Pierwszy naprawdę zimny wieczór poznaję bez patrzenia na termometr. Siadam blisko okna i po kilku minutach czuję nieprzyjemny chłód od szyby. Kaloryfer pracuje, w pokoju jest ciepło, a mimo to miejsce przy parapecie przestaje być przyjemne. Kiedyś po prostu odsuwałam fotel. Teraz przed zimą zaglądam do szafy, w której trzymam kilka większych kawałków folii pozostałych po przesyłkach. Nie wygląda efektownie, ale podczas największych chłodów estetyka schodzi u mnie na drugi plan.
Folia bąbelkowa nie trafia już u mnie automatycznie do kosza. Powietrze zamknięte w bąbelkach tworzy dodatkową warstwę izolacyjną
Zwykle po otwarciu przesyłki składam karton, a folię mam ochotę od razu wyrzucić. Jesienią zmieniam ten odruch. Duże, nieuszkodzone arkusze zwijam i odkładam. Zajmują niewiele miejsca, a gdy przychodzą pierwsze mocniejsze spadki temperatury, zaczynam patrzeć na nie zupełnie inaczej. Sekret nie tkwi w samym plastiku, lecz w pęcherzykach wypełnionych powietrzem. To one tworzą dodatkową warstwę i ograniczają bezpośredni kontakt zabezpieczonej powierzchni z zimnym otoczeniem. Z tego samego powodu folia bąbelkowa na okno może przydać się w domu, gdy szyba staje się bardzo zimna.
Zobacz także:
Nie traktuję tego jednak jako zamiennika szczelnych okien ani prawidłowego ogrzewania. Gdy wyraźnie wieje przy ramie, najpierw szukam nieszczelności, bo kawałek folii nie naprawi zużytej uszczelki. Ten sposób ma znacznie prostsze zadanie. Folia tworzy na szybie tymczasową dodatkową warstwę na okres największych chłodów. Dzięki temu patentowi rachunki za ogrzewanie mogą sporo spaść.
fot. Adobe Stock | laen24
Nie wyciągam taśmy ani kleju i nie przyklejam folii na stałe. Do zamocowania na szybie wystarcza niewielka ilość wody
W tym patencie najbardziej spodobała mi się prostota. Nie chcę po zimie skrobać kleju z szyby ani zastanawiać się, czym usunąć ślady po taśmie. Duży arkusz dopasowuje się do powierzchni okna, a szybę wystarczy lekko spryskać wodą z atomizera i przyłożyć folię. Właśnie dlatego zachowuję większe fragmenty. Przy małych kawałkach musiałabym tworzyć układankę z kilku części. Jeden duży arkusz jest znacznie wygodniejszy.
Chcesz więcej ciekawych porad? To też warto sprawdzić: Dziadek wkręcał śrubki w cytrynę i miał piękne rośliny. Śmialiśmy się, a później robiliśmy tak samo
Zanim go zakładam, czyszczę szybę i sprawdzam, czy folia jest w dobrym stanie. Nie potrzebuję idealnie równego kawałka. Ważniejsze jest dla mnie, żeby miał odpowiedni rozmiar i nie był mocno podziurawiony. Po sezonie zdejmuję go bez traktowania jako stałego elementu okna. I tu pojawia się ważne ograniczenie. Folia bąbelkowa pogarsza widoczność. Nie jest więc rozwiązaniem dla osoby, która chce przez całą zimę podziwiać ogród albo mieć idealnie przejrzyste okno. Sama sięgam po ten sposób tylko podczas najmocniejszych chłodów.
Okno to nie jedyne miejsce, w którym wykorzystuję zachowane arkusze. Folia bąbelkowa może przydać się również przy zabezpieczaniu roślin przed zimą
Mam jeszcze jeden powód, żeby jesienią nie wyrzucać wszystkich bąbelków. Większe fragmenty mogą posłużyć w ogrodzie jako dodatkowa osłona dla bardziej wrażliwych roślin. Podziękują ci za to młode krzewy oraz takie rośliny jak magnolie, hortensje, rododendrony i młode róże. Tu jednak nie owijam bez zastanowienia każdej rośliny szczelną plastikową warstwą. Folia ma pełnić funkcję dodatkowej bariery i nie zastępuje prawidłowego przygotowania ogrodu do zimy. Można wykorzystać ją przy wcześniej wykonanej konstrukcji z siatki, tworząc osłonę pomiędzy rośliną a mroźnym powietrzem.
Ciekawym zastosowaniem jest również stworzenie fizycznej przeszkody w miejscach narażonych na działalność karczowników. Można zastosować dwie warstwy folii rozciągnięte pomiędzy słupkami. Nie jest to metoda gwarantująca pozbycie się gryzoni, a jedynie mechaniczna bariera, którą trzeba kontrolować szczególnie po silnym wietrze i opadach. To pokazuje mi, że folia po paczce ma więcej zastosowań, niż sądziłam. Nie gromadzę jej jednak w nieskończoność. Zachowuję kilka największych arkuszy, bo właśnie takie najłatwiej później wykorzystać bez łączenia wielu kawałków.

Obserwuj nas na Google







