Przez długi czas wydawało mi się, że wszystkie polskie uzdrowiska wyglądają podobnie. Deptak, pijalnia wód, kilka sanatoriów i obowiązkowe wieczorne dancingi. Dlatego, kiedy znajoma powiedziała mi, że jeśli naprawdę chcę odpocząć, powinnam pojechać do Rymanowa-Zdroju, podeszłam do tego z dużym dystansem. Sama przyznała, że pierwszy raz trafiła tam przypadkiem, a dziś wraca niemal co roku.

Do miejscowości przyjechałam bez wielkich oczekiwań. Już po kilku minutach spaceru zrozumiałam jednak, że to uzdrowisko ma zupełnie inny charakter, niż sobie wyobrażałam. Nie przyciągnęły mnie od razu sanatoria ani zabiegi, ale drewniane wille, stary Dom Zdrojowy i alejki prowadzące przez park, w którym co chwilę ktoś przystawał na ławce z kubkiem wody mineralnej w dłoni. Zamiast typowego kurortu zobaczyłam miejsce, które zachowało swój dawny klimat.

Zobacz także:

Od Parku Zdrojowego po zabytkowe wille. Spacer najlepiej zacząć właśnie tutaj

Zwiedzanie Rymanowa-Zdroju najlepiej rozpocząć od Parku Zdrojowego, który od ponad stu lat jest sercem uzdrowiska. To właśnie tutaj skupia się życie miejscowości. W cieniu starych drzew stoją zabytkowe pensjonaty, a szerokie alejki prowadzą do najbardziej charakterystycznych miejsc.

Jednym z nich jest Pijalnia Wód Mineralnych, gdzie można spróbować wód wydobywanych z miejscowych źródeł. Najbardziej znane noszą nazwy Tytus, Klaudia i Celestyna. Różnią się składem mineralnym i od lat wykorzystywane są w leczeniu uzdrowiskowym. Nawet jeśli nie przyjechało się tutaj na kurację, warto wejść do środka i spróbować przynajmniej jednej z nich. To część historii tego miejsca i jedna z atrakcji, z której korzystają niemal wszyscy odwiedzający.

Kilka kroków dalej stoi Stary Dom Zdrojowy – jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w uzdrowisku. Wokół zachowało się także wiele drewnianych willi z przełomu XIX i XX wieku, które przypominają czasy, gdy do Rymanowa-Zdroju przyjeżdżała galicyjska elita. Spacerując między nimi, łatwo zauważyć, że miejscowość zachowała swój historyczny charakter i nie została zdominowana przez nowoczesną zabudowę.

Jeśli masz więcej czasu, warto przejść dalej w stronę amfiteatru, a później wybrać jedną z leśnych ścieżek spacerowych, które zaczynają się tuż przy parku. To właśnie dzięki połączeniu zabytkowej architektury, uzdrowiskowej historii i bliskości lasów Rymanów-Zdrój robi tak dobre pierwsze wrażenie – nie jednym widowiskowym zabytkiem, ale miejscami, które odkrywa się krok po kroku.

Wikimedia Commons

Dlaczego kuracjusze przyjeżdżają tu od ponad 100 lat? Lecznicze wody i pobyty na NFZ

Historia Rymanowa-Zdroju jako uzdrowiska sięga drugiej połowy XIX wieku. To właśnie wtedy odkryto miejscowe źródła wód mineralnych, które z czasem stały się podstawą rozwoju całej miejscowości. Dziś korzystają z nich zarówno osoby przyjeżdżające prywatnie, jak i pacjenci odbywający leczenie uzdrowiskowe finansowane przez NFZ.

Na miejscu działa kilka sanatoriów, szpital uzdrowiskowy oraz ośrodki oferujące zabiegi rehabilitacyjne i turnusy komercyjne. Dla wielu osób pobyt nie kończy się jednak na zabiegach. Po ich zakończeniu większość wybiera spacer po parku, wycieczkę do pobliskiego lasu albo odpoczynek w jednej z kawiarni.

Jeśli planujesz wyjazd na turnus z NFZ, warto pamiętać, że Rymanów-Zdrój jest czynny przez cały rok. Każda pora ma swój urok – wiosną park budzi się do życia, latem odbywają się wydarzenia plenerowe, jesienią alejki toną w kolorowych liściach, a zimą uzdrowisko nabiera wyjątkowo spokojnego charakteru. Wiele osób przyjeżdża tu samodzielnie, nie w ramach funduszu. Taką taktykę zresztą obrała moja babcia. Dała sobie spokój z sanatorium na NFZ. Znalazła okazję na jesienny wypad. Pełne wyżywienie, SPA, a w okolicy jaskinia.

Rymanów-Zdrój to świetna baza do odkrywania Beskidu Niskiego

Nawet kilkudniowy pobyt warto wykorzystać nie tylko na zwiedzanie samego uzdrowiska. Rymanów-Zdrój leży na skraju Beskidu Niskiego, jednego z najbardziej niedocenianych regionów w Polsce. To dobra wiadomość dla osób, które lubią łączyć odpoczynek z aktywnym zwiedzaniem.

Niedaleko znajdują się Jaśliska, uznawane za jedno z najładniejszych dawnych miasteczek regionu, a także liczne cerkwie wpisane na Szlak Architektury Drewnianej. Miłośnicy pieszych wędrówek mogą wybrać się na okoliczne wzgórza lub przejść fragmentami Głównego Szlaku Beskidzkiego, który przebiega przez pobliskie tereny.

Z kolei osoby podróżujące samochodem bez problemu zaplanują jednodniowy wyjazd do Iwonicza-Zdroju, Komańczy czy nawet w kierunku Bieszczadów. Dzięki temu jedno uzdrowisko może stać się bazą do poznawania całego regionu, a nie tylko miejscem, w którym spędza się czas między zabiegami.

To jedno z tych miejsc, które najlepiej poznaje się bez pośpiechu

Wyjeżdżając z Rymanowa-Zdroju, miałam poczucie, że największą zaletą tej miejscowości nie są pojedyncze atrakcje, ale sposób, w jaki pozwala spędzić czas. Nie trzeba odhaczać kolejnych punktów na mapie ani planować każdej godziny. Wystarczy przejść się po parku, zajrzeć do pijalni, usiąść na ławce i pozwolić sobie na chwilę odpoczynku.

To właśnie dlatego wielu kuracjuszy wraca tutaj od lat, a coraz częściej zaglądają również turyści, którzy nigdy wcześniej nie rozważali pobytu w uzdrowisku. Jedni przyjeżdżają dla zabiegów, inni dla leczniczych wód, a jeszcze inni po prostu po kilka dni ciszy w otoczeniu zieleni.

Jeżeli szukasz miejsca, które łączy historię uzdrowiska, bliskość gór, możliwość wyjazdu na NFZ i spokojny wypoczynek z dala od najbardziej obleganych kurortów, Rymanów-Zdrój zdecydowanie zasługuje na miejsce na liście podróżniczych planów. A może chcesz poznać uzdrowiskowe last minute? Seniorze, jest sposób, jak wyjechać do sanatorium za darmo i bez kolejek.

Wikimedia Commons