U mnie czysta ścierka potrafi przestać wyglądać czysto w ciągu jednego obiadu. Wystarczy smażenie, szybkie przetarcie blatu, mokry zlew i kilka ruchów przy kuchence. Najgorzej mają jasne egzemplarze, bo na nich widać właściwie wszystko. Zamiast jednak wyrzucać je po kilku tygodniach, regularnie urządzam im porządne pranie. I tutaj wracam do sposobu znanego od lat, czyli sody oczyszczonej i octu. Kosztują niewiele, mam je pod ręką i wykorzystuję nie tylko podczas gotowania.
Jak doprać ścierki kuchenne? Pół szklanki sody oczyszczonej zaczyna całą robotę. Babcia trzymała ją w kuchennej szafce
Soda oczyszczona kojarzy mi się przede wszystkim z kuchnią, ale od dawna wykorzystuję ją również podczas prania ścierek. Szczególnie wtedy, gdy materiał przejął zapachy gotowania albo zwykłe pranie nie dało efektu, którego oczekiwałam. Zaczynam od oddzielenia kuchennych ścierek od ubrań i ręczników używanych do ciała. Mocno zabrudzone sztuki najpierw otrzepuję z resztek i sprawdzam metkę, bo nie każda tkanina znosi wysoką temperaturę tak samo. Potem odmierzam pół szklanki sody oczyszczonej. To właśnie ten prosty składnik jest podstawą mojego domowego sposobu.
Zobacz także:
Sodę dodaję do prania razem ze zwykłym detergentem. Nie zastępuję nią całkowicie środka piorącego, szczególnie przy ścierkach zabrudzonych tłuszczem. Traktuję ją jako wsparcie. Soda ma zasadowy odczyn, dlatego pomaga przy zabrudzeniach i neutralizowaniu nieprzyjemnych zapachów. Jest tu jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć. Nie wsypuję większej ilości z myślą, że dwie szklanki zadziałają dwa razy lepiej. W praniu domowymi sposobami nadmiar nie daje automatycznie lepszego rezultatu. Trzymam się pół szklanki i oceniam efekt po zakończeniu cyklu.
fot. Adobe Stock | Halfpoint
Ocet dodaję osobno, zamiast mieszać go z sodą w jednej misce. Piana wygląda efektownie, ale szybko osłabia działanie obu składników
Jak doprać ścierki kuchenne? Wiele domowych porad pokazuje sodę i ocet w jednym naczyniu. Po połączeniu natychmiast zaczynają się pienić i wygląda to tak, jakby właśnie zachodziło wyjątkowo silne czyszczenie. W rzeczywistości soda jest zasadowa, a ocet kwaśny. Kiedy mieszam je bezpośrednio ze sobą, zaczynają się wzajemnie neutralizować. Dlatego wykorzystuję je na różnych etapach prania. Sodę dodaję na początku, a ocet trafia do przegródki przeznaczonej na płyn do płukania. Dzięki temu pralka podaje go później, podczas płukania, a nie jednocześnie z sodą na samym początku.
Szukasz praktycznych porad do domu? To także warto sprawdzić: Zamiast wyrzucać - chowam do szafy. Folia bąbelkowa przydaje się, gdy od szyby zaczyna ciągnąć chłodem, tak oszczędzam na ogrzewaniu
Ocet pomaga wypłukać pozostałości detergentów z włókien i może ograniczyć nieprzyjemne zapachy. Nie traktuję go jednak jak magicznego środka, który usuwa każdą plamę albo dezynfekuje wszystko bez względu na temperaturę i rodzaj zabrudzenia. Nie używam też octu przy każdym praniu bez zastanowienia. Najpierw sprawdzam zalecenia producenta pralki, ponieważ częste stosowanie kwaśnych środków nie jest zalecane w każdym urządzeniu. Przy delikatnych albo kolorowych ścierkach sprawdzam również metkę i zaczynam ostrożnie.
Tłustych ścierek nie wrzucam od razu do bębna i nie liczę na cud. Kilka minut przygotowania przed praniem daje im znacznie większą szansę
Ścierka po wycieraniu czystych naczyń to zupełnie inna historia niż ta, którą przed chwilą zebrałam tłuszcz obok patelni. Dlatego wszystkie egzemplarze oglądam przed włożeniem do pralki. Widoczne plamy zapieram, zamiast liczyć, że sama soda rozwiąże każdy problem. Potem wybieram temperaturę zgodną z oznaczeniami na metce. Bawełniane ścierki często pozwalają na pranie w wyższej temperaturze, ale nie przenoszę tej zasady automatycznie na każdy materiał. Kolorowe nadruki, dekoracyjne obszycia i domieszki włókien mogą wymagać łagodniejszego programu.
Po praniu nie zostawiam mokrych ścierek godzinami w bębnie. Wyjmuję je od razu i dokładnie suszę. Wilgotna tkanina pozostawiona w pralce szybko zaczyna pachnieć tak, że całą pracę trzeba wykonywać od początku. W kuchni mam też zasadę, której pilnuję znacznie bardziej niż kiedyś. Mokrej ścierki nie składam w kostkę i nie zostawiam przy zlewie. Rozwieszam ją tak, żeby mogła wyschnąć. Dzięki temu dłużej pozostaje świeża i rzadziej potrzebuje ratunkowego prania.

Obserwuj nas na Google







