Kiedy robi się ciepło, automatycznie sięgam po sandały i klapki. Przez lata miałam jednak jeden problem, który skutecznie odbierał mi pewność siebie. Chodziło o przesuszone, szorstkie pięty, które mimo regularnego kremowania nie wyglądały tak, jakbym chciała. Przed każdym sezonem letnim próbowałam różnych tarek, peelingów i kosmetyków, ale efekty zwykle były krótkotrwałe. Tym razem podczas zakupów w Rossmannie trafiłam na maskę złuszczającą na pięty SheFoot Laboratories. Kosztowała 14,99 zł, więc postanowiłam dać jej szansę. Nie spodziewałam się spektakularnych rezultatów, ale już po kilku dniach zrozumiałam, że był to jeden z lepszych kosmetycznych zakupów ostatnich miesięcy.

Na początku nie działo się nic. Później efekty pojawiły się niemal z dnia na dzień

Jednorazowa maska z Rossmanna ma formę tkaninowych opasek nasączonych aktywnym płynem. Zakłada się ją wyłącznie na pięty, co od razu zwróciło moją uwagę. W przeciwieństwie do klasycznych skarpet złuszczających nie obejmuje całej stopy, ale skupia się na miejscu, które najczęściej sprawia problemy. Po zastosowaniu maski przez kilka dni nie zauważyłam większych zmian. Producent informuje jednak, że proces złuszczania rozpoczyna się po około 3–5 dniach i dokładnie tak było w moim przypadku. Najpierw skóra zaczęła delikatnie się łuszczyć, a następnie stopniowo odsłaniała znacznie gładszą warstwę naskórka. Cały proces trwał około tygodnia. Pod koniec różnica była naprawdę widoczna. 

Zobacz także:

fot. Rossmann.pl

Maska na pięty zrobiła robotę. Moje stopy w końcu przestały wyglądać na przesuszone

Sekret działania tej maski tkwi w składnikach aktywnych. Producent wykorzystał między innymi kwas glikolowy, kwas mlekowy oraz kwas salicylowy, które odpowiadają za złuszczanie martwego naskórka i przyspieszenie jego odnowy. Dodatkowo w składzie znajduje się mocznik pomagający nawilżać skórę oraz ekstrakty z cytryny, pomarańczy i czarnych jagód będące naturalnym źródłem kwasów AHA. Całość została wzbogacona miętą pieprzową, która daje przyjemne uczucie świeżości. Po zakończeniu procesu złuszczania moje pięty stały się wyraźnie gładsze i bardziej miękkie. Zniknęła szorstkość, która wcześniej była wyczuwalna niemal przy każdym kroku. Niedawno w Rossmannie wyhaczyłam jeszcze jeden hicior. Kupiłam dla męża, żeby zakrył łysinkę, teraz sama stosuję. Hit z Rossmanna natychmiast zwiększa objętość fryzury

Największą różnicę zauważyłam w sandałkach. Wreszcie nie zwracam uwagi na swoje stopy

Wiele osób skupia się na pielęgnacji twarzy czy dłoni, a stopy schodzą na dalszy plan. Sama przez długi czas tak robiłam. Dopiero gdy założyłam ulubione sandały po kuracji, zdałam sobie sprawę, jak duży wpływ na wygląd mają zadbane pięty. Wcześniej często łapałam się na tym, że patrzę na swoje stopy i zastanawiam się, czy nie wyglądają zbyt sucho. Teraz ten problem praktycznie zniknął. Skóra wygląda zdrowiej, jest bardziej jednolita i zdecydowanie przyjemniejsza w dotyku. To właśnie dlatego z większą pewnością noszę odkryte buty. Niby drobiazg, ale wpływa na komfort znacznie bardziej, niż mogłoby się wydawać.

Nie musiałam wydawać fortuny na zabieg. Efekt osiągnęłam za niecałe 15 zł

Dużą zaletą tej maski jest również cena. Kosmetyki do pielęgnacji stóp potrafią kosztować kilkadziesiąt złotych, a profesjonalne zabiegi w gabinetach kosmetycznych są jeszcze droższe. Tutaj wystarczyło wydać 14,99 zł i uzbroić się w odrobinę cierpliwości. Oczywiście nie jest to produkt, który działa natychmiast. Trzeba poczekać kilka dni na rozpoczęcie złuszczania i kolejne kilka na końcowy efekt. W moim przypadku było warto, bo rezultat utrzymywał się znacznie dłużej niż po zwykłym peelingu czy użyciu tarki.

Nie wszystkie kosmetyki spełniają obietnice producentów, dlatego do nowości podchodzę z dużym dystansem. Maska na pięty SheFoot Laboratories pozytywnie mnie jednak zaskoczyła. Jest łatwa w użyciu, nie wymaga skomplikowanych zabiegów i rzeczywiście pomaga pozbyć się zrogowaciałego naskórka. Dziś bez oporów zakładam sandałki, klapki czy odkryte espadryle. Moje pięty wyglądają znacznie lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu, a ja nie muszę już ukrywać stóp ani zastanawiać się, czy prezentują się odpowiednio. Za niecałe 15 zł trudno było oczekiwać więcej.