Sprzątanie łazienki przez długi czas było moim najmniej lubianym domowym obowiązkiem. Najwięcej czasu zawsze zabierało usuwanie kamienia, który bardzo szybko pojawiał się na szybie prysznica i armaturze. Testowałam mnóstwo polecanych preparatów, ale większość z nich rozczarowywała już po kilku użyciach. Często płaciłam znacznie więcej tylko dlatego, że obietnice z etykiety brzmiały zachęcająco. Dopiero jedna rozmowa z ciocią sprawiła, że całkowicie zmieniłam swoje podejście.
Spray do usuwania kamienia z Action poleciła mi osoba, która sprząta zawodowo. Po pierwszym użyciu wiedziałam, że zostanie ze mną na długo
Moja ciocia od kilkunastu lat prowadzi firmę sprzątającą i codziennie ma do czynienia z łazienkami, w których kamień potrafi być naprawdę uporczywy. Zawsze powtarza, że w tej pracy nie liczy się głośna reklama ani modne opakowanie, tylko skuteczność. Podczas jednej z naszych rozmów zapytałam ją, jaki preparat kupuje najczęściej do usuwania osadu. Byłam przekonana, że usłyszę nazwę któregoś z drogich profesjonalnych środków. Ku mojemu zaskoczeniu poleciła mi spray do usuwania kamienia z Action.
Zobacz także:
Przyznam, że początkowo podeszłam do tego z lekkim dystansem. Cena wynosi zaledwie 8,95 zł za butelkę o pojemności 750 ml, więc trudno było mi uwierzyć, że tak tani produkt może konkurować z preparatami kosztującymi kilka razy więcej. Ciocia tylko się uśmiechnęła i powiedziała, żebym po prostu przestała patrzeć na cenę, a zaczęła patrzeć na efekt. Następnego dnia specjalnie pojechałam do Action i wróciłam z jedną butelką Blue Wonder.
fot. archiwum prywatne/story.pl
Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że nie była to przypadkowa rekomendacja. To spray do usuwania kamienia z wygodnym atomizerem, dzięki któremu preparat łatwo rozprowadza się na czyszczonej powierzchni. Producent podkreśla, że ma mocną formułę Turbo Power, działa myjąco i odkamieniająco, a jednocześnie nie rysuje powierzchni. Nie sądziłam, że za niecałe 9 zł można kupić środek, który zrobi na mnie aż takie wrażenie. Od tamtej chwili zawsze mam zapasową butelkę w szafce, bo wiem, że prędzej czy później znowu po nią sięgnę.
Kabina prysznicowa odzyskuje blask dosłownie w kilka chwil. Kamień znika bez uciążliwego szorowania
Największą próbę ten preparat przeszedł oczywiście w mojej kabinie prysznicowej. To właśnie tam kamień zawsze pojawiał się najszybciej. Na szybach zostawały białe zacieki, armatura traciła połysk, a całość wyglądała na znacznie mniej zadbaną, mimo regularnego sprzątania. Przez długi czas wydawało mi się, że jedynym rozwiązaniem jest intensywne szorowanie. Okazało się, że wcale nie.
Dzisiaj moje sprzątanie wygląda zupełnie inaczej. Wystarczy popsikać szybę oraz baterię przy kabinie prysznicowej, odczekać krótką chwilę i delikatnie przetrzeć powierzchnię zwykłą suchą gąbką do sprzątania. Na koniec spłukuję wszystko wodą. Jeśli mam więcej czasu, czasami przeciągam jeszcze szybę ściągaczką, ale szczerze mówiąc nie robię tego przy każdym sprzątaniu. Nawet bez tego efekt jest naprawdę imponujący.
Najbardziej lubię moment, kiedy po zakończeniu sprzątania światło odbija się od szyby. Kabina prysznicowa dosłownie lśni i wygląda tak, jakby została właśnie zamontowana. Szyby są przejrzyste, chromowana armatura odzyskuje połysk i spokojnie można się w niej przejrzeć. To właśnie taki efekt zawsze chciałam uzyskać, ale wcześniej udawało się to tylko na chwilę.
fot. action.com
Zauważyłam również jeszcze jedną rzecz po użyciu tego produktu. Kamień zdecydowanie wolniej osadza się na powierzchni. Kabina przez niemal cały tydzień wygląda bardzo czysto i nie mam potrzeby ciągłego poprawiania jej wyglądu. Dopiero po kilku dniach zaczynają pojawiać się pierwsze ślady użytkowania. Dla mnie to ogromna oszczędność czasu, bo zamiast szorować łazienkę co dwa dni, wystarczy jedno porządne sprzątanie.
To też może cię zainteresować: 1+1 gratis w Biedronce na letnie niezbędniki. W skwar nawet nie wychodzę bez nich z domu
Spray do usuwania kamienia sprawdza się nie tylko do kabiny. Stał się moim ulubieńcem podczas codziennego sprzątania
Co ważne, sięgam po ten preparat nie tylko wtedy, gdy myję kabinę prysznicową. Bardzo szybko zaczął zastępować kilka innych środków czystości, które wcześniej zajmowały miejsce w szafce. Najczęściej czyszczę nim umywalkę i baterię łazienkową. Kilka psiknięć wystarcza, żeby usunąć osad z wody i przywrócić połysk. Świetnie radzi sobie również z sedesem, szczególnie w miejscach, gdzie kamień lubi pojawiać się najszybciej. Nie muszę używać kilku różnych preparatów do każdej powierzchni, co bardzo ułatwia całe sprzątanie.
Ku mojemu zaskoczeniu świetnie sprawdza się także w kuchni. Regularnie używam go do metalowego zlewu, na którym również osadza się kamień. Po przetarciu powierzchnia znowu wygląda świeżo i estetycznie. Dzięki temu zlew nie sprawia wrażenia matowego ani zaniedbanego, nawet jeśli korzystam z niego przez cały dzień.

Obserwuj nas na Google







