Jeszcze niedawno parapet kojarzył mi się z letnimi kwiatami, ale wystarczyło kilka chłodniejszych poranków, żebym zapragnęła otoczyć się wrzosami, szyszkami i ciepłymi kolorami. Podczas zakupów w Dino wpadł mi w oko jegomość, który wygląda, jakby właśnie wrócił z wyjątkowo udanego grzybobrania. Jeż wtulony w ogromnego grzyba ma w sobie coś z ilustracji ze starej książki dla dzieci, a kosztuje 24,99 zł. Postawiony na parapecie wystarczy za pół jesiennej dekoracji – szczególnie w towarzystwie wrzosów, dyń i kilku skarbów przyniesionych ze spaceru po lesie.

Dekoracja wygląda, jakby właśnie wyszedł spomiędzy paproci z największym grzybem w całym lesie. Te kolce to hit

Jesienne dekoracje bywają przewidywalne: dynia, pomarańczowy liść, kolejna dynia i jeszcze jedna dynia. Sama je lubię, ale tym razem chciałam czegoś bardziej leśnego i trochę baśniowego. W Dino trafiłam na figurki, które dokładnie takie są. Na sklepowej półce siedzą niewielkie jeże przytulone do pokaźnych grzybów z brązowymi kapeluszami. Zwierzaki mają jasne pyszczki, a ich ciemne kolce wyglądają trochę jak dziesiątki maleńkich szyszek przyklejonych jedna obok drugiej. To właśnie ten detal najbardziej podkręca leśny charakter dekoracji.

Zobacz także:

Sam grzyb jest niemal większy od swojego małego towarzysza, więc dekoracja wygląda zabawnie – jak kadr z opowieści o jeżu, który wybrał się rano na grzybobranie i trafił na okaz życia. Na etykiecie w Dino widnieje nazwa „Figurka ogrodowa jeż z grzybkiem mix” oraz cena 24,99 zł za sztukę. Określenie „mix” ma tutaj znaczenie, bo na półce widać kilka wariantów figurek. Są jeże przy różnych grzybach, a obok można dostrzec również inne zwierzęce dekoracje. Dzięki temu można wybrać takiego „grzybiarza”, który najbardziej przypadnie do gustu, o ile oczywiście dany wariant jest jeszcze dostępny. Ja mam słabość właśnie do modelu z ogromnym kapeluszem nad głową – wygląda tak, jakby jeż znalazł sobie jednocześnie zdobycz z grzybobrania i parasol na jesienny deszcz.

fot. mat. własne Story.pl

Na parapecie dostał wrzosy, kilka szyszek i ciepłe światło wieczorem. Nagle zwykły kąt w salonie zaczął przypominać fragment jesiennej polany

Najbardziej lubię sezonowe dekoracje, które nie wymagają ode mnie kupowania dziesięciu innych rzeczy, żeby zaczęły dobrze wyglądać. Ten jeż jest na tyle charakterystyczny, że może spokojnie grać pierwsze skrzypce. Na szerokim parapecie postawiłabym go obok doniczki z wrzosem, kilku szyszek i dwóch niewielkich dyń w kremowym albo przygaszonym pomarańczowym kolorze. Jeśli mam w domu drewnianą tacę, mogę zebrać wszystkie elementy w jedną kompozycję. Wtedy zamiast przypadkowych ozdób powstaje mała jesienna scenka. Wieczorem wystarczy światło stojącej obok lampki, żeby faktura kolców i duży kapelusz grzyba zaczęły wyglądać jeszcze ciekawiej.

