Mam słabość do ładnie nakrytego stołu. Nawet zwykłe śniadanie smakuje mi przyjemniej, kiedy podaję je na ulubionym talerzu, a nie na pierwszym naczyniu wyjętym z szafki. Problem w tym, że porządna zastawa potrafi swoje kosztować, tym bardziej, że ostatnio coraz bardziej podobają mi się ciemne naczynia o nieregularnej fakturze. Nie są tak oczywiste jak klasyczna biała porcelana, a potrafią zupełnie zmienić wygląd stołu. Szczególnie jesienią, kiedy częściej gotuję zupy, piekę ciasta i zapraszam bliskich na długie rozmowy przy herbacie.
Ceramika wyglądająca jak ręcznie robiona wraca na stoły. Żłobienia i ciemne szkliwo nadają naczyniom wyjątkowy charakter
Jeszcze kilka lat temu najchętniej wybierałam gładkie, białe talerze. Były praktyczne, pasowały do wszystkiego i łatwo można było dokupić kolejną sztukę. Z czasem zaczęłam jednak zauważać, że coraz bardziej podobają mi się naczynia z wyraźną fakturą.
Zobacz także:
Ceramika inspirowana rękodziełem ma w sobie coś, czego brakuje idealnie gładkim naczyniom. Delikatne żłobienia, niejednolity kolor i widoczna struktura powierzchni sprawiają, że nawet prosty talerz staje się dekoracją. Ja osobiście bardzo lubię naczynia w odcieniach grafitu, antracytu i ciemnej szarości. Pięknie wyglądają na drewnianym blacie, lnianym obrusie albo jasnej podkładce. Dobrze komponują się też z jesiennymi dodatkami, takimi jak suszone gałązki, świece czy niewielkie dynie.
Szczególnie podobają mi się modele z promienistymi żłobieniami. Taki wzór przypomina delikatne nacięcia wykonane ręką garncarza. Światło układa się na nim inaczej w zależności od kąta patrzenia, dzięki czemu powierzchnia nie wygląda płasko. Właśnie dlatego zatrzymałam się przy jednej z półek w Carrefour. Zobaczyłam tam ciemne talerze i miski, które wyglądały jak elementy znacznie droższej kolekcji. Dopiero później spojrzałam na ceny.
Ciemne talerze i miski z Carrefour kosztują od 16,99 zł. Żłobiona powierzchnia i połysk sprawiają, że wyglądają znacznie drożej
Podczas ostatnich zakupów w Carrefourze wypatrzyłam kolekcję ciemnych naczyń o wyrazistej, żłobionej fakturze. Na półce ustawiono talerze w różnych rozmiarach oraz miski. Wszystkie utrzymane są w podobnej kolorystyce, dzięki czemu można je ze sobą łączyć. Najbardziej zwrócił moją uwagę duży, okrągły talerz. Ma szeroką powierzchnię w odcieniu grafitu i promieniste żłobienia biegnące od środka aż do brzegu.
Powierzchnia wygląda na lekko niejednolitą kolorystycznie. Widać na niej jaśniejsze i ciemniejsze drobinki, które przypominają strukturę kamienia. Dzięki temu talerz nie sprawia wrażenia zwykłego, jednolicie pomalowanego produktu. Cena dużego talerza z Carrefoura wynosi 19,99 zł. Przyznaję, że spodziewałam się wyższej kwoty.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Obok stoi głęboki talerz, również w ciemnym kolorze również w cenie 19,99 zł. Chętnie wykorzystałabym do podawania zup lub sałatek. Zwróciłam również uwagę na małe miseczki. Są ciemne, mają szerokie brzegi i podobną fakturę. Wyglądają na dość uniwersalne, więc mogłyby przydać się zarówno podczas śniadania, np. do owsianki, jak i przy podawaniu dodatków do obiadu. Kosztują 16,99 zł.
Grafitowa zastawa pasuje do jesiennego stołu i codziennych posiłków. Wystarczy kilka dodatków, żeby stworzyć elegancką aranżację
Najbardziej lubię naczynia, które można wykorzystać na wiele sposobów. Nie chcę kupować talerzy wyłącznie po to, żeby stały za szybą w kredensie. Wolę takie, które sprawdzą się podczas zwykłego obiadu, rodzinnego spotkania i niedzielnej kawy. Grafitowe talerze z Carrefour od razu wyobraziłam sobie na jasnym, lnianym obrusie. Do tego drewniane podkładki, kremowe serwetki i niewielki wazon z gałązkami. Nie potrzeba wielu dekoracji, bo sama faktura naczyń przyciąga uwagę.
Jesienią połączyłabym je z kolorami ziemi. Brąz, beż, oliwkowa zieleń i przygaszony pomarańcz pięknie wyglądają obok ciemnej ceramiki. Na stole mogłyby stanąć niewielkie dynie dekoracyjne, kilka świec i prosta kompozycja z suszonych liści. Nie przesadzałabym jednak z dodatkami. Żłobione talerze mają już wyraźny wzór, dlatego zbyt kolorowy obrus mógłby wprowadzić niepotrzebny chaos. Zdecydowanie wolę spokojne tło.
Drugi pomysł to połączenie grafitowych naczyń z klasyczną białą zastawą. Nie trzeba przecież wymieniać wszystkich talerzy. Można wykorzystać ciemne modele jako talerze deserowe albo podać w nich sałatki i przekąski. Takie mieszanie kompletów bardzo mi się podoba.
To również może cię zainteresować: Krzesła były już do wyrzucenia, ale uratowałam je cackiem z Biedronki. Teraz mam welurowe obicie w jesieniarskim kolorze
Zimą takie naczynia również znajdą zastosowanie. Widzę je na stole z białym obrusem, zielonymi gałązkami i złotymi świecznikami. Grafit może być ciekawą alternatywą dla tradycyjnej czerwono-zielonej zastawy świątecznej.

Obserwuj nas na Google







