Każdy ma kosmetyk, do którego wraca niezależnie od tego, ile nowości pojawia się na drogeryjnych półkach. Sama przez lata wypróbowałam mnóstwo balsamów, mleczek i maseł do ciała, ale z większością rozstawałam się po jednej butelce. Najczęściej czegoś mi brakowało – jedne zostawiały tłustą warstwę, inne pachniały zbyt intensywnie albo po prostu nie dawały takiego efektu, jakiego oczekiwałam. Dopiero z czasem znalazłam produkt, który do dziś stoi na mojej półce. Co ciekawe, wcale nie powstał z myślą o dorosłych.

Balsam dla dzieci z Rossmanna od lat stoi w mojej łazience. Nie zamierzam zamieniać go na żaden inny

Znajomi często śmieją się, kiedy zauważają u mnie kosmetyki z działu dla dzieci. Nie mam dzieci, więc wiele osób od razu pyta, skąd taki wybór. Prawda jest jednak bardzo prosta. Używam tego mleczka od kilku lat i do dziś nie znalazłam niczego, co sprawdzałoby się u mnie lepiej. Co ciekawe, pierwszy raz kupiłam je zupełnie przypadkiem w Lidlu. Szukałam wtedy po prostu dużego, wydajnego balsamu do ciała, który nie kosztował fortuny. Na półce zobaczyłam mleczko NIVEA BABY o pojemności 500 ml i pomyślałam, że warto dać mu szansę. Już po kilku dniach wiedziałam, że to był strzał w dziesiątkę.

Zobacz także:

Od tamtej pory kupuję je regularnie, ale najczęściej zaglądam po nie do Rossmanna. Wiem, że co jakiś czas trafia tam na bardzo atrakcyjne promocje, więc zwykle wtedy uzupełniam zapasy. Kosmetyk cały czas stoi w dziale z produktami dla dzieci, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Tym razem również nie zastanawiałam się długo. Kiedy zobaczyłam, że cena spadła z 29,49 zł do 21,49 zł, od razu włożyłam do koszyka kilka opakowań. Jedna butelka wystarcza mi na ponad dwa miesiące, więc wiem, że taki zapas i tak prędzej czy później się przyda. 

fot. archiwum prywatne/story.pl

Balsam Nivea przekonał mnie lekką formułą. W codziennej pielęgnacji liczy się przede wszystkim komfort

Najbardziej lubię w nim to, że ma lekką, mleczną konsystencję. Rozprowadza się po skórze dosłownie w kilka sekund i bardzo szybko się wchłania. Nie zostawia tłustej ani lepkiej warstwy, dzięki czemu mogę od razu założyć ubranie i nie czekać, aż kosmetyk się wchłonie. Bardzo odpowiada mi również to, że jest praktycznie bezzapachowy. Nie przepadam za intensywnie perfumowanymi balsamami, które później mieszają się z perfumami i przez cały dzień są mocno wyczuwalne.

fot. rossmann.pl

Doceniam też jego wydajność. Wystarczy niewielka ilość, żeby dobrze rozprowadzić go na całych nogach czy ramionach. Dzięki lekkiej formule kosmetyk doskonale się rozsmarowuje, a skóra już po chwili staje się miękka i przyjemna w dotyku. Producent wzbogacił go o 100% naturalny olejek migdałowy oraz witaminy B5, C i E, które wspierają pielęgnację skóry. Formuła jest wegańska, biodegradowalna i nie zawiera mikroplastiku, co również uważam za duży plus. Mnie jednak najbardziej przekonuje efekt po użyciu – skóra jest dobrze nawilżona, ale nie obciążona.

Zerknij też na ten krem: Podebrałam ten krem mężowi i mam teraz buźkę gładką jak niemowlę. Poleciałam do Rossmanna po swój, bo 9,99 zł to taniocha

Balsam do ciała warto stosować po każdej kąpieli. Dla mnie to krok, którego nigdy nie pomijam

Mam wrażenie, że wiele kobiet przykłada ogromną wagę do pielęgnacji twarzy, a o skórze całego ciała przypomina sobie dopiero wtedy, gdy zaczyna być przesuszona. Sama kiedyś też pomijałam balsam po wieczornym prysznicu, zwłaszcza gdy byłam zmęczona. Z czasem zauważyłam jednak, że regularność daje zdecydowanie lepsze efekty niż okazjonalne używanie nawet najdroższych kosmetyków.

Dziś nałożenie balsamu po kąpieli stało się dla mnie równie naturalne jak umycie zębów. Zajmuje dosłownie chwilę, a różnicę naprawdę widać i czuć. Skóra jest bardziej miękka, przyjemniejsza w dotyku i nie pojawia się uczucie ściągnięcia, które często towarzyszy mi po prysznicu. Właśnie dlatego zawsze staram się mieć w łazience przynajmniej jedną zapasową butelkę. Dzięki temu nigdy nie muszę zastanawiać się, czym posmarować skórę po kąpieli.

Przez lata przekonałam się, że nie zawsze warto kierować się napisem na opakowaniu. Ten kosmetyk powstał z myślą o dzieciach, ale w mojej łazience od dawna sprawdza się jako ulubiony balsam do codziennej pielęgnacji. Skoro znów trafił na promocję w Rossmannie, nie miałam wątpliwości, że zrobię mały zapas.