dekoracjami, dlatego postawiłam na kilka donic z lawendą, lampiony i jasne poduszki. Dzięki temu całość wygląda lekko i naturalnie, a drewno pozostaje najważniejszym elementem aranżacji.

Najbardziej cieszy mnie jednak to, że za każdym razem, gdy siadam na tarasie, wracają wspomnienia związane z dziadkiem. W tych prostych liniach i solidnej konstrukcji widzę coś znajomego. Być może właśnie dlatego ten zakup sprawił mi większą radość niż wiele innych ogrodowych dodatków kupionych w ostatnich latach.