Nie każdy ma kuchnię z ogromną spiżarnią, pojemnymi szufladami i szafkami, w których wszystko mieści się bez problemu. U mnie każdy wolny kawałek przestrzeni jest na wagę złota. Lubię gotować, robię zapasy na kilka dni, ale nie znoszę, kiedy produkty leżą porozrzucane po blacie. Właśnie dlatego coraz częściej szukam rozwiązań, które pozwalają wykorzystać nawet najmniejsze zakamarki. Ideał znalazłam w Ikea.
Moja mała kuchnia wymaga naprawdę dobrej organizacji. Najlepsze pomysły znajduję czasem wśród zupełnie zwyczajnych przedmiotów
Moja kuchnia nie należy do największych. Kiedy wyjmę deskę do krojenia, postawię czajnik i przygotuję składniki na obiad, nagle okazuje się, że prawie nie mam gdzie odstawić talerza. A przecież w szafkach trzeba jeszcze pomieścić garnki, naczynia, przyprawy i wszystkie produkty, których używam na co dzień.
Zobacz także:
Przez długi czas próbowałam rozwiązać ten problem, kupując kolejne organizery. Szybko jednak zauważyłam, że nie każdy pojemnik rzeczywiście pomaga. Niektóre są zbyt szerokie, inne trudno wyciągnąć z głębokiej szafki. Zdarzało mi się też zapominać o produktach schowanych gdzieś z tyłu. Teraz podchodzę do tego inaczej. Zanim cokolwiek kupię, zastanawiam się, co dokładnie chcę przechowywać i gdzie będzie mi najwygodniej po to sięgać. Czasem lepiej sprawdza się jeden niewielki koszyk niż cały zestaw plastikowych pudełek.
Mam też słabość do przedmiotów, które można wykorzystać inaczej, niż sugeruje nazwa na opakowaniu. W sklepie nie patrzę więc wyłącznie na dział z organizerami kuchennymi. Zerkam również na kosze, pojemniki łazienkowe czy akcesoria do sprzątania. Właśnie w ten sposób wpadłam na pewien drobiazg z IKEA. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak zwykły kosz na śmieci. Kiedy jednak przyjrzałam się jego konstrukcji, pomyślałam, że może rozwiązać jeden z moich codziennych problemów.
Kosz Skoläst z IKEA kosztuje tylko 14,99 zł. Jego uchylna klapka daje więcej możliwości, niż można przypuszczać
Podczas ostatnich zakupów w IKEA znalazłam kosz Skoläst za 14,99 zł. To niewielki, jasnoszary pojemnik o pojemności 3,3 litra, zaprojektowany na odpady do szafki z drzwiami. Najbardziej spodobała mi się jego konstrukcja. Zamiast klasycznej pokrywy, którą trzeba za każdym razem zdejmować, ma uchylną klapkę z przodu. Wystarczy ją otworzyć, żeby dostać się do środka. Górna część pojemnika również się otwiera, co ułatwia wkładanie zawartości i czyszczenie.
fot. ikea.com
Producent pokazuje kosz zamontowany przy szafce kuchennej. Taki sposób wykorzystania pozwala zagospodarować przestrzeń, która często pozostaje pusta. Nie trzeba wtedy stawiać kolejnego pojemnika na podłodze ani zajmować miejsca na blacie. Podoba mi się również jego prosty wygląd. Jasnoszary kolor jest neutralny, więc nie rzuca się w oczy. Sam kosz jest na tyle niewielki, że łatwiej znaleźć dla niego miejsce nawet w ciasnej kuchni.
Oczywiście pojemność 3,3 litra ma swoje ograniczenia. Nie jest to rozwiązanie na duże zapasy ani kilkukilogramowe zakupy. Dla mnie jednak właśnie niewielki rozmiar okazał się inspiracją.
Zamiast wyrzucać do niego śmieci, trzymam w nim ziemniaki i cebulę. Dzięki temu mam porządek i wszystko pod ręką
Ziemniaki i cebula to produkty, które niemal zawsze mam w domu. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie ma na nie osobnego miejsca. Siatka z ziemniakami stoi w kącie, cebule przesuwają się po półce, a przy każdym gotowaniu trzeba wszystkiego szukać.
Właśnie dlatego wpadłam na pomysł, żeby wykorzystać kosz z IKEA jako niewielki pojemnik na bieżące zapasy warzyw. Zamiast trzymać w nim worek pełen ziemniaków, wolę przełożyć kilka sztuk potrzebnych na najbliższe dni. Podobnie robię z cebulą.
Największą zaletą jest dla mnie wygodny dostęp. Uchylam przednią klapkę, wyjmuję to, czego potrzebuję, i zamykam pojemnik. Nic nie wysypuje się na półkę, a kuchnia wygląda schludniej.
To również może cię zainteresować: Kapslowe dno, rant „niekapek” i praktyczna miarka. Te garnki z Lidla to „kuchenne woły” nie do zdarcia, teraz w promocji
Jest jednak jedna ważna rzecz. Ziemniaki i cebulę najlepiej przechowywać osobno, w chłodnym, suchym, ciemnym i dobrze wentylowanym miejscu. Ziemniaki źle znoszą światło, a nadmiar wilgoci sprzyja psuciu się warzyw. Właśnie dlatego nie wsypywałabym ich razem do jednego kosza, a kupiła dwa osobne.

Obserwuj nas na Google







