Wrzesień działa na mnie trochę jak początek nowego sezonu w domu. Wieczory robią się chłodniejsze, coraz częściej siedzę na kanapie z herbatą i nagle zaczynam zauważać, że salonowi przydałoby się trochę więcej przytulności. Nie mam jednak ochoty zmieniać połowy wyposażenia tylko dlatego, że przyszła jesień. Wolę drobne rzeczy, które można szybko wprowadzić do wnętrza, a później równie łatwo schować do szafy i wyjąć ponownie za rok. Właśnie dlatego poduszka z dynią okazała się u mnie strzałem w dziesiątkę.
Jesienią zawsze dodaję do salonu choć jeden sezonowy akcent. Zamiast wydawać fortunę na dekoracje, zaczynam od niedrogich tekstyliów
Kiedyś miałam zupełnie inne podejście do sezonowego dekorowania mieszkania. Wydawało mi się, że jesienne metamorfozy muszą wiązać się z zakupem całej masy ozdób. Szybko doszłam do wniosku, że mój portfel nie jest na to gotowy.
Zobacz także:
Teraz robię to znacznie prościej. Najpierw patrzę na tekstylia, które już mam, a później wybieram jeden albo dwa niedrogie dodatki. Poduszka, poszewka czy koc potrafią zrobić większą różnicę niż kilka małych figurek rozstawionych na półkach. Do tego taki zakup jest praktyczny. Mam też zasadę, że sezonowe dodatki powinny pasować do tego, co już stoi w salonie. Nie chcę we wrześniu wymieniać całej palety kolorystycznej. Właśnie dlatego najchętniej sięgam po beże, kremy, brązy i zgaszone odcienie. Jesienny motyw może być wyraźny, ale baza pozostaje spokojna.
W tym sezonie szczególnie podobają mi się dekoracje w klimacie, który często widzę na zdjęciach wnętrz w mediach społecznościowych, np. na Pinterest. Jasna kanapa, miękki koc, kilka poduszek, drewno, ciepłe światło i pojedynczy motyw dyni. Bez pomarańczowego koloru od podłogi aż po sufit. Taki „cozy autumn” jest zdecydowanie bliższy mojemu gustowi.
W tym roku postanowiłam więc wyznaczyć sobie prosty cel. Znaleźć jeden mocno jesienny dodatek, który będzie tani, ale nie będzie wyglądał jak przypadkowa sezonowa dekoracja. I właśnie podczas przeglądania oferty KiK trafiłam na coś, co spełniało oba te warunki.
Poduszka z dynią z KiK kosztuje 20 zł. Beżowe futerko oraz wypukły wzór 3D robią na kanapie całą dekorację
Mój wybór padł na poduszkę z KiK. Ma klasyczny, kwadratowy kształt, a na jej przodzie znajduje się duży, wypukły motyw dyni. Kosztuje 20 zł i ma wymiar 45 x 45 cm. To bardzo wygodny rozmiar na kanapę czy fotel. Poduszka nie ginie pomiędzy większymi tekstyliami, ale też nie zajmuje połowy siedziska.
fot. kik.pl
Najbardziej spodobała mi się jej kolorystyka. Jest beżowa, więc nie musiałam się zastanawiać, czy będzie pasowała do pozostałych rzeczy w salonie. Przy neutralnych wnętrzach takie rozwiązanie jest bardzo wygodne. Jesienny charakter daje tutaj nie kolor, lecz faktura i sam motyw.
Wierzch wykonano ze sztucznego futerka, a duża dynia jest wypukła. Wzór od razu przyciąga wzrok i właśnie dlatego jedna taka poduszka spokojnie wystarczyła mi do stworzenia jesiennego akcentu na kanapie. Poduszka jest zapinana na zamek błyskawiczny.
Podobną poduszkę z dynią znalazłam również w Sinsay. Wygląda bardzo przytulnie, ale wychodzi drożej
Z ciekawości sprawdziłam jeszcze Sinsay, bo właśnie tam bardzo często zaglądam po niedrogie dekoracje do domu. I rzeczywiście, poduszka z motywem dyni również znajduje się w aktualnej ofercie tej sieciówki. Na pierwszy rzut oka pomysł jest bardzo podobny. Mamy jasną, neutralną kolorystykę, kwadratową formę oraz dużą dynię umieszczoną na środku. W Sinsay jest to jednak wyłącznie poszewka na poduszkę z motywem dyni.
fot. sinsay.com
Cena mocno zwróciła moją uwagę. Poszewka z Sinsay kosztuje 29,99 zł, czyli o 9,99 zł więcej niż cała poduszka z KiK. Właśnie dlatego wybór był prosty. W Sinsay produkt jest oznaczony jako bestseller. Co ciekawe, na zdjęciach na stronie Sinsay widać też inne warianty jesiennych poduszek. To może być dobra opcja dla kogoś, kto chce zbudować na kanapie większą kompozycję zamiast ograniczać się do jednego dodatku.
To również może cię zainteresować: Rośliny XXL wróciły do Lidla. Tak wielgachne, że ledwo zmieściły się do auta. A cena? Szokująco niska
Ta mała cenowa konfrontacja była dla mnie również przypomnieniem, żeby nie zakładać z góry, która sieciówka będzie najtańsza. Sinsay kojarzy mi się z niedrogimi dodatkami do domu, ale tym razem KiK z ceną 20 zł okazał się korzystniejszy. Warto więc przed sezonowymi zakupami zajrzeć do kilku miejsc. Dziesięć złotych różnicy przy jednej rzeczy może wydawać się niewielkie, ale przy całym koszyku jesiennych dekoracji szybko robi się z tego znacznie większa kwota.

Obserwuj nas na Google







