Można mieć ciepłą kurtkę, porządne buty i wełnianą czapkę, a i tak wrócić ze spaceru z przemarzniętą szyją. Najgorzej, kiedy wiatr dostaje się pod kołnierz albo wieje prosto w uszy. Sama nie przepadam za owijaniem się kilkoma warstwami ubrań, bo później trudno swobodnie ruszać głową. Wolę sprytne rozwiązania, dzięki którym jest mi ciepło, ale nie czuję się opatulona od stóp do głów.

Kominiarka z Decathlonu kosztuje 59,99 zł. Zakładam ją pod czapkę i zapominam o zimnym karku

W Decathlonie znalazłam kominiarkę narciarską Gruca 3w1 za 59,99 zł. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła czarna balaclava, którą kojarzymy głównie z narciarzami i snowboardzistami. Tyle że dla mnie jej największą zaletą wcale nie jest możliwość założenia jej na stok. Chodzi o to, jak dobrze sprawdza się pod zwykłą zimową czapką.

Zobacz także:

Balaclava to po prostu rodzaj kominiarki, która osłania głowę, uszy, szyję i kark. W przeciwieństwie do zwykłego komina nie kończy się na wysokości brody, ale zakrywa również tył głowy. Dzięki temu nie zostaje ta irytująca szczelina między czapką a szalikiem, przez którą zwykle przedostaje się zimne powietrze.

fot: decathlon.pl

Najbardziej lubię to, że mogę założyć na nią nawet cieńszą czapkę. Nie potrzebuję już bardzo grubego nakrycia głowy, bo pod spodem mam dodatkową warstwę chroniącą przed chłodem. Materiał jest elastyczny i dopasowuje się do głowy, a przedłużony dół można schować pod kołnierz kurtki. Nic nie podwiewa przy szyi, nawet kiedy obracam głowę.

Nie muszę nosić jej jak typowej kominiarki. Jeden ruch i mam wygodny komin na szyję

Najciekawsze w tym modelu jest to, że można nosić go na trzy sposoby. Nie trzeba przez cały spacer wyglądać jak narciarz przygotowany do zjazdu. Kiedy robi się cieplej, wystarczy zsunąć część osłaniającą głowę i używać jej jak komina. Można też pozostawić odkrytą twarz, a resztę głowy i szyję mieć osłoniętą. Przy większym mrozie przydaje się z kolei możliwość podciągnięcia materiału na nos i usta. Szczególnie kiedy wieje prosto w twarz i zwykły szalik ciągle się zsuwa. Nie trzeba wtedy poprawiać kilku rzeczy naraz.

Kominiarka z Decathlonu ma również płaskie szwy, co ma znaczenie zwłaszcza pod kaskiem czy dopasowaną czapką. Producent zastosował też jony srebra Sanitized, które mają działanie antybakteryjne i pomagają ograniczać nieprzyjemne zapachy.

Jedno trzeba jednak przyznać. Osoby, które nie lubią materiału blisko twarzy, mogą potrzebować chwili, żeby przyzwyczaić się do takiej osłony. Dlatego przed zakupem dobrze zmierzyć obwód głowy i sprawdzić tabelę rozmiarów. Dostępne warianty to XS/S, ML i XL.

Czytaj także: Trochę scandi vibe, trochę après-ski. Tania pilotka z kożuszkiem z Sinsay jest czekoladowa jak kakao. Zamiast płaszcza

Nie tylko na narty i snowboard. Taka balaclava przydaje się nawet podczas zwykłego spaceru

Mam wrażenie, że wiele osób omija kominiarki w sklepach sportowych, bo od razu kojarzy je z zimowymi wyjazdami w góry. A przecież chłodny wiatr potrafi dać się we znaki również podczas spaceru po osiedlu, wyjścia z psem czy dłuższego marszu po lesie.
Taka osłona może przydać się zwłaszcza miłośniczkom nordic walkingu. Podczas szybszego marszu łatwo się rozgrzać, ale wystarczy zatrzymać się na chwilę, żeby poczuć zimno na karku. Zamiast poprawiać szalik, można po prostu podciągnąć materiał wyżej.

Balaclava sprawdzi się również podczas jesiennych wycieczek rowerowych, trekkingu i innych aktywności na świeżym powietrzu. Jest wygodna szczególnie wtedy, gdy pogoda zmienia się w trakcie wyjścia. Raz potrzebujemy osłonić całą głowę, a za chwilę wystarczy nam sam komin.

Dla mnie największą zaletą pozostaje prostota. Zamiast zakładać grubą czapkę, szalik i osobny komin, mogę osłonić wszystko jednym elementem garderoby. A kiedy zimny wiatr zaczyna szczypać w uszy, szczególnie doceniam, że nie muszę już co chwilę poprawiać czapki ani wciskać szalika pod kurtkę.