Chcesz więcej ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Już nie marmurowe stoliki kawowe. Bambusowe cuda w stylu „rustic chic” przejmują salony. Swój dorwałam w Sinsay za 60 ziko

Co ważne, nie muszę ograniczać się do parapetu. Taki jeż pasuje też na komodę w salonie, konsolę w przedpokoju czy półkę z książkami. W tym ostatnim miejscu jego bajkowy charakter podoba mi się szczególnie – wygląda niemal tak, jakby uciekł z jednej z ilustrowanych historii stojących obok. Dobrze wpisuje się w popularny klimat cottagecore, rustykalny czy modern country, ale w prostym, jasnym wnętrzu również może być uroczym przełamaniem minimalizmu. Ponieważ na sklepowej etykiecie produkt opisany jest jako figurka ogrodowa, naturalnym miejscem będzie też przestrzeń przy domu czy w ogrodzie. Przed pozostawieniem dekoracji na zewnątrz na dłużej sprawdziłabym jednak informacje producenta dotyczące materiału i odporności na deszcz czy mróz. Sama najchętniej zostawiłabym tego grzybiarza w domu – chcę go przecież widzieć podczas każdego jesiennego wieczoru.

Nie rozsypuję po salonie plastikowych liści i nie zmieniam całej dekoracji mieszkania. Jeden leśny jegomość za 24,99 zł wystarczy, żeby poczuć zmianę sezonu

Z roku na rok coraz mniej interesuje mnie dekorowanie domu według zasady „więcej znaczy lepiej”. Jesienią wolę kilka charakterystycznych elementów, naturalne materiały i kolory, które kojarzą się ze spacerem po lesie. Brąz kory, beż wysuszonych traw, ciemna zieleń, kolor kasztanów i ciepły odcień grzybowych kapeluszy robią dla mnie więcej niż cały zestaw jaskrawopomarańczowych ozdób. Figurka z Dino dobrze odnajduje się właśnie w takiej palecie. Jej kolory są spokojne i ziemiste, więc łatwo połączyć ją z drewnem, wikliną, ceramiką czy lnianymi tekstyliami. Można też zrobić z niej dekorację stołu. Wyobrażam sobie jeża ustawionego na drewnianej tacy, a wokół kilka szyszek, żołędzi i niewielkie dynie.

Jeśli wykorzystuję w aranżacji świece, zachowuję bezpieczną odległość od wszystkich dekoracji i nie zostawiam płomienia bez nadzoru. Jeszcze prostsza wersja to sam jeż ustawiony obok ceramicznego wazonu z gałązkami. Dzięki temu jesień jest zauważalna, ale salon nie zamienia się w ekspozycję sezonowego sklepu. I chyba właśnie dlatego ten drobiazg tak mi się spodobał. Nie wygląda jak anonimowa ozdoba – ma swój charakter, zabawną „minę” i całą małą historię, którą można dopowiedzieć sobie przy pierwszym spojrzeniu. Za 24,99 zł dostaję więc dekorację, która sama potrafi zbudować klimat.

Za niespełna 25 zł przywiozłam do domu kawałek bajkowego lasu. Teraz patrzę na parapet i niemal słyszę szuranie liści pod małymi łapkami

Oczywiście jeż z grzybem nie jest rzeczą, bez której nie da się przeżyć jesieni. I właśnie dlatego sprawia mi tyle frajdy. Nie każdy zakup do domu musi rozwiązywać poważny problem, organizować szufladę albo oszczędzać czas. Czasami wystarczy, że poprawia humor, gdy za oknem o 17 zaczyna robić się szaro. Cena figurki w Dino wynosi 24,99 zł, więc to nieduży sposób na sezonową zmianę wystroju bez kupowania nowych tekstyliów czy większych dekoracji. Ponieważ jest to asortyment sezonowy, dostępność konkretnych wersji może różnić się między sklepami i zmieniać wraz z zapasami. Jeśli jednak trafię na półkę pełną tych małych grzybiarzy, wiem, którego zabieram ze sobą. Tego wtulonego w grzyb tak duży, że mógłby spokojnie robić za dach małej leśnej chatki. Postawiony między wrzosem i szyszkami wygląda jak bohater jesiennej bajki, a kiedy obok zapalam wieczorem lampkę, cały parapet staje się bardziej przytulny. I dokładnie o taki efekt mi chodziło. Nie potrzebuję prawdziwego lasu za oknem ani koszyka pełnego prawdziwków. Wystarczy jeden uroczy jegomość z Dino, kubek gorącej herbaty i świadomość, że sezon na koc, książkę, długie wieczory i jesienny klimacik oficjalnie uważam za rozpoczęty.