Nie każdy ma salon, w którym zmieszczą się wielka kanapa, stolik kawowy, dwa fotele i jeszcze komoda. W wielu mieszkaniach trzeba dobrze się zastanowić, zanim kupimy kolejny mebel. Sama najbardziej lubię rozwiązania, które ułatwiają codzienne życie, zamiast zabierać cenne miejsce. Szczególnie doceniam je podczas rodzinnych spotkań. Kiedy przychodzą goście, nagle brakuje miejsca na filiżanki, talerzyki z ciastem czy dzbanek z herbatą. A przecież nie będziemy kupować dużego stołu tylko po to, żeby korzystać z niego kilka razy w miesiącu. Właśnie dlatego tak spodobał mi się pomysłowy stolik z Sinsay.
Goście przychodzą na kawę, a w salonie brakuje miejsca. Drewniany stolik z Sinsay rozwiązuje ten problem
Znasz to uczucie, kiedy zapraszasz rodzinę na popołudniową kawę i nagle okazuje się, że nie ma gdzie postawić wszystkich filiżanek? Jedna osoba trzyma talerzyk na kolanach, druga odkłada kubek na parapet, a na stoliku kawowym ledwo mieści się patera z ciastem. Właśnie w takich sytuacjach dodatkowy stolik potrafi bardzo ułatwić życie. W Sinsay wypatrzyłam drewniany stolik składany, który wydaje mi się świetnym rozwiązaniem do niewielkiego salonu. Nie jest to kolejny masywny mebel, dla którego trzeba na stałe wygospodarować miejsce. Można go rozłożyć wtedy, kiedy rzeczywiście jest potrzebny, a później schować.
Zobacz także:
To właśnie możliwość składania najbardziej mnie przekonuje. Lubię mieć pod ręką dodatkową powierzchnię, ale nie cierpię, kiedy muszę codziennie przeciskać się między meblami. Szczególnie w małym pokoju, gdzie liczy się każdy wolny kawałek podłogi. Stolik ma wymiary 48 × 38 × 64,5 cm. Jest więc niewielki, ale jego blat może przydać się do odstawienia filiżanki, małego talerzyka czy książki. Nie zastąpi dużego stołu, jednak jako mebel pomocniczy ma sporo sensu.
Wyobrażam go sobie ustawionego obok kanapy, kiedy odwiedzają mnie koleżanki. Każda ma gdzie odstawić kawę, a po spotkaniu mogę złożyć stolik i odzyskać wolną przestrzeń. Właśnie takich mebli szukam najchętniej. Proste, praktyczne i bez niepotrzebnych udziwnień. Nie muszą robić wielkiego wrażenia, wystarczy, że rzeczywiście przydają się na co dzień.
fot. sinsay.com
Sinsay sprzedaje drewniany stolik za 69,99 zł. Po złożeniu łatwiej znaleźć dla niego miejsce
Największą zaletą stolika z Sinsay jest jego składana konstrukcja. W przeciwieństwie do tradycyjnych stolików pomocniczych nie musi przez cały czas stać obok kanapy czy fotela. Kiedy przestajemy z niego korzystać, można go złożyć i odstawić. W niewielkim mieszkaniu to naprawdę wygodne rozwiązanie. Zamiast zastawiać przejście kolejnym meblem, można przechowywać stolik w wolnym kącie, przy ścianie albo za kanapą, o ile jest tam wystarczająco dużo miejsca. Przed zakupem warto sprawdzić wymiary po złożeniu, żeby upewnić się, że zmieści się w wybranym schowku.
