Po całym dniu najbardziej lubię ten moment, kiedy wreszcie mogę zamknąć za sobą drzwi i przestać się spieszyć. Odkładam telefon, przebieram się w wygodne ubrania i próbuję choć przez chwilę nie myśleć o zakupach, praniu ani obowiązkach na następny dzień. Nie zawsze mi się to udaje. Czasami nawet w ciszy trudno mi się odprężyć, bo w głowie wciąż układam listę rzeczy do zrobienia. Zauważyłam jednak, że odpowiednie otoczenie pomaga mi przejść z codziennego pośpiechu do spokojniejszego wieczoru. Nie potrzebuję do tego kosztownego wyposażenia ani specjalnego pokoju. Wystarczy przygaszone światło, porządek wokół i jedno niepozorne pudełeczko z Action.

Szum deszczu i odgłosy fal pomagają stworzyć spokojną atmosferę. Nie trzeba jechać do SPA, żeby urządzić sobie chwilę relaksu

Mam słabość do odgłosów natury. Kiedy jestem nad morzem, mogłabym godzinami siedzieć na plaży i słuchać fal. Nie muszę nawet spacerować ani rozmawiać. Sam jednostajny szum sprawia, że łatwiej mi oderwać myśli od codziennych spraw. Podobnie mam z deszczem. Oczywiście nie przepadam za nim, kiedy muszę wyjść z domu z siatkami pełnymi zakupów. Ale wieczorem, gdy siedzę pod kocem, delikatne stukanie kropli o szybę jest jednym z moich ulubionych dźwięków.

Zobacz także:

Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak lubię właśnie takie odgłosy. W przeciwieństwie do rozmów z telewizora czy głośnej muzyki nie wymagają ode mnie skupienia na słowach. Mogą po prostu towarzyszyć czytaniu, odpoczynkowi albo spokojnej kąpieli. Nie jestem zresztą jedyna. Wiele osób korzysta z nagrań deszczu, morza czy szumu drzew, kiedy chce się wyciszyć. Takie dźwięki bywają również wykorzystywane jako tło podczas zasypiania.

Przez pewien czas włączałam takie nagrania na telefonie. Problem polegał na tym, że wystarczyło jedno spojrzenie na ekran, żebym zaczęła przeglądać wiadomości. Zamiast odpoczywać, znów siedziałam z telefonem w dłoni. Nie zawsze chciałam też uruchamiać telewizor albo komputer tylko po to, żeby posłuchać szumu fal. Zależało mi na prostym rozwiązaniu, które mogłabym włączyć jednym ruchem, bez szukania odpowiedniego nagrania. Właśnie dlatego zainteresowały mnie niewielkie urządzenia odtwarzające dźwięki natury w Action.

Skrzyneczka Deluxa z Action ma wersję z Buddą i siedem wymiennych kart. Za 16,95 zł można słuchać deszczu, fal i ptaków

W Action wypatrzyłam skrzynkę akustyczną z białym szumem marki Deluxa za 16,95 zł. Na pierwszy rzut oka wygląda jak niewielka dekoracja, a nie urządzenie do odtwarzania dźwięków. Ma prostokątną obudowę z zaokrąglonymi rogami i ozdobny panel z przodu. Szczególnie zainteresowała mnie wersja z Buddą. Na jej froncie znajduje się spokojna, dekoracyjna ilustracja siedzącej postaci otoczonej roślinnością. Kolory są stonowane, z przewagą beżu i delikatnej zieleni. Całość kojarzy mi się z dobrym SPA.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Taki wzór widziałabym na półce obok świecy LED, niewielkiej rośliny albo ceramicznej miseczki. Nie jest krzykliwy, więc nie powinien dominować w aranżacji. Jednocześnie wygląda ciekawiej niż zwykły plastikowy głośnik.

W ofercie pokazano również wariant z napisem „Good Night”. Ma jasną obudowę, beżowe tło, księżyc, gwiazdki i sympatyczną ilustrację. Ta wersja bardziej pasowałaby mi do pokoju dziecięcego. Najciekawszym elementem zestawu jest jednak nie sam wygląd, lecz siedem wymiennych kart z dopasowanymi dźwiękami. Dzięki nim można wybierać różne odgłosy natury, między innymi delikatny deszcz, fale oraz śpiew ptaków.

Domowe SPA można urządzić bez drogich kosmetyków i wielkich przygotowań. Kilka prostych rytuałów sprawia, że wieczór staje się przyjemniejszy

Odkąd zaczęłam bardziej dbać o wieczorny odpoczynek, zauważyłam, że wcale nie potrzebuję wielu rzeczy. Największą różnicę robi dla mnie porządek i odpowiednie światło. Kiedy wokół nie leżą ubrania, rachunki ani przypadkowe przedmioty, łatwiej mi skupić się na chwili dla siebie.
W łazience zaczęłabym od przygotowania miękkiego ręcznika i wygodnego szlafroka. Nie muszą być nowe ani drogie. Ważne, żeby wszystko było pod ręką, zanim wejdę pod prysznic lub do wanny.

Zamiast mocnego górnego światła wybrałabym delikatniejsze oświetlenie, oczywiście odpowiednie do warunków panujących w łazience. Bardzo lubię ciepłą barwę światła, bo pomieszczenie od razu wydaje się przytulniejsze. Do tego pasowałby szum oceanu. Urządzenie odtwarzające dźwięki ustawiłabym jednak poza strefą mokrą, w suchym i bezpiecznym miejscu, zgodnie z instrukcją producenta.

W sypialni przygotowałabym zupełnie inny nastrój. Tutaj najlepiej sprawdziłaby się spokojna lampka nocna, świeża pościel i książka. Do tego delikatny szum deszczu, ustawiony na takiej głośności, żeby nie przeszkadzał w czytaniu.

W salonie ustawiłabym urządzenie obok małej rośliny i stosu książek. Wersja z Buddą dobrze wyglądałaby na jasnej półce albo drewnianej komodzie. Jej spokojna kolorystyka pasuje do beżów, zieleni i naturalnych dodatków. W przypadku bardziej nowoczesnego wnętrza wybrałabym prostą aranżację. Niewielka skrzyneczka, ceramiczna podstawka i jedna dekoracja wystarczą.

To również może cię zainteresować: Dino oszalało. Wyprzedaje duże, szklane znicze po 2,99 zł. Wyglądają jak kryształowe lampiony

Takie urządzenie może przydać się również podczas ćwiczeń rozciągających. Nie chodzi o intensywny trening, ale o kilka spokojnych ruchów po całym dniu siedzenia. Delikatne odgłosy natury mogą być wtedy przyjemniejszym tłem niż głośna muzyka.