Wypoczynek w Polsce od kilku lat traktuję jako pierwszą opcję, bo Chorwacja i Grecja są coraz droższe, a stanie z walizką na lotnisku od świtu do nocy wykańcza mnie bardziej niż sam urlop. Sąsiadka Halinka, która od 30 lat co roku jeździ do polskich uzdrowisk, powiedziała mi wprost, że najlepsze wakacje życia miała w Ciechocinku, a nie na Zakynthos. Poszłam więc szukać czegoś dostępnego bez skierowania. Sanatoriów pełnopłatnych w Ciechocinku jest kilka, sprawdziłam ceny, przeliczyłam i wybrałam ofertę Wrzos za 1960 zł za 7 dni w pokoju dwuosobowym.
Sanatorium w Ciechocinku za 1960 zł to nocleg, wyżywienie i pokój dwuosobowy. Bez ukrytych kosztów
Cennik Sanatorium Wrzos podaje 280 zł za dzień, czyli 1960 zł za cały tygodniowy turnus w pokoju dwuosobowym standard. W tej cenie mam nocleg w wygodnym pokoju z łazienką, śniadanie, obiad i kolację w stołówce z widokiem na park, ręczniki, pościel i sprzątanie. Do doliczenia jest jedynie 6,67 zł opłaty klimatycznej na dobę, ustalonej przez miasto. Rezerwację potwierdziłam 20-procentową zaliczką, dzięki czemu cena była zablokowana i nie mogła się już zmienić. Cały tydzień w Ciechocinku wyszedł mnie taniej niż weekend w Zakopanem w sierpniu, kiedy w hotelu 3-gwiazdkowym musimy zapłacić minimum 700 zł za noc, a knajpki liczą 45 zł (albo i więcej) za parę pierogów, którymi się nawet nie najadam. W Ciechocinku obiad dostałam z rosołem, drugim daniem i deserem, bez żadnych dodatkowych opłat. Wieczorem w recepcji dziewczyna zaproponowała mi wolne pokoje na kolejny turnus dla znajomych, więc rezerwację dla Halinki załatwiłam od razu.
Zobacz także:
fot. Adobe Stock/ Darek Bednarek
Park zdrojowy, deptak i alejki między kwiatami. Cisza od rana do wieczora
Park zdrojowy w Ciechocinku ciągnie się przez pół miasta i cały dzień spędzałam na spacerach między alejkami, muszlą koncertową i kwietnymi rabatami. Wokół tężni powietrze jest tak orzeźwiające, że po godzinie chodzenia miałam wrażenie, jakbym stała nad morzem, a nie 200 kilometrów w głębi lądu. Rano po śniadaniu wyjmowałam gazetę, siadałam na jednej z ławek i czytałam w spokoju, którego w domu ostatnio nie kompletnie nie miałam. Wieczorami słuchałam koncertów w muszli koncertowej, raz zagrali standardy Anny German, a innego dnia orkiestra dęta zaprezentowała walce Straussa. Ciechocinek nie ma tłumów ani zgiełku, tylko szum liści, dzwony z kościoła i śpiew ptaków. Sąsiadka Halinka, która na co dzień prowadzi hałaśliwą stołówkę pracowniczą, po 2 dniach powiedziała, że dawno tak nie odpoczywała. Teraz zdecydowanie warto zwrócić uwagę na uzdrowiskowe last minute. Seniorze, jest sposób, jak wyjechać do sanatorium za darmo.
Potańcówki dla dojrzałych i orkiestra dęta w soboty. Poznałam więcej ludzi niż w domu przez rok
Wieczorami w Ciechocinku życie kwitnie na trzech głównych placach. W czwartek na dziedzińcu Sanatorium Wrzos zagrała orkiestra, na kostce brukowej zaimprowizowano parkiet i pary w moim wieku tańczyły cha-chę i tango. Przez godzinę widziałam więcej roześmianych twarzy niż w mojej klatce schodowej przez cały ostatni rok. Koleżanka z pokoju zaprosiła do tańca sąsiada z pokoju obok, ja stałam z panią Danutą, która okazała się emerytowaną nauczycielką z Bydgoszczy i już piątego dnia obie miałyśmy wspólne plany na jesień w Sopocie. Wieczorami można też iść do restauracji na deptaku, gdzie 3-daniowe menu z lampką lokalnego wina kosztuje 45 zł, ale nie musiałyśmy, bo w sanatorium jedzenie w cenie starczało do 22:00. Kotlet schabowy w Wrzosie był wręcz genialny. Właściwie to smakował, jak w domu. Różnica była jednak taka, że nie musiałam stać przy garach.
Za 1960 zł tydzień. Koleżanka za weekend w Zakopanem wydaje prawie 5 tysięcy
Kiedy w drodze powrotnej porównałam swój tygodniowy koszt do wyjazdu, który koleżanka Krysia zaplanowała sobie na sierpień w Zakopanem, wyszło mi tak: ja w Ciechocinku wydałam 1960 zł za wszystko z jedzeniem, ona za tygodniowy pobyt w hotelu 3-gwiazdkowym płaci 900 zł za noc w pokoju dwuosobowym, więc jej połowa to 3150 zł za 7 nocy. Do tego 5 obiadów w karczmach na Krupówkach po 100 zł, karnet na Kasprowy za 220 zł dziennie przez 4 dni i codzienna kawa z sernikiem po 40 zł. Cały jej tygodniowy wyjazd dobija do prawie 5 tysięcy. Mój tydzień w Ciechocinku kosztował prawie 3 razy mniej, a jedzenie miałam w cenie od śniadania po kolację. Halinka już zapisała się na jeden z turnusów, a mama Krysi po usłyszeniu mojej opowieści też zabookowała pokój na wrzesień. A co ciekawe moja mama olała uzdrowisko na NFZ. Znalazła hotel z basenem, wyżywieniem, a nawet masażem w cenie.
Obserwuj nas na Google







