Mam w domu dwa rodzaje naczyń. Pierwsze to zwykłe talerze, po które sięgam każdego dnia, często nawet nie zastanawiając się nad ich wyglądem. Drugie to porcelana schowana głęboko w kredensie, czekająca na święta, imieniny albo wizytę gości. Ostatnio coraz częściej myślę, że ten podział nie ma większego sensu. Przecież ładnie podane śniadanie potrafi poprawić humor nawet w zwykły, pochmurny poranek. Co więcej, parę dni temu podczas zakupów w Pepco wpadłam na porcelanową kolekcję, której nie zamierzam chować do szafki. Tym bardziej, że pojedyncze elementy kosztowały tylko 15 zł.
Elegancka porcelana nie musi czekać w kredensie na Boże Narodzenie i inne uroczystości. Coraz chętniej używam ozdobnych naczyń również na co dzień
Pamiętam, jak w rodzinnym domu wyglądały przygotowania do świąt. Mama wyjmowała z szafki porcelanę, której przez większą część roku nikt nie dotykał. Każdy talerz był dokładnie oglądany, przecierany i ustawiany na stole. Wszystko miało wyglądać odświętnie. Bardzo lubiłam ten moment, ale z czasem zaczęłam zastanawiać się, dlaczego tak piękne rzeczy mają służyć nam zaledwie kilka razy w roku. Przecież zwykły deser też można podać na ładnym talerzyku. Nie chodzi mi o codzienne przygotowywanie wystawnych posiłków. Sama nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Lubię jednak drobne szczegóły, które sprawiają, że dom wygląda bardziej przytulnie.
Zobacz także:
Od pewnego czasu zwracam szczególną uwagę na jasną porcelanę. Białe i śmietankowe naczynia są dla mnie najbardziej uniwersalne. Pasują do lnianych serwetek, drewnianych podkładek i zwykłego obrusu, który mam od kilku lat. Nie przepadam natomiast za zastawą z bardzo dużymi, kolorowymi wzorami. Szybko mi się nudzi, a do tego trudno połączyć ją z innymi naczyniami.
Najładniejsze są moim zdaniem te delikatne, niemal niewidoczne na pierwszy rzut oka. Dodają przedmiotom uroku, ale nie dominują nad całością. W połączeniu z jasną porcelaną wyglądają bardzo elegancko. Podobnie mam z metalicznymi wykończeniami. Dawniej wybierałam głównie złote detale, ale ostatnio coraz bardziej przekonuje mnie srebro. Jest chłodniejsze i subtelniejsze, szczególnie przy śmietankowej bieli.
Właśnie takich naczyń zaczęłam szukać na jesień. Chciałam czegoś, co będzie pasowało zarówno do niedzielnego ciasta, jak i do grudniowych spotkań przy stole. Nie zamierzałam jednak wydawać kilkuset złotych na nowy komplet. Właśnie dlatego, kiedy zobaczyłam porcelanowe naczynia w Pepco, od razu pomyślałam, że to dokładnie ten kierunek. Jasny kolor, delikatne kokardki i cienkie obramowanie wyglądały jak połączenie klasycznej zastawy z modnymi detalami.
Śmietankowe talerzyki i miseczki z Pepco kosztują po 15 zł. Porcelana z kokardkami wygląda jak z eleganckiego sklepu
W nowej kolekcji Pepco wypatrzyłam porcelanowe talerzyki deserowe i miseczki w jasnym, śmietankowym kolorze. Oba rodzaje naczyń mają subtelne zdobienia, które od razu przyciągnęły moją uwagę. Najbardziej spodobały mi się talerzyki. Ich brzegi nie są idealnie proste. Mają delikatnie falowany kształt, który nadaje im lekkości i sprawia, że wyglądają bardziej dekoracyjnie niż klasyczne, okrągłe talerze.
