Jeszcze niedawno wydawało mi się, że żeby stworzyć pięknie nakryty stół, trzeba wydać fortunę na designerską ceramikę. Tymczasem wystarczyła jedna wizyta w Pepco, żebym całkowicie zmieniła zdanie. Te zielone talerze wyglądają jak ręcznie robiona kamionka z małej pracowni, a kosztują zaledwie 17 zł za sztukę. Od kiedy pojawiły się w mojej jadalni, każdy posiłek ma klimat wakacji na południu Europy.
Od jednego talerza wszystko się zaczęło. Teraz każdy obiad wygląda jak mała uczta
Mam słabość do wnętrz inspirowanych południem Europy. Uwielbiam zdjęcia stołów ustawionych na kamiennych tarasach, otoczonych oliwkami, glinianymi donicami i lnianymi obrusami. Problem w tym, że kiedy zaczynałam kompletować podobną zastawę, szybko okazywało się, że ceny potrafią skutecznie ostudzić zapał. Jeden talerz z kamionki w sklepach wnętrzarskich często kosztuje 60, 80, a nawet ponad 100 zł. Dlatego podczas zwykłych zakupów w Pepco nawet nie planowałam zaglądać do działu z wyposażeniem domu. Ten talerz po prostu przyciągnął mój wzrok. Delikatna, szałwiowo-zielona powierzchnia, subtelne cieniowanie i lekko przyciemniona krawędź sprawiają wrażenie ręcznego szkliwienia. Nie wygląda jak typowa, idealnie gładka porcelana. Ma w sobie coś naturalnego i bardzo modnego.
Zobacz także:
Wzięłam jeden egzemplarz do ręki i od razu pomyślałam, że przypomina ceramikę, którą oglądałam podczas wakacji w Hiszpanii. W małych sklepikach pełno było podobnych naczyń – prostych, nieco rustykalnych, ale jednocześnie niezwykle eleganckich. Różnica polegała na tym, że tam za jeden talerz trzeba było zapłacić kilka razy więcej. Ostatecznie do koszyka trafił cały komplet. Już przy pierwszym wspólnym obiedzie wiedziałam, że była to jedna z najlepszych zakupowych decyzji ostatnich miesięcy. Nawet zwykły makaron z pomidorami wyglądał na nich znacznie bardziej apetycznie.
fot. sinsay.pl
Zielona kamionka wróciła do łask. Ten kolor świetnie współgra z drewnem i lnem
Od kilku sezonów projektanci wnętrz coraz częściej odchodzą od śnieżnobiałej zastawy. Zamiast niej pojawiają się talerze inspirowane naturą – w odcieniach oliwki, szałwii, piasku czy beżu. Im bardziej przypominają ręcznie wykonywaną ceramikę, tym lepiej. Właśnie dlatego ten model z Pepco tak dobrze wpisuje się w aktualne trendy. Zielony kolor jest spokojny, elegancki i ponadczasowy. Nie dominuje stołu, ale pięknie podkreśla potrawy. Świetnie prezentują się na nim zarówno kolorowe sałatki, pieczone warzywa, jak i klasyczny schabowy z ziemniakami.
Jeżeli szukasz ciekawych dodatków do wnętrz, to także może ci się spodobać: Mąż zapytał, ile wydałam na tę designerską lampę. Ryflowane szkło, pudrowy kolorek, złota podstawka... A to Sinsay za 19,99
Bardzo spodobało mi się również to, że talerze bez problemu można łączyć z innymi elementami zastawy. Wyglądają świetnie z białymi miskami, kremowymi filiżankami czy przezroczystymi kieliszkami. Wystarczy dodać drewnianą deskę, lniane serwetki i kilka świec, żeby stół wyglądał jak przygotowany przez stylistę wnętrz. To właśnie takie dodatki sprawiają, że nawet codzienny posiłek nabiera wyjątkowego charakteru. Nie trzeba organizować eleganckiego przyjęcia. Wystarczy zwykły rodzinny obiad, żeby poczuć atmosferę restauracji ukrytej gdzieś na hiszpańskiej prowincji.
Za 17 zł trudno znaleźć coś ładniejszego. To prosty sposób na metamorfozę stołu
Najbardziej zaskoczyła mnie cena. Talerz obiadowy o średnicy 27 cm kosztuje w Pepco zaledwie 17 zł. W tej kwocie trudno dziś kupić nawet prosty kubek w wielu sklepach wnętrzarskich, a tutaj dostajemy element zastawy, który wygląda znacznie drożej. To także świetna propozycja dla osób, które nie chcą od razu wymieniać całej zastawy. Ja zaczęłam od kilku sztuk i szybko przekonałam się, że nawet częściowa zmiana robi ogromną różnicę. Kilka nowych talerzy wystarczyło, żeby stół wyglądał świeżo i bardziej stylowo.
Lubię również to, że nie są przesadnie ozdobne. Dzięki temu nie znudzą się po jednym sezonie. Ich prostota sprawia, że będą pasowały zarówno do nowoczesnych mieszkań, jak i wnętrz urządzonych w stylu rustykalnym, japandi, śródziemnomorskim czy farmhouse. To przykład dodatku, który nie krzyczy, ale robi ogromne wrażenie. Czasami właśnie takie niepozorne elementy najbardziej odmieniają wnętrze.
Teraz każdy pyta, skąd mam tę zastawę. Nikt nie zgaduje, że kupiłam ją w Pepco
Od kiedy talerze pojawiły się na moim stole, usłyszałam już kilka razy to samo pytanie: "Skąd masz taką piękną ceramikę?". Za każdym razem rozmówcy są przekonani, że kupiłam ją w niewielkiej manufakturze albo przywiozłam z zagranicznych wakacji. Największe wrażenie robi właśnie efekt ręcznie wykonanej kamionki. Delikatne cieniowanie, stonowana zieleń i ciemniejsza obwódka sprawiają, że każdy talerz wygląda bardzo naturalnie. Nie ma w nim nic z masowo produkowanej zastawy, choć oczywiście jest to produkt dostępny w popularnej sieci.
Dziś wiem, że nie trzeba wydawać setek złotych, żeby stworzyć stół, przy którym po prostu chce się usiąść. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany element, który odmieni całą aranżację. W moim przypadku były to właśnie zielone talerze z Pepco. Teraz, kiedy nakrywam do obiadu, mam wrażenie, jakbym na chwilę przenosiła się do niewielkiej hiszpańskiej hacjendy. A świadomość, że taki efekt udało się osiągnąć za kilkanaście złotych za sztukę, sprawia, że ten zakup cieszy mnie jeszcze bardziej.

Obserwuj nas na Google







