Każdego roku obiecuję sobie, że nie będę kupować kolejnych ozdób na Boże Narodzenie. Później wystarczy jeden spacer między sklepowymi półkami i cały plan bierze w łeb. Najbardziej lubię dekoracje przypominające święta z dzieciństwa. Maleńkie domki, drewniane choinki i ciepłe światełka mają w sobie coś niezwykle przytulnego. Nie przepadam za przesadnym przepychem, dlatego zamiast kolejnych kompletów bombek wolę wybrać jeden ciekawy dodatek. Szczególnie gdy wygląda jak pamiątka z zimowego wyjazdu w Alpy.

Jak pamiątka z bożonarodzeniowego jarmarku w Alpach. Pepco ma uroczą dekorację ze świecącym domkiem

Podczas przeglądania świątecznych dekoracji w Pepco wypatrzyłam maleńką scenkę, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Wygląda jak fragment zimowego miasteczka, które można zobaczyć na starych pocztówkach z Austrii. Na okrągłej podstawie umieszczono niewielki domek z okienkami, wysokie choinki i renifera. Wszystkie elementy mają jasne wykończenie przypominające naturalne drewno. Całość jest delikatna, a jednocześnie bardzo dekoracyjna. Najbardziej spodobały mi się drobne szczegóły. Domek ma wyraźnie zaznaczony dach, okna i drzwi, a choinki wyglądają jak miniaturowe drzewka rosnące tuż obok górskiej chatki.

Zobacz także:

Dekoracja utrzymana jest w spokojnej kolorystyce. Nie ma tutaj krzykliwej czerwieni, brokatu ani plastikowych Mikołajów. Dzięki temu pasuje nie tylko do tradycyjnych wnętrz, ale również do mieszkań urządzonych w stylu skandynawskim. Przypomina mi ozdoby, które można kupić na jarmarkach bożonarodzeniowych w Salzburgu czy Innsbrucku. Tam podobne zimowe scenki często pojawiają się wśród rękodzieła i tradycyjnych dekoracji. W Pepco znalazłam podobny klimat bez konieczności wyjazdu za granicę. To właśnie takie niewielkie przedmioty najbardziej lubię ustawiać w domu przed grudniem.

fot. mat. własne Story.pl

Wystarczy włączyć światełko, a domek nabiera uroku. Ta dekoracja LED z Pepco kosztuje 15 zł

Największa niespodzianka kryje się w podstawie dekoracji. To właśnie tam znajduje się oświetlenie LED, które po włączeniu rozświetla całą kompozycję. Ciepły blask wydobywający się spod miniaturek sprawia, że domek i choinki pięknie odcinają się od tła. Szczególnie ciekawie wyglądałoby to wieczorem, kiedy za oknem robi się ciemno. Przyznam, że najbardziej zaskoczyła mnie cena. Na opakowaniu widnieje kwota 15 zł. To niewielki wydatek jak na gotową dekorację ze świąteczną scenką i podświetleniem.

Szukasz ciekawych rozwiązań aranżacyjnych? To też warto sprawdzić: Nie kupuję nowej lampy ani drogich ozdób. W Action znalazłam świecące bez prądu cudo, które odmieniło moją komodę za 8,95 zł

Na pudełku znajduje się również oznaczenie Pepco Festive oraz informacja o oświetleniu LED. Podoba mi się to, że taka ozdoba nie wymaga prawdziwej świeczki. Można cieszyć się dekoracyjnym światłem bez otwartego płomienia. To wygodne rozwiązanie szczególnie wtedy, gdy w pobliżu stoją inne świąteczne dodatki.

Postawiłabym ją na parapecie obok choinki. Świąteczny domek pasuje do przytulnych wnętrz

Od razu wyobraziłam sobie tę dekorację na szerokim parapecie w salonie. Obok ułożyłabym kilka szyszek i gałązek świerku. Tyle wystarczy, żeby stworzyć mały świąteczny zakątek. Równie dobrze wyglądałaby na drewnianej komodzie. Szczególnie w towarzystwie prostych ozdób w kolorze bieli, beżu i naturalnego drewna. Taki zestaw nie przytłoczyłby nawet niewielkiego pomieszczenia. W kuchni ustawiłabym ją na otwartej półce, z dala od zlewu i kuchenki. Dzięki temu nawet zwykłe przygotowywanie porannej kawy miałoby nieco bardziej świąteczny charakter.

Bardzo podoba mi się też pomysł ustawienia jej w przedpokoju. Goście od razu po wejściu do mieszkania zobaczyliby niewielką zimową scenkę. Nie trzeba przecież dekorować całego domu, żeby stworzyć przyjemną atmosferę. Właścicielkom małych mieszkań szczególnie poleciłabym takie pojedyncze kompozycje zamiast dużych stroików. Nie zajmują całej powierzchni mebla, a potrafią wprowadzić wyraźny świąteczny akcent. Co ważne, dekoracji nie trzeba łączyć z innymi świecącymi figurkami. Moim zdaniem najładniej prezentowałaby się jako jedyny podświetlany element w danym miejscu.

Takie ozdoby przypominają święta z dzieciństwa. Nie trzeba wydawać fortuny na piękny dom

Pamiętasz czasy, kiedy na Boże Narodzenie wyciągało się z szafy te same dekoracje przez wiele lat? W wielu domach każda bombka i figurka miała swoją historię. Niektóre były już lekko podniszczone, ale nikt nie chciał się z nimi rozstawać. Właśnie do takiego podejścia coraz chętniej wracam. Zamiast co sezon zmieniać cały wystrój, wolę stopniowo zbierać dodatki, które naprawdę mi się podobają. Miniaturowa zimowa sceneria nie jest związana z chwilową modą. Domek, choinki i leśne zwierzęta od lat kojarzą się z Bożym Narodzeniem. Można więc z powodzeniem wykorzystać ją również podczas kolejnych świąt.

Po zakończeniu sezonu wystarczy odpowiednio zabezpieczyć ozdobę. Najlepiej zachować oryginalne opakowanie, które ułatwi przechowywanie i ochroni delikatne elementy przed uszkodzeniem. Taki drobiazg sprawdziłby się również jako niewielki upominek dla osoby lubiącej świąteczne dekoracje. Można dołączyć do niego kartkę z życzeniami albo paczuszkę domowych pierniczków. Najbardziej cenię w takich ozdobach to, że nie potrzebują wielkiej oprawy. Jeden świecący domek potrafi przypomnieć o dawnych grudniowych wieczorach, rodzinnych spotkaniach i radości z ubierania choinki. A przecież właśnie za taką atmosferą tęsknimy najbardziej, kiedy zbliża się Boże Narodzenie.