Od jakiegoś czasu staram się trochę inaczej dekorować stół. Kiedyś najczęściej przykrywałam go dużym obrusem, a na środku stawiałam wazon z kwiatami. Teraz coraz bardziej podobają mi się aranżacje, w których widać również sam blat. Szczególnie gdy jest drewniany albo ma ładny, naturalny kolor. Nie chcę jednak, żeby stół wyglądał zupełnie pusto. Szukam więc dodatków, które zajmują niewiele miejsca, ale sprawiają, że nawet zwykła kolacja wygląda bardziej odświętnie. Ostatnio przekonałam się, że wcale nie trzeba kupować nowej zastawy ani kompletu drogich dekoracji. Wystarczy odpowiednio dobrany bieżnik. Ja swój ideał znalazłam w Sinsay za 25,99 zł.
Zamiast kolejnego obrusu wolę elegancki bieżnik. To prosty sposób, żeby stół wyglądał zupełnie inaczej
Przez lata miałam w szafie kilka obrusów na różne okazje. Jeden biały na święta, drugi kremowy na rodzinne spotkania i trzeci, którego używałam na co dzień. Wszystkie były praktyczne, ale z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że stół wygląda wciąż tak samo. Postanowiłam coś zmienić i mocniej zainteresowałam się bieżnikami. Te bardzo długo kojarzyły mi się z bardzo tradycyjnymi wnętrzami. Pamiętam haftowane modele, które leżały na komodach u babci.
Zobacz także:
Dziś jednak wybór jest znacznie większy. Można znaleźć proste, gładkie tkaniny, delikatne wzory albo modele, które wyglądają niemal jak eleganckie dodatki z restauracji. Najbardziej podoba mi się to, że bieżnik nie zakrywa całego stołu. Można położyć go na środku drewnianego blatu i zostawić widoczne boki. Dzięki temu mebel nadal wygląda naturalnie, a dekoracja nie przytłacza pomieszczenia.
W przypadku jasnego stołu lubię sięgać po mocniejsze kolory. Kremowe dodatki są piękne, ale czasem wszystko zaczyna się ze sobą zlewać. Ciemniejszy akcent od razu porządkuje aranżację i sprawia, że nawet zwykłe białe talerze prezentują się ciekawiej. Ostatnio szczególnie podobają mi się odcienie zieleni.
Welurowy bieżnik z Sinsay kosztuje 25,99 zł i ma piękny złoty wzór. Butelkowa zieleń i chwosty wyglądają niezwykle elegancko
W ofercie Sinsay wypatrzyłam welurowy bieżnik na stół za 25,99 zł i od razu zwróciłam uwagę na jego głęboki odcień butelkowej zieleni. Nie jest to jasny, trawiasty kolor, ale ciemna, nasycona barwa, która pięknie wygląda na tle białego obrusu. Najbardziej spodobała mi się jednak powierzchnia materiału.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Bieżnik ma welurowe wykończenie, dzięki czemu wygląda miękko i delikatnie odbija światło. Nie jest zupełnie gładki. Na całej długości znajduje się subtelny złoty wzór układający się w regularną kratkę z drobnymi punktami. Złote detale nie tworzą dużych, krzykliwych ornamentów. Są cienkie i rozmieszczone dość równomiernie. Dzięki temu materiał wygląda elegancko, ale nie sprawia wrażenia przesadnie ozdobnego. Właśnie takie połączenie lubię najbardziej.
Na końcach znajdują się dekoracyjne chwosty, które dodają mu charakteru. Szczególnie ładnie wyglądają wtedy, gdy materiał swobodnie opada poza krawędź stołu. Ten niewielki szczegół sprawia, że całość przypomina mi tekstylia z bardziej eleganckich kolekcji. Bieżnik ma 32 cm szerokości i 180 cm długości. To dość wąski model, który najlepiej prezentuje się na środku stołu. Nie zakryje całego blatu, ale właśnie o taki efekt chodzi. Można ułożyć go bezpośrednio na drewnie albo na większym, jasnym obrusie.
Butelkowa zieleń pięknie łączy się z bielą, złotem i naturalnym drewnem. Tak udekorowałabym stół na jesień i święta
Pierwsza aranżacja, którą od razu sobie wyobraziłam, jest bardzo prosta. Drewniany stół, zielony bieżnik i biała ceramika. Nie dodawałabym dużego stroika ani wysokiego wazonu. Wystarczyłaby niewielka misa z jabłkami albo kilka ceramicznych świeczników. Lubię takie zestawienia, bo wyglądają elegancko, ale nie są przesadnie wystawne. Można przy takim stole zjeść zwykły obiad, a nie tylko urządzać uroczyste przyjęcia. Bieżnik stanowi dekorację sam w sobie, więc nie trzeba zastawiać całego blatu ozdobami.
Drugi pomysł to połączenie z jasnym obrusem. Kontrast sprawia, że ciemny kolor jest jeszcze bardziej widoczny, a złote detale delikatnie się wyróżniają. Do takiej aranżacji dobrałabym białe talerze i proste kielichy. Nie potrzebuję złotej zastawy ani ozdobnych sztućców. Wystarczą niewielkie akcenty w ciepłym odcieniu metalu, na przykład obrączki na serwetki.
To również może cię zainteresować: Normalnie kosztują krocie, a w Dino taka taniocha. Zdążyłam przed końcem promocji, zaraz nic nie zostanie
A kiedy przyjdą święta, wystarczy zmienić kilka szczegółów. Na środku stołu można położyć krótką gałązkę iglastą, kilka szyszek i ustawić świece LED. Złoty wzór na bieżniku będzie wtedy pasował do bożonarodzeniowych dodatków, ale całość nadal pozostanie dość subtelna.

Obserwuj nas na Google







