Przez długi czas omijałam kosmetyki, które kosztują ponad sto złotych. Zawsze wydawało mi się, że podobny efekt można osiągnąć znacznie tańszymi produktami. Tym razem postanowiłam jednak sprawdzić, czy kultowy kosmetyk rzeczywiście jest wart swojej ceny. Nie spodziewałam się, że zostanie ze mną na stałe i zastąpi kilka produktów, po które wcześniej sięgałam każdego dnia.
Olejek Nuxe podbił moją pielęgnację. Nie spodziewałam się aż takiego efektu
Po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii w końcu zdecydowałam się kupić olejek Nuxe Huile Prodigieuse Florale. Regularna cena nie zachęcała do spontanicznych zakupów, dlatego cierpliwie czekałam na promocję. Swój egzemplarz o pojemności 100 ml zamówiłam w Notino za niecałe 100 zł, choć standardowo kosztuje około 180 zł. Warto obserwować oferty, bo ten kosmetyk często pojawia się w atrakcyjnych obniżkach również w innych sklepach internetowych i drogeriach.
Zobacz także:
Już po pierwszym użyciu zorientowałam się, że największą różnicę robi nie sam efekt nawilżenia, ale konsystencja. To suchy olejek, który błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej, lepkiej warstwy. Nie przepadam za kosmetykami, po których skóra klei się do ubrania albo pościeli, dlatego ten aspekt był dla mnie szczególnie ważny. Po kilku minutach mogłam spokojnie się ubrać, a skóra pozostawała miękka, gładka i przyjemna w dotyku.
fot: notino.pl
Producent deklaruje, że kosmetyk można stosować na twarz, ciało i włosy. Początkowo podchodziłam do takich obietnic z dystansem, ale szybko przekonałam się, że w tym przypadku rzeczywiście ma to sens.
Pachnie jeszcze długo po aplikacji. Olejek wykorzystuję na kilka różnych sposobów
Najczęściej nakładam go po wieczornym prysznicu na lekko wilgotną skórę. Dzięki temu wystarcza naprawdę niewielka ilość, a ciało pozostaje dobrze nawilżone przez wiele godzin. Dodatkowym atutem jest kwiatowy zapach z nutami magnolii, kwiatu pomarańczy i subtelną cytrusową świeżością. W moim przypadku aromat utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin, dlatego często rezygnuję już z balsamów perfumowanych.
Znalazłam też sposób na wykorzystanie go podczas pielęgnacji twarzy. Wieczorem najpierw nakładam krem, a dopiero na sam koniec dosłownie dwie lub trzy krople olejku. Taka kolejność sprawdza się u mnie najlepiej. Rano skóra wygląda na bardziej wypoczętą, jest wyraźnie gładsza i przyjemnie rozświetlona. Drobne zmarszczki nie znikają oczywiście jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale wydają się optycznie płytsze, a cera wygląda bardziej świeżo.
Czytaj także: Koleżanka spytała, czy mam nowe perfumy, a to ten szampon. Cała łazienka nim pachnie i włosy są jak tafla
Kosmetyk stosuję także na włosy, choć tutaj zachowuję większą ostrożność. Nakładam go jedynie na noc, na całą długość włosów, skupiając się na końcówkach. Rano myję je tak, jak zwykle - po użyciu olejku są widocznie bardziej miękkie, lśniące i nawilżone.
Sam kosmetyk to nie wszystko. Liczy się również sposób aplikacji
Nawet najlepszy olejek nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli będzie stosowany w zbyt dużej ilości. W przypadku suchej skóry łatwo ulec pokusie dokładania kolejnych porcji kosmetyku, tymczasem często wystarczy kilka kropel. Dobrą praktyką jest rozgrzanie produktu w dłoniach przed aplikacją i rozprowadzenie go cienką warstwą. Dzięki temu łatwiej się wchłonie, a skóra pozostanie miękka bez tłustego filmu.
Warto też pamiętać, że kosmetyki wielofunkcyjne najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy są dopasowane do potrzeb. Na ciało można pozwolić sobie na nieco większą ilość, natomiast na twarzy i włosach zdecydowanie lepiej zachować umiar. W składzie tego produktu znajdują się między innymi olejek z kamelii japońskiej, arganowy, makadamia, ze słodkich migdałów, orzechów laskowych oraz ogórecznika. To właśnie połączenie kilku olejów sprawia, że dobrze odżywia skórę i włosy, a jednocześnie pozostaje lekki.
Po kilku tygodniach regularnego stosowania doszłam do wniosku, że nie zawsze warto kupować najtańszy kosmetyk. Czasem lepiej poczekać na dobrą promocję i wybrać produkt, który zastąpi kilka innych. W mojej łazience właśnie taką rolę przejął Nuxe. Sięgam po niego niemal codziennie i mam wrażenie, że jedna butelka wystarczy na naprawdę długo, ponieważ do każdej aplikacji potrzebuję zaledwie kilku kropel.

Obserwuj nas na Google







