Urządzanie małego mieszkania szybko nauczyło mnie jednej zasady: zanim wstawię do środka kolejny mebel, zastanawiam się, czy naprawdę jest mi potrzebny. Osobna lampa podłogowa, stolik pomocniczy, półka na książki – wszystko wygląda pięknie na zdjęciach, dopóki nie trzeba tego zmieścić na kilkudziesięciu metrach. Dlatego w Aldi zwróciłam uwagę na lampę podłogową Casalux za 129,99 zł. Ma wbudowane półki, tekstylny abażur i od razu podsunęła mi pomysł na urządzenie niewielkiego kącika przy kanapie bez zastawiania go kolejnymi meblami.

Przy kanapie brakowało mi światła, ale na dodatkowy stolik też nie miałam miejsca. Ten projekt łączy obie funkcje w jednej smukłej konstrukcji

W małym salonie najtrudniejsze nie jest znalezienie ładnych rzeczy, tylko powstrzymanie się przed kupowaniem ich wszystkich osobno. Chcę mieć lampę obok kanapy, bo jesienią nie znoszę siedzenia wieczorem przy ostrym świetle z sufitu. Przydałby mi się też mały stolik, na którym odłożę telefon, książkę czy inne drobiazgi. Tylko gdzie to wszystko postawić, kiedy między sofą a ścianą pozostaje niewielki skrawek podłogi? Lampa Casalux z Aldi jest ciekawa właśnie dlatego, że zamiast rozstawiać kilka przedmiotów, można spróbować wykorzystać jeden.

Zobacz także:

Na pudełku widzę wysoką, smukłą konstrukcję zwieńczoną tekstylnym abażurem. Poniżej znajdują się dwie okrągłe półki, które sprawiają, że całość zaczyna pełnić również funkcję niewielkiego regału czy stolika pomocniczego. Producent wprost opisuje produkt jako „lampę podłogową z półkami”. To rozwiązanie szczególnie podoba mi się do niewielkiego salonu, kawalerki albo sypialni, w której po obu stronach łóżka nie mieszczą się klasyczne szafki nocne. Zamiast zajmować fragment podłogi lampą i kolejny stolikiem, ustawiam jedną pionową konstrukcję. Oczywiście półki nie zastąpią dużego blatu – nie próbowałabym robić z nich pełnowymiarowego stolika kawowego. Ale do przechowywania kilku lekkich drobiazgów mogą być dokładnie tym, czego potrzebuje mały kąt. Przed ustawieniem na nich cięższych przedmiotów warto tylko sprawdzić w instrukcji maksymalne dopuszczalne obciążenie.

fot. mat. własne Story.pl

Wieczorem nie chcę siedzieć pod mocną lampą sufitową. Tekstylny abażur sprawia, że ten model od razu kojarzy mi się z jesiennym kącikiem do czytania

Jesienią wystarczy mi fotel albo skraj sofy, koc i książka, żeby urządzić sobie małą strefę odpoczynku. Zamiast włączać główne oświetlenie całego salonu, mogę korzystać z dodatkowego punktu świetlnego ustawionego bliżej miejsca, w którym siedzę. Casalux ma tekstylny abażur, który wizualnie ociepla prostą konstrukcję, oraz drewniane półki – te informacje producent umieścił bezpośrednio na opakowaniu. Całość wygląda dzięki temu bardziej jak element wyposażenia salonu niż czysto techniczna lampa.

Chcesz więcej aranżacyjnych ciekawostek? To również warto sprawdzić: Nie wierciłam, nie wieszałam i nie kupowałam kolejnej szafki. Wstawiłam w wąskim kącie w łazience i w końcu mam porządek

W zestawie znajduje się również źródło LED E27 o mocy 4,9 W, więc po złożeniu nie trzeba od razu ruszać na poszukiwanie odpowiedniej żarówki. Nie traktowałabym jednak takiego modelu jako zamiennika każdego rodzaju oświetlenia w mieszkaniu. Lampa podłogowa świetnie sprawdza się do budowania nastroju i tworzenia dodatkowej strefy światła, ale do precyzyjnych czynności potrzebne może być mocniejsze, odpowiednio dobrane oświetlenie. Tutaj najbardziej podoba mi się właśnie funkcja „wieczorna”: gaszę duże światło, włączam lampę obok kanapy i salon od razu staje się bardziej kameralny. A jeśli przy okazji nie muszę wciskać w ten sam kąt jeszcze jednego mebla, tym lepiej.

Dwie półki nie wyglądają imponująco, dopóki nie próbujesz urządzić kawalerki. Nagle miejsce na książkę, okulary czy dekorację staje się luksusem

To chyba osoby mieszkające na niewielkim metrażu najlepiej wiedzą, jak szybko zaczyna brakować powierzchni do odkładania rzeczy. Stolik kawowy jest zajęty, parapet zastawiony roślinami, a książka czy okulary wieczorem lądują na kanapie. Dlatego dwie niewielkie półki wbudowane w lampę wydają mi się czymś więcej niż dekoracyjnym dodatkiem. Jedną przeznaczyłabym na aktualnie czytaną książkę i okulary, a na drugiej postawiła niewielką ozdobę. W sypialni można pomyśleć o podobnym układzie przy łóżku, szczególnie gdy tradycyjna szafka nocna się nie mieści.

Trzeba tylko pamiętać, że to nadal przede wszystkim lampa z półkami, a nie solidny regał czy stolik przeznaczony do dużych obciążeń. Nie stawiałabym więc na niej ciężkich donic ani stosów albumów bez sprawdzenia parametrów konstrukcji. Sam pomysł wykorzystania przestrzeni pionowo jest jednak bardzo sprytny. W klitce często nie mogę pozwolić sobie na poszerzanie zabudowy, mogę za to iść w górę. Tutaj na powierzchni zajmowanej przez podstawę lampy dostaję jeszcze dwa poziomy do wykorzystania. Wizualnie konstrukcja jest przy tym dość lekka: zamiast zamkniętej bryły mamy smukłe pionowe elementy i okrągłe półki. Dzięki temu lampa nie wygląda na zdjęciu jak ciężki mebel, który optycznie zabierze pół pokoju. W małym salonie właśnie takich rozwiązań szukam najchętniej.

Gdy liczę koszt osobnej lampy i stolika, pomysł z Aldi zaczyna wyglądać znacznie ciekawiej. Wcale nie jest drogo

Na sklepowej etykiecie przy lampie Casalux widnieje cena 129,99 zł. Czy to grosze? Nie. Ale przy urządzaniu mieszkania lubię patrzeć nie tylko na cenę pojedynczego produktu, lecz także na to, ile rzeczy może mi zastąpić. Gdybym kupowała osobno lampę podłogową i niewielki stolik pomocniczy albo regalik, potrzebowałabym nie tylko dodatkowego budżetu, lecz przede wszystkim kolejnego kawałka podłogi. Tutaj dostaję konstrukcję 2w1, która ma oświetlać i jednocześnie dawać dwa niewielkie miejsca do odkładania przedmiotów. Na opakowaniu producent informuje też o samodzielnym montażu, więc trzeba liczyć się ze złożeniem lampy po zakupie. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że produkt odpowiada na bardzo konkretny problem małych mieszkań. Nie próbuje zmieścić w salonie kolejnego mebla, tylko dokłada funkcję do przedmiotu, który i tak chciałabym tam mieć.