W codziennej pielęgnacji najbardziej zależy mi na dobrym nawilżeniu i równomiernym wyglądzie cery. Nie przepadam natomiast za rutynami składającymi się z kilkunastu kosmetyków nakładanych jeden po drugim. Znacznie chętniej wybieram produkty, które są wygodne i pozwalają dopasować sposób użycia do aktualnych potrzeb skóry. Właśnie dlatego zainteresowałam się płatkami tonizującymi, które od pewnego czasu robią sporą karierę w pielęgnacji inspirowanej koreańskimi rytuałami. W Rossmannie trafiłam na wariant nastawiony przede wszystkim na rozświetlenie i wyrównanie kolorytu.

Koreanki wyznaczają pielęgnacyjne trendy. Ja też znalazłam wśród nich swojego ulubieńca

Koreański sposób pielęgnacji stał się wzorem dla kobiet na całym świecie i trudno się temu dziwić. Jego znakiem rozpoznawczym jest przede wszystkim skupienie na kondycji skóry, czyli odpowiednim nawilżeniu, ochronie oraz uzyskaniu zdrowego, naturalnego blasku. To właśnie z Korei przywędrowała do nas moda na efekt „glass skin”, czyli cerę wyglądającą na wyjątkowo gładką, świetlistą i dobrze nawodnioną.

Zobacz także:

Sama długo podchodziłam do tego trendu z pewnym dystansem, bo wieloetapowa pielęgnacja zwyczajnie nie pasuje do mojego trybu dnia. Z czasem odkryłam jednak, że wcale nie trzeba kopiować całej koreańskiej rutyny. Można wybrać z niej pojedyncze rozwiązania i połączyć je z kosmetykami, których już używamy.

Jednym z moich ulubionych odkryć okazały się gotowe płatki nasączone esencją. Ich największą zaletą jest dla mnie wygoda. Kiedy rano mam niewiele czasu, mogę wykorzystać je do szybkiego przetarcia oczyszczonej twarzy. Wieczorem z kolei zamieniam je w krótką pielęgnacyjną maskę.

Nie oczekuję oczywiście, że jeden kosmetyk natychmiast zapewni idealnie jednolitą cerę. Bardziej podoba mi się możliwość regularnego włączenia składników rozświetlających i nawilżających do prostej rutyny. Właśnie pod tym względem moje znalezisko z Rossmanna wypada bardzo ciekawie.

1 płatek kosztuje tylko 1,13 zł. Kimoco Glass Skin stosuję na dwa sposoby

Mowa o rozświetlających płatkach tonizujących Kimoco Glass Skin, które znalazłam w Rossmannie. Opakowanie zawiera 60 sztuk i kosztuje 67,99 zł, co daje 1,13 zł za jeden płatek. Producent kieruje ten kosmetyk przede wszystkim do osób, którym zależy na rozświetleniu, nawilżeniu oraz bardziej jednolitym wyglądzie skóry.

Formuła opiera się między innymi na niacynamidzie i kwasie traneksamowym. Są to składniki wykorzystywane w kosmetykach ukierunkowanych na pielęgnację przebarwień oraz wyrównanie kolorytu. Do tego dochodzą woda ryżowa i fermenty ryżowe, mające wspierać nawilżenie oraz mikrobiom skóry.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Lista ciekawych dodatków na tym się nie kończy. W formule znalazł się ekstrakt z lukrecji, a także roślinne ekstrakty z zielonej herbaty, rumianku i rozmarynu. Producent zastosował również Tremellę, czyli tzw. grzyb śnieżny, ceniony w kosmetykach ze względu na działanie nawilżające.

Najbardziej odpowiada mi jednak możliwość używania płatków na dwa sposoby. Pierwszy jest ekspresowy. Po oczyszczeniu twarzy delikatnie przecieram skórę jednym płatkiem, omijając okolice oczu. Następnie obracam go na drugą stronę i powtarzam czynność. W takim wariancie produkt zastępuje mi klasyczny tonik nakładany przy pomocy osobnego wacika.

Kiedy mam więcej czasu, wykorzystuję go jako maskę. Płatki można pozostawić na wybranych partiach twarzy na około 10-15 minut. Ten sposób szczególnie podoba mi się przed makijażem albo wieczorem, gdy chcę poświęcić pielęgnacji nieco więcej uwagi. Jest jeszcze jeden prosty patent na lato. Opakowanie można przechowywać w lodówce, dzięki czemu podczas aplikacji otrzymujemy przyjemny efekt chłodzenia. W gorący poranek taki zimny płatek jest zdecydowanie przyjemniejszy niż kolejna warstwa ciężkiego kosmetyku.

Płatki rozświetlające to tylko jeden z wielu kroków. Tych elementów nie pomijam w codziennej pielęgnacji

Nawet najlepszy kosmetyk rozświetlający niewiele zmieni, jeśli pozostałe etapy pielęgnacji nie są dopasowane do potrzeb skóry. Dla mnie podstawą jest przede wszystkim regularne oczyszczanie. Wieczorem dokładnie zmywam makijaż, filtr przeciwsłoneczny i zanieczyszczenia nagromadzone w ciągu dnia, natomiast rano wybieram delikatniejszą pielęgnację.

Kolejna kwestia to nawilżenie. Po płatkach sięgam po krem dostosowany do aktualnego stanu cery. Nie kieruję się tutaj liczbą produktów, lecz tym, czego w danym momencie rzeczywiście potrzebuje moja skóra. Czasem wystarcza mi lekka konsystencja, innym razem wolę coś bardziej odżywczego.

Ten krem z yuzu to również sekret młodości Koreanek. W połączeniu z płatkami działa cuda: Krem-serum z yuzu to sekret młodości Koreanek. Poprawia elastyczność skóry i nawilża, 50-tki biorą zapas w promocji -40% Rossmanna

Przy pielęgnacji nastawionej na wyrównanie kolorytu szczególnie ważna jest również ochrona przeciwsłoneczna. Promieniowanie UV sprzyja powstawaniu i utrwalaniu przebarwień, dlatego rano filtr powinien być jednym z podstawowych kroków.