Paznokcie potrafią dać znać, że codzienność nie jest dla nich łaskawa. Sprzątanie, częsty kontakt z wodą, detergenty, zmywanie lakieru i zwykłe prace w domu z czasem odbijają się na ich wyglądzie. Zamiast od razu kupować kolejny kosmetyk, czasem zaglądam do kuchennej szafki. Stary sposób z oliwą jest banalnie prosty, a cały zabieg zajmuje kilkanaście minut. Nie naprawi każdego problemu z paznokciami, ale pomaga zadbać o płytkę i przesuszone skórki.

Oliwę zwykle wyciągam do sałatki, ale tym razem przelewam ją do małej miseczki. Tak zaczyna się domowa kąpiel na paznokcie

Kąpiel w oliwie z oliwek to domowy sposób na mocne paznokcie, przy którym lista potrzebnych rzeczy praktycznie nie istnieje. Biorę niewielką szklaną miseczkę i wlewam do niej około 2 lub 3 łyżek oliwy. Potrzebuję jej tylko tyle, żeby swobodnie zanurzyć paznokcie i skórki. Oliwę delikatnie podgrzewam. Ma być przyjemnie ciepła, a nie gorąca. Nie chodzi przecież o smażenie czegokolwiek, tylko o spokojną pielęgnację dłoni. Zanurzam w niej końcówki palców i zostawiam je na około 15 minut.

Zobacz także:

Taki domowy zabieg ma przede wszystkim charakter pielęgnacyjny, który doceniała moja babcia. Oliwa zawiera tłuszcze i pomaga natłuścić przesuszoną skórę wokół paznokci. Nie oczekuję jednak, że po jednym wieczorze paznokcie rzeczywiście staną się „mocne jak skała”. W pielęgnacji zdecydowanie bardziej wierzę w regularność niż w spektakularną przemianę po jednym zabiegu.

fot. Adobe Stock | Robert Przybysz

Po kwadransie nie biegnę od razu do umywalki i nie zmywam wszystkiego mydłem. Resztę oliwy wcieram w paznokcie oraz suche skórki

Właśnie końcówka tego zabiegu podoba mi się najbardziej. Wyjmuję palce z miseczki, a nadmiar oliwy delikatnie wmasowuję w płytki, skórki i dłonie. Nie szoruję później rąk mydłem, bo wtedy cały rytuał nie miałby dla mnie większego sensu. Najwygodniej robi mi się taką kąpiel wieczorem, gdy wiem, że nie będę już zmywać naczyń ani zabierać się za sprzątanie łazienki. Mogę spokojnie wmasować pozostałość oliwy i dać dłoniom odpocząć.

Chcesz więcej urodowych trików? To również warto sprawdzić: Czekam cały rok na 1 jesienny składnik i robię z niego eko szampon na siwe włosy. Srebrna dróżka na przedziałku ciemnieje bez farby

W podobnych domowych recepturach pojawia się również sok z cytryny. Sama nie traktuję go jako obowiązkowego składnika. Przy wrażliwej, popękanej albo podrażnionej skórze kwaśny sok może powodować pieczenie, dlatego najprostsza wersja z samą oliwą jest dla mnie najbardziej praktyczna. Najważniejsza okazuje się regularność. Jednorazowe moczenie dłoni jest przyjemnym zabiegiem, ale trudno oczekiwać, że rozwiąże problem stale rozdwajających się paznokci. Gdy zależy mi na pielęgnacji, powtarzam taki domowy rytuał kilka razy w tygodniu.

Łamliwe paznokcie nie zawsze proszą o kolejną odżywkę z drogerii. Czasami warto najpierw przyjrzeć się temu, co robimy dłońmi każdego dnia

Mogę moczyć paznokcie w oliwie, a godzinę później bez rękawiczek szorować łazienkę silnym detergentem. W takim układzie trudno mówić o rozsądnej pielęgnacji. Dlatego zaczynam zwracać uwagę nie tylko na to, co nakładam na dłonie, lecz także na to, przed czym ich nie chronię. Kontakt z detergentami, częste moczenie dłoni i niewłaściwa pielęgnacja mogą sprzyjać osłabieniu płytki. Podczas domowych porządków zakładam więc rękawiczki, a po umyciu rąk sięgam po krem. Sama kąpiel z oliwy staje się dodatkiem do tych prostych nawyków.

Jest jeszcze druga strona problemu. Kruche i rozdwajające się paznokcie nie zawsze wynikają wyłącznie z tego, że zapomniałam o kremie do rąk. Ich kondycja może wiązać się również z dietą, niedoborami czy innymi problemami organizmu. Dlatego gdy paznokcie nagle mocno się zmieniają, długo pozostają osłabione albo pojawiają się niepokojące zmiany koloru czy kształtu, nie próbuję rozwiązać wszystkiego kuchennym sposobem. Wtedy domowa pielęgnacja nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.

Ten babciny sposób kosztuje mnie kilkanaście minut spokojnego wieczoru. Najbardziej lubię w nim to, że niczego nie muszę specjalnie kupować

Moda na pielęgnację ciągle się zmienia. Raz wszędzie widzę serum, innym razem specjalne olejki, maski czy całe kuracje do paznokci. Nie mam nic przeciwko gotowym kosmetykom, ale czasami naprawdę nie potrzebuję następnej buteleczki. Oliwa stoi w mojej kuchni niezależnie od tego, czy planuję domowe spa. Wystarczy odlać niewielką porcję, lekko ją ogrzać i zanurzyć paznokcie na kilkanaście minut. Potem wcieram pozostałość w skórki i dłonie. Całość jest tak prosta, że bez problemu robię ją podczas oglądania serialu. 

Właśnie takie sposoby kojarzą mi się z pielęgnacją naszych babć. Nie dlatego, że dawniej każda kobieta stosowała dokładnie tę samą recepturę. Bardziej chodzi o podejście. Najpierw wykorzystywało się to, co już było w domu, zamiast od razu szukać kolejnego produktu na sklepowej półce. I chyba dlatego kąpiel paznokci w oliwie nadal do mnie przemawia. Nie obiecuje cudów i nie wymaga skomplikowanych przygotowań. Jest po prostu dodatkowym sposobem na pielęgnację przesuszonych dłoni, skórek i paznokci. A czasem właśnie taki prosty kwadrans dla siebie okazuje się najłatwiejszy do wprowadzenia w codzienną rutynę.