Na ich powierzchni widać także niewielkie wypukłe kokardki. Nie są nadrukowane w kontrastowym kolorze, lecz stanowią część porcelanowego zdobienia. Dzięki temu wyglądają subtelnie i nie przytłaczają całego naczynia. Brzeg talerzyka wykończono cienką, srebrzystą linią. To właśnie ten szczegół najbardziej kojarzy mi się z elegancką zastawą.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Talerzyk z Pepco ma średnicę 21 cm i kosztuje 15 zł. To praktyczny rozmiar do podania kawałka ciasta, drożdżówki, niewielkiego deseru albo kanapek na śniadanie. Bardzo lubię talerze tej wielkości. Nie zajmują dużo miejsca na stole, a jednocześnie są wystarczająco duże, żeby ładnie ułożyć porcję jedzenia. Przydają się również wtedy, gdy przychodzą goście i chcę podać kilka rodzajów słodkości.
Do talerzyków można dobrać porcelanowe miseczki o średnicy 16 cm, również wycenione na 15 zł za sztukę. Mają jasną kolorystykę i dekoracyjny charakter, dzięki czemu pasują do pozostałych elementów kolekcji. Miseczka tej wielkości może przydać się do podawania owoców, orzechów, niewielkiej porcji deseru albo przekąsek.
Podoba mi się to, że oba naczynia można kupować osobno. Nie muszę od razu kompletować zastawy dla dwunastu osób. Mogę zacząć od dwóch talerzyków i dwóch miseczek, a później zdecydować, czy potrzebuję więcej.
Porcelana z kokardkami pasuje do świątecznego stołu i zwykłej niedzielnej kawy. Wystarczy kilka dodatków, żeby stworzyć elegancką aranżację
Kiedy myślę o tej porcelanie, od razu wyobrażam sobie jasny obrus i niewielki wazon z kwiatami. Nie potrzebowałabym wielu ozdób. Same falowane brzegi i kokardki są na tyle dekoracyjne, że najlepiej wyglądają w spokojnym otoczeniu. Na co dzień zestawiłabym talerzyki z prostymi filiżankami. Nie muszą pochodzić z tej samej kolekcji. Biała ceramika, przezroczyste szkło i jasne drewno stworzyłyby bardzo przyjemną całość.
Bardzo lubię połączenie śmietankowej bieli z beżem. Właśnie dlatego pod talerzyki położyłabym lniane serwetki albo plecione podkładki. Jesienią dodałabym niewielki bukiet suszonych kwiatów. Nie musi być duży ani kosztowny. Kilka gałązek w prostym wazonie wystarczy, żeby stół nabrał przytulnego charakteru.
Na Boże Narodzenie połączyłabym tę porcelanę z zielenią. Gałązki świerku, niewielkie szyszki i kremowe świece LED stworzyłyby elegancki, ale nadal przytulny nastrój. Kokardki na talerzach pasowałyby do świątecznych dekoracji bez potrzeby dokładania kolejnych wzorów. Ciekawie wyglądałaby również aranżacja w odcieniach burgundu. Ciemnoczerwone serwetki, jasny obrus i śmietankowa porcelana tworzyłyby wyrazisty kontrast.
To również może cię zainteresować: Niby do kuchni, ale ja kupiłam jeszcze do łazienki. Obraca się o 360° i ogarnął mi cały bałagan, w Action to grosze
Największą zaletą tej kolekcji jest dla mnie jej uniwersalność. Kokardki kojarzą się z uroczystymi okazjami, ale są na tyle subtelne, że nie wyglądają przesadnie dekoracyjnie. Śmietankowy kolor pasuje do wielu aranżacji, a cienki srebrzysty rant dodaje całości elegancji. Nie muszę więc czekać do grudnia, żeby zacząć z niej korzystać. Mogę wyjąć talerzyk już podczas najbliższego weekendu, położyć na nim kawałek ciasta i przygotować sobie kawę w ulubionej filiżance.

Obserwuj nas na Google







