Moja kuchnia ma już swoje lata, ale mimo wszystko nie chcę jej jeszcze zmieniać. Remont jest kosztowny, poza tym meble wciąż wyglądają świetnie i są porządne. Największym problemem był jednak ciemny blat. Było to szczególnie uciążliwe, kiedy gotowałam wieczorami, zwłaszcza jesienią. W końcu postanowiłam się z tym rozprawić. Nie chciałam ciągnąć kabli i wikłać się w dodatkowe koszty, a jedno cudeńko z Sinsay rozwiązało problem w chwilę. Bezprzewodowe lampki okazały się strzałem w dziesiątkę. Ich montaż jest banalny i szybki, a doświetlają rewelacyjnie. 

Lampka podszafkowa z Sinsay to świetne rozwiązanie do kuchni. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej

Uwielbiam sprytne rozwiązania, dzięki którym ułatwiam swoje życie, niejako porządkuję przestrzeń i sprawiam, że jest przytulniejsza. Mój dom to dla mnie oaza, a więc wszystko musi tu ze sobą współgrać. Choć nie ukrywam, że lubię co jakiś czas zmieniać elementy wystroju i stawiać na odrobinę nowoczesności. Od dawna brakowało mi światła w kuchni. Szczególnie istotne było dla mnie doświetlenie blatów. Nie jest to jednak tak oczywiste, ponieważ w większość przypadków wiąże się z kosztownym remontem.

Zobacz także:

Nie ma co się oszukiwać, przecież kucie ścian i doprowadzanie kabli to kłopotliwe rozwiązanie zwłaszcza w kuchni, gdzie na ścianach mam położone płytki. Na szczęście znalazłam w Sinsay prawdziwą perełkę, dzięki której ułatwiłam sobie życie. Lampka podszafkowa LED nie wymaga wiercenia i żadnych dodatkowych sprzętów. Do jej zamontowania wystarczy zaledwie odrobina wolnego czasu. Stelaż jest samoprzylepny, a później lampkę można zamontować na magnes, dzięki czemu mogę ją zdjąć w każdej chwili. A najlepsza w tym wszystkim jest cena. Za 19,99 zł mam rozwiązanie, które posłuży mi przez długi czas, jest mobilne, a przy tym nie rzuca się w oczy i dobrze prezentuje się w mojej kuchni. 

fot. sinsay.pl

Chcę zamówić kolejne do szafy. Zrobię sobie małą garderobę jak z Hollywood 

Myślę, że takie lampki LED dobrze sprawdzą się w praktycznie każdej aranżacji. Można je z powodzeniem zamontować zarówno w klasycznych, jak i nowoczesnych kuchniach. Są na tyle uniwersalne, że nie rzucają się nadmiernie w oczy, a przy tym naprawdę dobrze doświetlają blat. Uwielbiam ten efekt, dlatego chcę kupić kolejne. Oczami wyobraźni już widzę taką lampkę w mojej szafie. Każdego ranka przeszkadza mi to, że półki są tak słabo doświetlone. To już nie będzie problemem. 

Chcesz więcej ciekawych inspiracji aranżacyjnych? To też warto sprawdzić: Nie potrzebuję ciężkich zasłon, żeby ocieplić salon. Ta haftowana firana z Sinsay robi to znacznie subtelniej

Nawet jesienią i zimą, kiedy poranki będą jeszcze ciemne, bez trudu będę mogła wybrać odpowiednie ubranie. Takie rozwiązania kojarzą mi się z garderobą w stylu Hollywood. Za grosze mogę odświeżyć moje małe mieszkanko i sprawić, że życie stanie się dla mnie wygodniejsze. Wydaję mi się, że tego typu lampkę z powodzeniem można też zamontować w łazience, np. koło lustra, jeżeli ktoś potrzebuje dodatkowego źródła światła. Spróbować warto, zwłaszcza, że koszt jest znikomy.