Szukasz ciekawych inspiracji aranżacyjnych? To też warto sprawdzić: Mam 30 metrów, więc zamiast 1 wielkiego, mam 2 sprytne stoliki. Wsuwam, wysuwam i oszczędzam miejsce
Podoba mi się też jego drewniany charakter. Takie meble dobrze komponują się z jasnymi wnętrzami, wiklinowymi koszami, lnianymi zasłonami i prostymi dodatkami. Nie trzeba urządzać całego mieszkania od nowa, żeby znalazły dla siebie miejsce. Co ważne, stolik nie kosztuje fortuny. W ofercie Sinsay został wyceniony na 69,99 zł. To całkiem przystępna kwota, szczególnie gdy porównamy ją z wydatkiem na większy stolik kawowy czy dodatkową szafkę. Warto jednak pamiętać, że jest to mebel pomocniczy. Nie stawiałabym na nim bardzo ciężkich przedmiotów bez wcześniejszego sprawdzenia dopuszczalnego obciążenia. Przy składanych konstrukcjach szczególnie ważne jest też prawidłowe rozłożenie i stabilne ustawienie nóg.
Nie tylko do podawania kawy i ciasta. Składany stolik przyda się w kilku miejscach w domu
Początkowo pomyślałam o nim wyłącznie jako o dodatkowym stoliku do salonu. Im dłużej jednak przyglądam się temu rozwiązaniu, tym więcej zastosowań przychodzi mi do głowy. Przede wszystkim można ustawić go obok ulubionego fotela. Filiżanka herbaty, okulary do czytania i książka będą wtedy zawsze pod ręką. To szczególnie wygodne podczas długich jesiennych wieczorów, kiedy najchętniej odpoczywamy pod kocem. Taki niewielki stolik sprawdzi się również w sypialni. Można wykorzystać go jako dodatkowe miejsce na podręczne przedmioty, kiedy nie chcemy kupować kolejnej szafki nocnej. Po złożeniu łatwo odstawić go na bok.
Ciekawym pomysłem jest też wykorzystanie go w pokoju gościnnym. Kiedy ktoś zostaje na noc, dodatkowa powierzchnia na telefon, książkę czy szklankę wody jest bardzo praktyczna. Po wyjeździe gości stolik nie musi zajmować miejsca. A co z balkonem? Taki mebel mógłby przydać się podczas wypicia porannej kawy na świeżym powietrzu. Najbardziej podoba mi się jednak możliwość wykorzystania go podczas rodzinnych spotkań. Zamiast kupować kilka małych stolików, można mieć jeden, który wyciągamy wtedy, gdy naprawdę go potrzebujemy.
W małym mieszkaniu każdy centymetr ma znaczenie. Ten stolik pokazuje, że nie potrzeba wielu mebli
Od dawna uważam, że wygodny dom wcale nie musi być duży. Znacznie ważniejsze jest odpowiednie rozplanowanie przestrzeni i wybór mebli, z których rzeczywiście korzystamy. W niewielkim salonie najwięcej problemów sprawiają często przedmioty kupowane na zapas. Dodatkowy fotel, duży stolik czy kolejna szafka wydają się przydatne, dopóki nie zaczynamy codziennie ich omijać. Dlatego coraz bardziej podobają mi się składane rozwiązania. Można z nich korzystać w konkretnych sytuacjach, a później odzyskać miejsce. To szczególnie ważne w kawalerkach i mieszkaniach, w których salon pełni jednocześnie funkcję jadalni, miejsca odpoczynku, a czasem również sypialni.
Drewniany stolik z Sinsay pasowałby mi do wnętrza w stylu skandynawskim. Postawiłabym go obok jasnej kanapy, plecionego kosza z kocami i niewielkiej lampy podłogowej. Naturalny wygląd drewna dobrze współgra z takimi dodatkami. Równie ciekawie mógłby prezentować się w mieszkaniu urządzonym w stylu rustykalnym. Wystarczyłby miękki fotel, poduszka w kwiaty i niewielka ceramiczna filiżanka. Nie trzeba przecież wydawać pieniędzy na drogie dekoracje, żeby stworzyć przytulny kącik. Mam też słabość do mebli, które można łatwo przestawiać w zależności od potrzeb. Raz stolik stoi obok kanapy, innym razem przy fotelu, a podczas rodzinnego spotkania służy jako dodatkowe miejsce na przekąski. Taka swoboda jest o wiele praktyczniejsza niż mebel przypisany na stałe do jednego kąta.

Obserwuj nas na Google







