Kiedy odwiedziłam sąsiadkę w czasie sprzątania, zwróciłam uwagę, że jej odkurzacz pracuje wyjątkowo cicho. Byłam przekonana, że ma nowoczesny, drogi model, ale szybko wyprowadziła mnie z błędu. Powiedziała, że od dawna ustawia moc urządzenia na około 70% i w większości przypadków nie widzi żadnej różnicy w skuteczności odkurzania. Początkowo podeszłam do tego sceptycznie, jednak postanowiłam sprawdzić ten sposób u siebie. Już po pierwszym sprzątaniu wiedziałam, że to nie jest głupi pomysł.

Trik z odkurzaczem zmienił moje podejście do sprzątania. Wcale nie trzeba używać maksymalnej mocy przy każdym odkurzaniu

Przez lata wydawało mi się, że najwyższa moc oznacza najlepsze efekty. Dopiero później zrozumiałam, że w codziennym sprzątaniu nie zawsze jest to potrzebne. Kurz, okruszki czy sierść z twardych podłóg i większości wykładzin można skutecznie usunąć również przy niższych ustawieniach mocy.

Zobacz także:

Mój trik z odkurzaczem polega na zmniejszeniu jego mocy do około 70%. Taki poziom nadal zapewnia bardzo dobre zasysanie, ale urządzenie pracuje spokojniej. Odkurzacz łatwiej przesuwa się po dywanie, nie „przykleja się” do podłoża i nie wymaga używania tak dużej siły podczas sprzątania.

Maksymalną moc zostawiam wyłącznie na wyjątkowe sytuacje, na przykład podczas dokładnego czyszczenia grubych dywanów lub tapicerki. Na co dzień ustawienie około 70% okazuje się w zupełności wystarczające.

A tu jeszcze inny patent na sprzątanie, tym razem w łazience: 2 razy w tygodniu czyszczę odpływ tym domowym sposobem. Mniej niż 5 zł, a zator schodzi od razu

Niepozorny trik z odkurzaczem przynosi więcej korzyści, niż początkowo przypuszczałam. Oszczędność energii to tylko jedna z nich

Najbardziej oczywistą zaletą jest niższe zużycie prądu. Oczywiście nie oznacza to, że rachunki za prąd nagle spadną o połowę, ale skoro odkurzam regularnie przez cały rok, każda oszczędność ma znaczenie.

Drugim plusem jest większy komfort użytkowania. Odkurzacz emituje mniej hałasu, dzięki czemu sprzątanie nie jest tak męczące. Zauważyłam, że przestałam odkładać odkurzanie „na później”, bo urządzenie nie irytuje już tak głośną pracą.

Mam również wrażenie, że przy niższej mocy odkurzacz pracuje bardziej płynnie. Szczotka łatwiej przesuwa się po podłodze i dywanach, co zmniejsza wysiłek podczas sprzątania większych powierzchni.

Warto jednak pamiętać, że nie każda sytuacja wygląda tak samo. Jeśli w domu jest bardzo gruby dywan albo wyjątkowo dużo sierści zwierząt, czasami warto na chwilę zwiększyć moc. Dobrze jest dopasowywać ustawienia do rodzaju sprzątanej powierzchni, zamiast przez cały czas korzystać z maksymalnych parametrów.

Adobe Stock, Proxima Studio

Sama stosuję trik z odkurzaczem podczas każdego sprzątania. Dzięki temu urządzenie pracuje wydajnie bez pożerania energii

Wypracowałam sobie prosty schemat. Zanim zacznę odkurzać mieszkanie, ustawiam moc na około 70%. Dopiero jeśli widzę, że konkretne miejsce wymaga mocniejszego ssania, zwiększam ją tylko na chwilę.

Regularnie czyszczę również filtry i opróżniam pojemnik na kurz. Nawet najlepszy odkurzacz nie będzie działał wydajnie, jeśli przepływ powietrza zostanie ograniczony przez zanieczyszczenia. Dzięki temu mogę korzystać z niższej mocy bez pogorszenia efektów sprzątania.

Staram się także dobierać odpowiednią końcówkę do rodzaju podłogi. Na panelach używam szczotki przeznaczonej do twardych powierzchni, a na dywanach przełączam ją na odpowiedni tryb. Takie drobiazgi sprawiają, że urządzenie pracuje znacznie efektywniej.

Uwaga! Czy zmniejszenie mocy do 70% naprawdę oszczędza prąd? Tak, ale z pewnym zastrzeżeniem. Jeśli odkurzacz ma elektroniczną regulację mocy silnika (co jest typowe dla większości nowoczesnych modeli), ustawienie niższej mocy rzeczywiście zmniejsza pobór energii. Natomiast jeśli siłę ssania ogranicza się tylko przez otwarcie zaworu w rączce, silnik nadal pracuje z pełną mocą i oszczędność energii jest niewielka.