Urządzanie kuchni czy jadalni wcale nie musi oznaczać wydawania fortuny. Coraz częściej przekonuję się, że najciekawsze dodatki można znaleźć w zwykłych sieciówkach, a ich wygląd spokojnie mógłby konkurować z produktami znanych marek. Wystarczy uważnie przyglądać się detalom i nie bać się porównywać różnych propozycji. Tym razem podobne zaskoczenie spotkało mnie podczas przeglądania nowości do domu.
Pepco ma hit jak ze skandynawskiego butiku. Ta filiżanka kosztuje tylko 17 zł
Przeglądając ofertę dodatków do domu, natknęłam się na ceramiczną filiżankę z Pepco, która od razu wydała mi się znajoma. Dopiero po chwili przypomniałam sobie, gdzie wcześniej widziałam niemal identyczny projekt. W sklepie kosztuje zaledwie 17 zł, a w zestawie znajduje się również dopasowany spodek. Filiżanka ma pojemność 320 ml, więc bez problemu zmieści dużą kawę, herbatę czy kakao. Jej największym wyróżnikiem są pionowe reliefowe żłobienia inspirowane płatkami kwiatu oraz spodek o falistym wykończeniu, który tworzy z całością bardzo spójny komplet.
Zobacz także:
fot: pepco.pl
Jasny, kremowy odcień sprawia, że naczynie pasuje praktycznie do każdej zastawy i dobrze odnajduje się zarówno we wnętrzach nowoczesnych, jak i tych bardziej klasycznych. Wykonano je z porcelany typu New Bone China, cenionej za lekkość i przyjemny wygląd. Tego typu porcelana jest również cieńsza od tradycyjnej ceramiki, dzięki czemu filiżanka prezentuje się subtelnie, ale jednocześnie pozostaje wygodna w codziennym użytkowaniu.
Trudno nie zauważyć podobieństwa. Szwedzki projekt kosztuje 239 zł
Z ciekawości zaczęłam szukać produktu, który wcześniej zapadł mi w pamięć, i szybko okazało się, że chodzi o filiżankę Oyster szwedzkiej marki Mateus. Jej cena wynosi aż 239 zł. Oczywiście nie są to identyczne produkty i warto to podkreślić. Model Mateus wykonywany jest ręcznie z glazurowanej ceramiki, ma pojemność 250 ml i należy do kolekcji premium inspirowanej kształtem muszli oraz fal morskich.
fot: nordicnest.pl
Mimo to podobieństwo jest naprawdę widoczne. Obie filiżanki mają miękkie, pionowe przetłoczenia, falowany spodek oraz organiczną formę, która od kilku sezonów jest jednym z najmocniejszych trendów we wnętrzach. Różnią się materiałem, wielkością i jakością wykonania, ale jeśli ktoś szuka przede wszystkim efektu wizualnego, propozycja z Pepco może okazać się bardzo ciekawą alternatywą. To kolejny przykład na to, że modne wzornictwo coraz częściej trafia do sklepów oferujących produkty w bardzo przystępnych cenach.
Moda wraca do miękkich form. To nie jest przypadek
Przeglądając oferty sklepów z wyposażeniem wnętrz, coraz częściej zauważam, że projektanci odchodzą od idealnie prostych linii. Zamiast ostrych krawędzi pojawiają się zaokrąglenia, subtelne reliefy i nieregularne detale, które sprawiają, że nawet codzienne przedmioty wyglądają ciekawiej. Filiżanka z Pepco dobrze wpisuje się w ten kierunek.
Czytaj także: To najtańsza rzecz na stole, a zrobiła największą furorę. Ryflowany zestaw za 9,95 z Action oczarował gości
Jej faliste żłobienia i ozdobny spodek nadają całości lekkości, ale jednocześnie nie są na tyle wyraziste, by szybko się opatrzyć. To właśnie dlatego taki model łatwo zestawić zarówno z klasyczną białą zastawą, jak i z bardziej rustykalnymi naczyniami z kamionki czy ceramiki. Nie ma potrzeby kupowania całego kompletu. Jedna efektowna filiżanka może być po prostu miłym dodatkiem do porannej kawy albo herbaty i urozmaicić codzienny rytuał. W moim przypadku często właśnie takie drobne elementy sprawiają, że nie mam ochoty chować naczyń do szafki od razu po zmywaniu. Wyglądają dobrze także wtedy, gdy stoją na otwartej półce czy kuchennym blacie.

Obserwuj nas na Google







